Wędliny Domowe
Drukuj

Dzieża

Ciasto chlebowe przygotowywano w specjalnym naczyniu - dzieży. Niektóre odmiany pieczywa obrzędowego rozczyniano w mniejszych "kopańkach", "nieckach". Dzieża było to drewniane naczynie wykonane z klepek i obręczy, najczęściej szersze nieco u dołu niż u góry, czasem na nóżkach. Dzieża miewała wieko ze słomy przeplatanej łoziną lub z drewna. Wieko zabezpieczało naczynie przed zakurzeniem, w czasie obrzędów weselnych służyło jako taca obrzędowa - umieszczonym na wieku chlebem i solą witali rodzice młodych powracających z kościoła. Tam, gdzie dzieża wieka nie posiadała, aby się nie zakurzyła, stawiano ją do góry dnem.
Na dzieżę nadawało się każde drewno, byleby suche i nieżywiczne. Szczególnie jednak cenione były dzieże dębowe. Jeżeli okolica w dębinę nie obfitowała, to choć co trzecią, czwartą klepkę dębową dodawano. Bednarz przygotowujący dzieżę dbał, aby klepki pochodziły z jednego pnia i były ustawione zgodnie z naturalną kolejnością słoi, a słoje przebiegały prostopadle do promienia dzieży. Jeżeli te warunki były spełnione, a jeszcze klepki pochodziły z drzewa, w które uderzył piorun, to ciasto szybko wyrastało i chleb się udawał. Nowo zrobioną dzieżę, przed pierwszym mieszaniem ciasta, wykadzano (Kubiak I., Kubiak K. Chleb w tradycji ludowej. Warszawa 1981, s. 12-14).
Ważny był sposób przechowywania dzieży. "Dzieża zajmuje zwykle poczesne miejsce, na "pokuci", to jest w kącie chaty, za stołem pod obrazami; nawet gdy gości przyjmują i za stół sadzają, dzieża stoi na swoim miejscu. Na wieku dzieży kładą upieczony "korowaj" weselny." (Rokossowska Z. Chleb Wisła 1899 t. 13 s. 153). Pilnie dbano aby dzieża nie stała w miejscu ani za ciepłym, ani za chłodnym i żeby żaden przeciąg jej nie groził. Nie dopuszczano w pobliże zwierząt domowych, gdyż powąchanie przez psa lub kota mogło dzieżę zauroczyć i chleb by się "nie wydarzał". Również "uroczne" oczy człowieka mogły dzieżę "zepsuć". Nic zatem dziwnego, że naczynia tego niechętnie pożyczano sąsiadkom. Jeśli jednak komuś dzieżę pożyczono, należało oddać ją przykrytą obruskiem, włożyć kawałek chleba lub podpłomyka i podziękować w imię boże.
"Dzieży nigdy się wewnątrz nie wymywa wodą, a nawet latem nie wyskrobują jej do czysta, żeby się nie rozeschła i nie rozpadła. Jeżeli się rozsycha i zaczyna przeciekać, to nalewają do niej wody, uważając najmniejsze przeciekanie za bardzo szkodliwe, jako pozbawiające mąkę najdrobniejszych, to jest najlepszych jej cząstek. Strzegą, żeby dzieża "nie zakwitła", czyli nie zapleśniała, bo po tym w takiej dzieży chleb "zakwitnie". Po wyjęciu i wyskrobaniu ciasta, zwilża się wewnątrz dzieżę letnią wodą i wymazuje, czyli wygładza dłonią."( Gloger Z. O chlebie i zwyczajach przy pieczywie u ludu w Tykocińskiem Wisła 1898 t. 12 s. 337)
Czasami jednak zdarzało się, że chleb z dzieży przestał się "wydarzać". Przyczyny mogły być dwie: albo dzieża została "zaparzona" zbyt ciepłą wodą użytą do rozczyniania ciasta, albo ktoś "uroczył". Zaparzoną dzieżę stawiano do góry dnem na progu domu, wbijano w dno nóż i trzykrotnie zlewano gorącą wodą. Dzieżę, którą ktoś "uroczył" wykadzano święconymi ziołami, piórami. Innym sposobem na "zepsutą" dzieżę było dokładne wytarcie jej cebulą osypaną solą. Czasem też gospodynie odwracały dzieżę i biły ją drapakiem, aby "lepiej się sprawowała".
Dzieża miała swoje znaczenie w wielu obrzędach i obyczajach. W niektórych regionach np. służyła za obrzędowy stół w czasie wieczerzy wigilijnej. W obrzędach weselnych, podczas rozplecin i oczepin, pannę młodą sadzano na dzieży. Kiedy wyprowadzano z domu zmarłego, należało patrzeć w dzieżę, aby zmarły przed oczyma nie stał.

Tekst pochodzi ze strony http://republika.pl

Dodaj komentarz

Uwaga!
Administracja nie posiada żadnych dodatkowy zdjęć/planów/projektów dotyczących
prezentowanych na stronie wędzarni!

Kod antyspamowy
Odśwież