Wędliny Domowe
Drukuj

Sam zrobię wędliny

Założenie:

• Sprzęt i urządzenia mają być niedrogie i funkcjonalne bez zbędnych „wodotrysków”.
• Ograniczyć i uprościć do niezbędnego minimum ilość urządzeń.
• Wykorzystać dostępne rozwiązania techniczne, aby ułatwić najcięższe prace.

Założenia wynikają z braku wolnego czasu i siłą rzeczy determinują powstanie programu minimum. Tym bardziej, że produkcja wędlin jest przewidziana w chłodne miesiące, z wyłączeniem okresu letniego, kiedy mam inne zajęcia.

Wędzarka

Budowę wędzarki rozpocząłem od wykonania spawanej konstrukcji nośnej ze stalowego kątownika 20x20 mm. W ten sposób powstała rama szafki o wymiarach 100 x 100 x 50 cm i nogach o wysokości 100 cm.



Ściany szafki zostały wykonane z blachy aluminiowej 1mm przymocowanej do kątownika aluminiowymi, zrywanymi nitami. Dwuskrzydłowe drzwiczki szafki też zostały wykonane z aluminiowej blachy. Zawiasy meblowe zostały wcześniej przyspawane do konstrukcji nośnej, a do drzwiczek przymocowane na zrywane nity.
W górnej ścianie szafki (sufit) wykonałem otwór z wywiniętymi do góry fragmentami blachy na kształt kwiatu tulipana. W tak powstały otwór włożyłem jednometrowy odcinek rynny, której krawędź wchodzącą do wędzarki wywinąłem nieco uderzeniami młotka na zewnątrz. Aby rynna trzymała się szafki jest obejmowana przez aluminiowe elementy „kwiatu tulipana” i przynitowana do nich zrywanymi nitami. W rynnie nieco powyżej szafki umieściłem na obrotowej osi szyber zamykający światło rynny. Górny wylot rynny posiada wykonaną z blachy osłonę przed opadami atmosferycznymi.
W podobny sposób został wykonany otwór w dolnej części szafki (podłoga), do którego od zewnątrz jest przymocowana „rzygaczem” rynna o długości 2 metry. Miejsce styku rynien z szafką zostały uszczelnione wysokotemperaturowym silikonem (czerwony). Rynna ta odchodzi skosem w dół i łączy się z paleniskiem wykonanym techniką murarską z cegły szamotowej na szamotowej zaprawie. Aby konstrukcja uzyskała niezbędną wytrzymałość została z zewnątrz oszalowana deskami z przerwą około 5 cm. W tą szczelinę wlałem mocny beton 1:2. Tworzy on zewnętrzny szkielet paleniska, które od wewnątrz wytynkowałem zaprawą szamotową. Palenisko przypomina niewielki grobowiec otwierany od góry. Jako pokrywę wykorzystałem blaszany element drzwi starej lodówki. Przeciwległa ściana do rynny została otwarta ze zwężeniem z obydwu stron otworu wlotowego. Jest to otwór do podawania drewna jak i swojego rodzaju regulator dopływu powietrza, które można całkiem zamknąć pionowo ustawioną blachą.
Takie wykonanie nie było zbyt czasochłonne i koszty zostały ograniczone do niezbędnego minimum. W czasie użytkowania zaszła konieczność ocieplenia sufitu wędzarki z uwagi na skraplanie się pary wodnej. Docelowo planuję obudować wędzarkę np. cienką płytą OSB z przerwą 10 mm na wprowadzenie termoizolacyjnej pianki poliuretanowej. Tak, więc wszystkie ściany wędzarki będą termoizolacyjne.
Do pomiaru temperatury wykorzystałem miernik temperatury oleju od spychacza lub ciężarowego samochodu. W górnej części szafki po obydwu bokach przyspawałem pręty, na których opierają się drążki do powieszenia wędlin. Same drążki wykonałem z trzonków do łopat, które na heblarce ukształtowałem w trójkąty o zaokrąglonych krawędziach.



Na dnie szafki znajduje się na nóżkach (10 cm) blaszana wanienka, na którą skapuje wyciekająca z wędlin ciekła frakcja. Wanienka posiada nóżki o wysokości powodującej, że jeden z narożników jest niżej od reszty i w nim jest niewielki otwór, przez który ciekła zawartość może wypłynąć do blaszanego lejka włożonego w otwór w dnie wędzarki. Lejek zastosowałem dla ułatwienia sobie ustawiania wanienki, bo nie muszę dokładnie dopasowywać otworów. I tak zawsze otwór trafi w lejek.
W toku użytkowania zauważyłem, że wskazane jest zainstalowanie zasuwy zastawiającej wlot dymu do wędzarki. Konstrukcja powinna pozwalać na manipulacje bez otwierania wędzarki. Istnienie takiej zasuwy pozwoli na otwieranie szafki i manipulacje w jej wnętrzu bez narażenia się na wpływ dymu, jak również na regulowanie temperatury, w przypadku nadmiernego jej podniesienia się w palenisku.
Docelowo wędzarka i palenisko zostanie przykryte dachem lekkiej konstrukcji na drewnianym stelażu.



Pracownia

Pierwsze próby pokazały, że dla swojej wygody powinienem wykonać blat (stolnicę), do której będzie przymocowana maszynka do mięsa. Mimo, ze jestem kawał chłopa, uznałem, że do maszynki „32” niezbędny jest jeszcze potężniejszy chłop lub silnik elektryczny. Łatwiej było zastosować silnik niż poszukiwać siłacza.



Na blat wykorzystałem bukowe deski, które akurat miały 120cm długości. Po obróbce stolarskiej na grubościówce i przycięciu ostatecznie powstał blat o wymiarach 110 x 86 cm. Z trzech stron obudowałem listwami zapobiegającymi zsunięciu się zawartości z blatu na podłogę. Z prawej strony na podwyższeniu przymocowałem maszynkę i elektryczny napęd.
Z tym napędem to cała historia. Rozważałem szereg pomysłów od kół pasowych, napędów ślimakowych i przekładni zębatych. Jedne były niefunkcjonalne, inne stawały się utopią, a jeszcze inne zbyt kosztowne.


Najlepszymi rozwiązaniami są te najprostsze wykorzystujące gotowe urządzenia i nie wymagające zbyt wielu adaptacji. Taką jednostką napędową jest elektryczna wciągarka. Nie dość, że niedroga (około 170zł.), to jeszcze posiada zmienne obroty prawo – lewo. Przełożenie zębate pozwala uzyskać około 60 obrotów na minutę. To tak, jakbym kręcił korbą maszynki. Skoro pomysł zaakceptowałem pozostało rozwiązać przeniesienie napędu na maszynkę. W domowych warunkach amatorskich nie ma technicznej możliwości na bezpośredni sztywny napęd z osi na ślimak maszynki. Trzeba było zastosować jakieś sprzęgło, które zniwelowałoby niedokładności połączenia. Pierwszym pomysłem było sprzęgło palcowo gumowe, które zarzuciłem, bo znacznie prostszym w użytkowaniu i do demontażu był przegub typu kardana. Takie przeguby są dostępne przy kluczach sztorcowych i można je dokupić. Sposób ten już z samego swojego założenia pasował do tej koncepcji, bo jednostka napędowa przekazywała moc wałkiem sześciokątnym pasującym do klucza 17.
Teraz należało rozwiązać przeniesienie napędu na ślimak, którego w jednym miejscu walcowa część jest spłaszczona. Wykorzystując naciętą rurkę 25 mm mogłem tak ukształtować jedną z jej ścian, że mogła obracać ślimakiem. Aby pod obciążeniem rurka nie odkształciła się ponownie w okrąg, wgłębienie zostało nadspawane. Kiedy uzyskałem takie pasowanie, że rurka wciśnięta na oś ślimaka trzymała się dość mocno, przyspawałem do niej klucz sztorcowy kwadratową częścią na zewnątrz. Teraz jednostkę napędową i maszynkę połączyłem przegubami kardana i na podstawie zaznaczyłem miejsce na otwory do śrub mocujących. Aby hałas i wibracje napędu zminimalizować, napęd oddzieliłem od drewna gumą.

Próba generalna

Opisane urządzenia celująco przeszły próbę przerobienia 93 kg świntucha i 12 kg wołu. Podczas długotrwałego mielenia na siatce z drobnymi otworami silnik zagrzał się do tego stopnia, że termiczny wyłącznik przeciw przeciążeniowy odłączył zasilenie. Skoro termik był taki mądry, to ja byłem mądrzejszy i zwiększyłem chłodzenie stawiając przy silniku stołowy wentylator. Poskutkowało.
Praktyka wykazała, że obroty nie są za małe. Bez kłopotu można tym zestawem napełniać mięsem osłonki. Moc silnika 500W spotęgowana przełożeniem zębatym wystarcza do domowego zastosowania. Jednostka napędowa pracująca z nie skracanym wałkiem napędowym zawsze może wrócić do pierwotnego zastosowania.
Całość jest bardzo prosta w swojej konstrukcji, iż nie wymaga rysunków, wystarczą załączone zdjęcia.



Autor tekstu i zdjęć: Jacek Jaroń

Dodaj komentarz

Uwaga!
Administracja nie posiada żadnych dodatkowy zdjęć/planów/projektów dotyczących
prezentowanych na stronie wędzarni!

Kod antyspamowy
Odśwież