Skocz do zawartości

Wędliny domowe - forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie: Polityka prywatności. W celu usunięcia tej wiadomości kliknij:    Akceptuję użycie plików cookies

Witaj na forum Wędzarniczej Braci


Logowanie » 

Rejestracja
Na naszym forum, tak jak na większości innych, musisz się zarejestrować by móc korzystać z wszystkich funkcji dostępnych dla użytkowników.

To bardzo prosta procedura, która zajmie Ci tylko chwilę, a dzięki temu będziesz mógł korzystać z dodatkowych funkcji niedostępnych dla użytkowników niezalogowanych.

Zakładając swoje konto będziesz mógł między innymi:
- rozpoczynać nowe tematy na forum,
- odpowiadać na posty innych,
- przeglądać załączone do postów zdjęcia,
- wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników,
- dostawać powiadomienia o nowych postach.

Zachęcamy do rejestracji!!!
 

Zdjęcie

Szukam pomysłu na dietetyczny wyrób z szynkowarki

szynkowar

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
36 odpowiedzi w tym temacie

#21 roger

roger

    Uzależniony od forum

  • Użytkownicy
  • 7222 postów
  • MiejscowośćW-wa & Lubuskie

Napisano 18 sty 2016 - 18:56

Że twardy to wierzę że sklejony już mniej ;)
Z tą dietą to najgorzej popaść w taką ortodoksyjną paranoję typu "dietetyk powiedział" zdecydowane ograniczenie węglowodanów i prostego cukru + regularne małe posiłki długofalowo przyniesie efekty ;)

Tapniete z GT-I9500

#22 szafarz

szafarz

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • 9 postów
  • Miejscowośćwarszawa

Napisano 18 sty 2016 - 20:17

Naprawdę sklejony łatwo się kroi może dlatego że mocno sprawowany upchnąłem pod sam wierzch.dołączam fotkę

Załączone pliki



#23 MariuszB

MariuszB

    Weteran

  • Użytkownicy
  • 2249 postów
  • MiejscowośćZachodniopomorskie Zdroje

Napisano 18 sty 2016 - 21:36

Dodałeś żelatyny?



#24 szafarz

szafarz

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • 9 postów
  • Miejscowośćwarszawa

Napisano 18 sty 2016 - 21:43

Nie dodawałem żelatyny

#25 Aksamit97

Aksamit97

    Weteran

  • Użytkownicy
  • 1879 postów
  • MiejscowośćWrocław

Napisano 19 sty 2016 - 00:30

Problem odżywiania nie jest taki prosty, żeby jednoznacznie wskazać winowację. Tyje się i od cukrów, i od tłuszczy i od węglowodanów i od soli itd. Ale wszystkie te składniki są nam potrzebne. Mam szczęście już niemal rok być na diecie odchudzającej z uwagi na sporą wagę "wejściową" (dziś to już raczej przeciętna). Dietetycy, z którymi mam przyjemność współpracować w zasadzie mówią jednym głosem - tłuszcz jest OK ale w ilości max 2 łyżki dziennie - powinna to być oliwa i połowa z tego może być użyta do pieczenia/smażenia itd. Od cukrów nie da się uciec bo są wszędzie, ale te "dodatkowe" np. w ciastach itp. można zastąpić czymś mniej kalorycznym (ksylitol, stewia, erytrytol itp. choć ja nie jestem zwolennikiem takich zamienników i wolę cukru wogóle unikać). Bardzo upraszczając i trywializując temat można powiedzieć, iż należy utrzymywać właściwy bilans energetyczny. A nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele kalorii wnoszą te wszystkie drobiazgi, po które sięgamy bezwiednie.

A jeśli chodzi o wędlinkę z szynkowaru ja polecam po prostu polędwicę wieprzową, ładnie okrojoną. Zawarty w mięsie tłuszcz jest do zaakceptowania (w końcu jemy tylko kilka plasterków dziennie) a smakuje znakomicie. Jednak trzeba mieć świadomość, że pozbywając się tłuszczu (odchudzając wędlinę) pozbywamy się też nośnika smaku i dla osoby przyzwyczajonej do "normalnego" jedzenia taki wyrób może być zbyt suchy/płaski.

 

Nieprawda, nie ma czegoś takiego, jak niezbędne węglowodany. Ciekawym jest to, że nasz organizm dla niewielu tkanek, które potrzebują cukrów, potrafi je sobie wytworzyć. 

A sam cukier, to najlepiej w ilości, jak na lekarstwo, aby nie podwyższać poziomu insuliny we krwi, bo będzie nas ssać na jedzenie.

Natomiast tłuszczu i białka, aż się najemy i tyle w temacie.



#26 ANNAM

ANNAM

    Uzależniony od forum

  • **VIP**
  • 5008 postów
  • Miejscowośćaustralia

Napisano 19 sty 2016 - 02:23

popatrzcie na to z innej strony. Sami na sobie mozemy kazd diete stosowac, jesli popelnimy  blad , do siebie mamy pretensje. Jesli jednak chodzi o dziecko, uwierzcie mi sprwa wyglada duzo  inaczej. Niestety lekarze dalej propaguja diety  gdzie wystepuje mala porcja tluszczu.  KAzdy znas chce jakby zmienic  na silemyslenie czlowieka ktory ma chore dziecko. On moze to rozumie, jednak w takim wypadku bedzie sie trzymac lekarza.

 

 Szafarz, jesli nawet dostaniesz diete od lekarza to uwazaj, najwazniejsze w tym wszytkim sa rowniez porcje jedzenia. Dziecko poza slodyczami majace diete urozmaicona, le bardzo ubog w cukeir/slodycze/lakocie i  nie pijace sokow ( owoce powinno sie jesc w calosci0 a jako napoj tylko wode. Zdziwisz sie zacznie chudnac. Do tego , w wieku jakim jest twoja corka ( 9 lat) to zapisz ja na basen.  Plywanie i cwiczenia w wodzie to sa njlepsze i najzdrowsze dla cila i kosci. W wodzie cilo nie ponosi uszczerbku na zdrowiu, bo ciezar ciala unosi woda, a kazdy krok jest jednak wysilkiem wiekszym czy mniejszym. 

 Zmniejsz porcje jedzenia, w szkole zaznacz aby nauczyciel obserwowal corke , by nie brala nic od innych dzieci,  razem z nia zacznij cwiczyc ( 0oboje bedziecie mieli benefit z tego) , no i najwazniejsz,m zadnych slodyczy i napoi poza woda. A  jedzenie do szkoly( drugie sniadanie , tak to sie nazywa) nie zawsze musi byc kanapka, spokojnie moze byc mala porcja ryzu z jarzynami i kawalkami miesa np. Jezeli bedzie kolorowo i interesujaco, to corka nie tylko bedzie ze smakiem jadla ,ale i inne dzieci beda chialy jej jedzenie a nie na odwrot. A w tym wieku to wazne przy dietach.

 W domu i nwet do szkoly, kiedy wzmoze sie cravig ( google prztlumaczyl mi pragnienie, ale nie jestem pewna, takie uczucie glodu i wielka ochota na slodycze n przyklad) ,obierz marchewke i poszatkuj ja n brdzo cienkie plasterki . Marchew jest slodka, chrupiaca  i mozna nia sie oszukac. 

 A przy kazdej diecie, najwazniejsze jest, zeby to nie bylo ,ze ona je dietetyczne a wy jecie co chcecie. Kuchnia w domu jest jedna. Najlepiej dziala, dziecko nie odczuwa tak bardzo ,ze jest na diecie, tylko ze jest bardzo specjalne, ze kazdy chce( wy rowniez) jesc to co ona, bo to ma byc to lepsze.

 Pozdrawiam, i zycze powodzenia 

 

 



#27 spinka2

spinka2

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • 24 postów
  • MiejscowośćTarnów

Napisano 19 sty 2016 - 07:40

Świetnym rozwiązaniem dla dzieciaka (i nie tylko) są koktajle na bazie owoców, warzyw i jogurtu/wody - są słodkie, kolorowe i w fajnej butelce wyglądają bardzo "profi" ;-)

Akmis, może masz rację w przypadku jedzenia dla astronautów dla których jedzenie jest bardziej zsyntetyzowane, ale w domu węgli nie unikniesz - ot choćby jedząc jabłko ;-) A są one nam potrzebne, bo to m.in. błonnik i przede wszystkim energia. Rzecz jasna mam na myśli węglowodany złożone zawarte w np. z razowym pieczywie a nie cukry. 

A tak ogólnie:

- pieczywa mało i raczej na śniadanie

- II śniadanie to owoc/warzywo/koktail

- do obiadu sporo warzyw, mięso chude/ryby, węgle sporadycznie (w postaci kaszy, makaronu razowego - z lubelli jest smakowo OK dla dzieci, ryżu brązowego itp) - jak naleśniki to na mące razowej orkiszowej, podobnie racuchy i pierogi (ale mączne dania niezbyt częśto

- podwieczorek - podobnie jak II śniadanie

- kolacja - bez węglowodanów

 

Nie wolno pomijać żadnego posiłku, mają być regularne a do picia jak napisała Annam - tylko woda. Żadnych przekąsek, możliwie dużo ruchu i przede wszystkim to WY musicie dać dziecku dobry przykład. Wiem, bo mam problem z grubszym dzieckiem w domu i teraz widzę, jak zmieniły się jej nawyki żywieniowe w ciągu ostatniego roku. Mimo, iż do dietetyka pójdzie dopiero za 2 miesiące (bo daliśmy sobie rok na własne działania na bazie naszych dietowych doświadczeń) to w ciągu ostatnich 3 miesięcy schudła 2,5 kg. Bo widzi co my jemy i próbuje jeść to co my. Przekonuje się, że jedzenie "fit" (hehe, dobre sobie) może być smaczne, dobrze się po nim czuje, mniej choruje.

 

A wracając do meritum - z szynkowara robiłem tylko 2 wyroby - piersi które były porażką i polędwicę, która wyszła bardzo fajna.

Każdy z nas jest inny i zapewne każdny ma inną dietę, niemniej podejdź do tego co powie dietetyk z pewną nieufnością - nie każdy z nich jest rzeczywiście fachowcem. Miałem juz przygodę z taką Panią, która na chudnięcie zapisywała mi "cudowne tabletki" (które potem wycofano z rynku bo haratały wątrobę). 



#28 ANNAM

ANNAM

    Uzależniony od forum

  • **VIP**
  • 5008 postów
  • Miejscowośćaustralia

Napisano 19 sty 2016 - 07:57

Świetnym rozwiązaniem dla dzieciaka (i nie tylko) są koktajle na bazie owoców, warzyw i jogurtu/wody - są słodkie, kolorowe i w fajnej butelce wyglądają bardzo "profi" ;-)
 

 Jezeli chodzi o koktjle to sie nie zgodze. Wez sobie wszystko to co masz  wsadzic do koktailu poloz  na talerz i zjedz. Ide o zaklad ,ze nie dasz rady. wlasnie dlatego napisalam ZADNYCH SOKOW.  owoce i warzywa w tym przypadku zjada sie w closci,  tylko pic nalezy wode.  Kiedy pijemy plyny /coctaile/jogurty i inne mieszanki geste , jestesmy w stanie wypic ich wiecej bo tak jak napisalas, sa kolorowe i slodkie. 

 Co do macznych smazonych rzeczy, wykluczylabym je calkowicie,przynajmniej na poczatku. Czyli nalesniki, placki i wszystkie takie .



#29 spinka2

spinka2

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • 24 postów
  • MiejscowośćTarnów

Napisano 19 sty 2016 - 08:14

Z koktajlami to ja się z Tobę też nie zgodzę - dzieci w szkole mają krótkie przerwy i posiłek, który sa w stanie zjeść/wypić szybko jest bezcenny ;-) Córki często je biorą do szkoły, podobnie jak i całe owoce lub sałatki owocowe w pudełkach i dla nich najważniejszy jest czas, jaki musza poświęcić na posiłek. A skład takiego koktajlu to tylko owoce/warzywa i płyn. Żadnego dodatkowego cukru, czasem odrobina błonnika. Koktajl traktuję jako posiłek a nie napój. Do picia wyłącznie woda bez gazu.

Pisząc o naleśnikach i racuchach masz oczywiście rację, ale mozna je przygotować praktycznie beztłuszczowo, ew. dosładzając czymś innym niż cukier - od tego mamy cudowne patelnie ceramiczne itp. ;-)



#30 Maad

Maad

    Uzależniony od forum

  • Użytkownicy
  • 6891 postów

Napisano 19 sty 2016 - 08:28

@spinka2, przedstawiasz swoje poglądy na dietę, ale te poglądy są dokładnie takie same jakie propaguje cała oficjalna, akademicka dietetyka, z Instytutem Żywienia i jego piramidą żywieniową na czele. Te poglądy, błędne oczywiście, o czym za chwilę napiszę, są z kolei kalką poglądów amerykańskich środowisk medycznych, które bezskutecznie próbują walczyć z nadwagą od końca II Wojny Światowej.

Od 70 lat powtarza się w kółko, że tłuszcz jest zły bo wywołuje choroby układu krążenia (bzdura), że cholesterol jest jeszcze gorszy (kolejna bzdura), że trzeba jeść 5 małych posiłków dziennie (bzdura), że trzeba nawpierdalać się błonnika (bzdura), że cukry muszą być podstawowym źródłem energii (bzdura), że ruch fizyczny jest niezbędny do schudnięcia (bzdurka), że trzeba liczyć kalorie (bzzzzduuura). Jedna wielka bzdura, a w dodatku niedziałająca, bo w tej chwili, choć niemal cała żywność w sklepach jest odtłuszczona i  fit, co drugi Polak ma nadwagę, a co trzeci jest otyły. Co się dzieje wśród dzieci to chyba nie muszę wyjaśniać.

 

Konsekwencją takiego odżywiania, zgodnego z piramidą żywieniową, są tzw. choroby cywilizacyjne, przede wszystkim trzej jeźdźcy Apokalipsy: cukrzyca, miażdżyca i nadciśnienie, które w jakże zagadkowy sposób niczym epidemia pojawiły się na świecie dopiero jak zaczęto deprecjonować tłuszcz. Do tego dochodzą po latach problemy z drogami żółciowymi, za wysokim poziomem pH w żołądku, złym trawieniem białek, zgagą, przerostem bakterii w jelitach i całym spektrum problemów gastrycznych i metabolicznych.

 

Dietetyka ma też inne oblicze - różne odmiany diet niskowęglowodanowych. I tam są spektakularne spadki wagi, tam ludzie wracają do zdrowia. Tam można jeść smacznie, zdrowo, bez ciągłego myślenia i stresowania się zawartością talerza.



#31 spinka2

spinka2

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • 24 postów
  • MiejscowośćTarnów

Napisano 19 sty 2016 - 08:47

OK, masz rację. Otworzyły mi się oczy i teraz widzę w jak wielkim błędzie jestem!

Wczytując się w powyższy post już wiem, że należy jeść przede wszystkim tłuszcz (rozumiem, że bez względu na to czy trans czy nie), że trzeba jeść tylo jeden ale za to duży posiłek, najlepiej się nie ruszać (broń Boże odejść od TV!). No i wszystko kupować w sklepie możliwie wysoko przetworzone i o możliwie najwyższej wartości kalorycznej. Czy żywienie się w McDonaldzie będie odpowiednie? Będę po nim zdrowy?

W takim razie muszę zmienić wagę, bo pokazuje mi bzdurny spadek -65kg a żonie -25kg. Muszę też zaskarżyć regionalny punkt medyczny, bo oszukuje mnie fałszując wyniki badań mojej krwi i moczu. 

Dzięki! Teraz będę zdrowy i szczupły, pędzę po hamburgera i pizzę!

 

A tak poważnie - gdzie napisałem o jedzeniu dużych ilości węglowodanów? Gdzie napisałem o 5 małych posiłkach? Moje 5 posiłków jest regularne ale raczej spore ilościowo - z pewnością więcej zjadam w ciągu dnia niż przed dietą. Błonnik jest w tym co jem (chleb razowy, sporadycznie coś innego). Dziennie zjadam ok 2 łyżek tłuszczu (najczęście w postaci oliwy ale nie tylko, w końcu w wyrobach mięsnych ciężko unikną "smalcu" haha). Żadnych kalorii nie liczę, bo nie potrzebuję - wiem co jem. Nie używam cukru bo mi nie trzeba - owoce są dla mnie wystarczająco słodkie a placków i innych takich nie lubię. Nie katuję się na siłowni, nie biegam, nie pływam - nie lubię tego. Natomiast spaceruję i w sezonie jeżdżę na rowerze. 



#32 Maad

Maad

    Uzależniony od forum

  • Użytkownicy
  • 6891 postów

Napisano 19 sty 2016 - 12:11

Super! Tylko skąd ten paniczny strach przed tłuszczem?



#33 p0lish

p0lish

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • 27 postów
  • MiejscowośćIzabelin C

Napisano 19 sty 2016 - 12:24

Jedząc tłusto schudłem 15kg, wyniki wszystkie w normie, spadło ciśnienie.

Odstawiłem cukry i gluten, produkty wysokoprzetworzone. Jem 4x dziennie. Nabiał i ziemniaki zostały mocno ograniczone. Do smażenia używam tylko masła klarowanego, własnej roboty smalcu lub oleju kokosowego.

 

Nie jestem dietetykiem, ale to jedyny sposób odżywiania z którym mogę żyć bez większego problemu. Próbowałem co najmniej 3 diet, każda była dla mnie mordęgą.



#34 Zbyszek z lasu

Zbyszek z lasu

    Stały bywalec

  • Użytkownicy
  • 240 postów
  • Miejscowośćz daleka

Napisano 19 sty 2016 - 12:25

Załączony plik  krauze_inne_zdanie.jpeg   52,38 KB   8 Ilość pobrań



#35 spinka2

spinka2

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • 24 postów
  • MiejscowośćTarnów

Napisano 19 sty 2016 - 12:37

Maad, ja tam się tłuszczu nie boję. W końcu jak pisałem jem go ale w rozsądnych w mojej i mojego ditetyka ilościach. Poza tym jest nam potrzebny i nie wyobrażam sobie zupełnego jego odstawienia bez szkody dla zdrowia. Niemniej jedzenie tłustych potraw skutkuje w moim przypadku bólami brzucha i ogólnie pisząc dyskomfortem trawiennym (nie chcę pisać dokładniej bo pora obiadowa ;-) ). Wszyscy znamy wspomnianą przez Ciebie piramidę ale mało kto tak naprawe do niej się stosuje, więc chyba nie do końca w porządku jest zrzucanie na nią winy. To że społeczeństwo mamy coraz grubsze to nie jej wina, ale raczej hormonów w jedzeniu, polepszaczom i konserwantom, jedzeniu żywności wysokoprzetworzonej przemysłowo, wszechobecnego cukru i tłuszczów trans, ograniczenia ilości ruchu i wielu innych czynników. 

A to że w mediach swego czasu królował tłuszcz jako źródło wszelkiego zła (teraz chyba zastąpił go w tej roli cukier)... no cóż, takie mamy media.

 

Ale odeszliśmy mocno od tematu wątku. Może Moderator posprząta tu po nas?



#36 jacinto

jacinto

    Pasjonat

  • **VIP-Organizator**
  • 555 postów

Napisano 19 sty 2016 - 12:49

Zdaję relację z mojego wyrobu, może na kolana nie rzuca, ale ma dobrą konsystncję i ciekawy smak. Przyprawa nie jest bardzo ostra, ta wersja nie zawiera tez glutaminianu. Mielone wołowe powoduje utrzymanie konsystencji. Przy wyrobie popełniłem parę błędów, które tu postaram sie poprawić. Przepis jest na 1kg - taki mam szynkowar. 

 

Wędlina wołowo-indycza

 

750g piersi (fileta) z indyka

250g mielonej wołowiny (ja uzyłem "gulaszowego")

100 ml wody

1 łyżeczka soli zwykłej

szczypta cukru

1 łyżka przyprawy do Chili con carne prod. Kamis

przyprawy do wołowiny -sól, pieprz czarny

 

Indyka kroimy w kostkę ok 3 cm, solimy, dodajemy cukier i przyprawę, przykrywamy miskę i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Potem wyjmujemy indyka i doprawiamy wołowinę - do smaku, dośc wyraźnie, łączymy z indykiem , dolewamy wodę, trochę wyrabiamy. Wkładamy do woreczka do szynkowara. Parzymy w wodzie 80 stopni do osiągniecia 72 stopni w środku. Wytwarza się dośc dużo sosu, który jednak jest płynny - moża dodać żelatyny, aby otrzymać galaretkę.

 

Na zdjęciu z ogóreczkiem i własną musztardą z przepisu marderm - polecam :) !

 

 

Załączone pliki



Sponsor

Sponsor
  • Reklama

#37 romeek84dna

romeek84dna

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • 1 postów
  • MiejscowośćNadolany

Napisano 14 lut 2016 - 18:30

Szukałem przepisu na coś drobiowego z szynkowaru, i zadowolony wypróbuje przepis podany przez jacinto. Dziękuję , mam nadzieję że wyjdzie równie ładnie co Tobie. 

Odbiegając od tematu. Przekopując się przez cały wątek, trafiłem oczywiście na sprzeczkę "dietetyczną" . Jak zawsze , każdy ma racje, jeden/jedna więcej drugi mniej. Tylko w oczy boli ortodoksyjny fanatyzm. Ktoś wyżej trafnie pisał o umiarze, równowadze i szukaniu swojego złotego środka. Bo dietetyka (rozumiejąc ją jako dążenie do utrzymania ZDROWEJ wagi i zdrowego ciała ) nie jest łatwa jak 2+2. Przykładów mogę wymienić kilka. Praktycznych. W swojej osobie. 







Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: szynkowar

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych