Skocz do zawartości

Wędliny domowe - forum korzysta z plików cookies. Więcej informacji znajdziesz na stronie: Polityka prywatności. W celu usunięcia tej wiadomości kliknij:    Akceptuję użycie plików cookies

Witaj na forum Wędzarniczej Braci


Logowanie » 

Rejestracja
Na naszym forum, tak jak na większości innych, musisz się zarejestrować by móc korzystać z wszystkich funkcji dostępnych dla użytkowników.

To bardzo prosta procedura, która zajmie Ci tylko chwilę, a dzięki temu będziesz mógł korzystać z dodatkowych funkcji niedostępnych dla użytkowników niezalogowanych.

Zakładając swoje konto będziesz mógł między innymi:
- rozpoczynać nowe tematy na forum,
- odpowiadać na posty innych,
- przeglądać załączone do postów zdjęcia,
- wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników,
- dostawać powiadomienia o nowych postach.

Zachęcamy do rejestracji!!!
 

Zdjęcie

Wędzenie natryskowe - eksperyment.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
481 odpowiedzi w tym temacie

#481 esa

esa

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • 4 postów
  • MiejscowośćŻółwin

Napisano 26 mar 2019 - 15:10

 

Ten obok.
To jak przygotujesz wyroby - mogę Ci uwędzić  :thumbsup:  

 

Serdeczne dzięki, ale pani w wieku podeszłym (jak głoszą ulotki przy lekach) i bez środka transportu to osoba mało ruchliwa. Na razie zaczęłam próby i nie mam się czym pochwalić. Pierwsza kiełbasa się nie zmarnowała, co mnie mocno zdziwiło. Teraz następny eksperyment. Jednorazowy przerób to ok. kilograma mięsa. Mam nadzieję do świąt już wyprodukować już coś jadalnego.



Sponsor

Sponsor
  • Reklama

#482 esa

esa

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • 4 postów
  • MiejscowośćŻółwin

Napisano 04 kwi 2019 - 08:04

Wędliny na święta już nie kupię.

Pierwszy wyrób - kiełbasa bez wędzenia, nie miałam jeszcze "dymu w płynie" - mało jadalny. Nie było to zaskoczeniem; brzydkie mięso, całkowity brak wprawy. Chodziło raczej o sprawdzenie, o co w tym chodzi. Część została zjedzona przez jednego samobójcę, część poszła do kapusty.

Drugie podejście do kiełbasy. W sumie mięsa zmielonego 1,2 kg. Napełnianie jelit ręcznie (Polak potrafi!) i z różnymi dodatkami: liść laurowy, jałowiec, dym do środka. Jedno malowanie. Trochę parzonej, trochę pieczonej. Po pierwszej wpadce podejście wnuka nieufne, za to po spróbowaniu mina nie do opisania: "To jest dobre!". Chyba trochę za słona i dymu do środka dawać nie będę. Chyba za mało wody. Kiełbasa bardzo chuda, ale "moi" taką lubią.

I wczoraj szynka. Nieduży kawałek, ok. 70 dkg, w dodatku pasek. Peklowanie 7 dni, malowanie 2 razy, parzenie w wodzie 80 stopni, do temperatury wewnątrz 70 stopni. Dla mnie za twarda, dla "moich" dobra. Bardzo smaczna, rzadko mi smakuje coś, co sama zrobię. Ledwo tchnienie liścia laurowego i jałowca. 

W nocy  przygotowałam  mięso na dalsze próby technologiczne, peklować będę za chwilę. W planach kiełbasa napełniana z maszynki, malowana raz i dwa razy, część parzona i część pieczona. Troszkę czosnku, pieprz, odrobina liścia laurowego i jałowca. Łopatka i podgardle. Zapekluję też schab na polędwicę nie parzoną, trochę ze strachem, bo żadnych doświadczeń i mięso ze zwykłego sklepu; reszta mięsa z firmowego i jest różnica. Tym razem zrobię nastrzyk. Jak nie wyjdzie, pójdzie do kapusty. Chodzi też o sprawdzenie, ile czasu potrzebuję, Prace przedświąteczne trzeba jakoś rozplanować, a tu wiosna, wszystko rośnie i kwitnie, a dookoła suche badyle. Samo cięcie róż to dwa dni.

Znalazłam przepis na boczek rolowany, parzony i wędzony po parzeniu. Tak można? Czy i z innymi wyrobami?

Mam szynkowar i chętnie parzyłabym w nim, ale wtedy chyba trzeba by było zmniejszyć ilość soli?

Drugi termometr z uchwytem na garnek w dodze. Z jednym parzenie jest zbyt uciążliwe.

Pozdrawiam uczestników i gości Forum, a szczególnie tych, których rady umożliwiły mi obecne działania.

 

 

 






Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych