Dzień dobry, zacząłem przygodę z autoklawowaniem słoików z przetworami mięsnymi i po pierwszych testach mam wątpliwości jak prawidłowo to robić. Słowem wstepu używam słoików 350ml, zakrętka oczywiście z klikiem, autoklaw Uteho.
Najpierw robiłem tak, że ładuję cały autoklaw słoikami i zostawiam jak zaleca producent min 7cm powietrza od pokrywy. Przy nagrzaniu do 120st ciśnienie wzrasta wtedy do 4 barów ale co istotne później bardzo wolno spada, przy temperaturze ok 40 stopni ciągle jest około 1 bara. Po takim autoklawowaniu wyciągam słoiki z napuchniętymi wieczkami, po wystygnięciu się zaciągają ale mam wrażenie że podciśnienie jest bardzo słabe bo przy mocnym potrząśnięciu zakrętka odbija i można spowrotem wcisnąć ją palcem i zostaje wklęśnięta. Tak jakby były szczelne ale słabo zassane. Wysnułem hipotezę, że powodem jest wysokie ciśnienie w autoklawie które nie pozwala uciec powietrzu ze słoików póki uszczelka jest gorąca i przepuszczalna.
Zrobiłem test i załadowałem połowę autoklawu bo powietrze jest bardziej ściśliwe niż woda. Wtedy przy 120st osiąga tylko 2 bary i co ważne szybko potem spada, przy 70st już jest ok 0,5 bara. Słoiki po tym są mocno zassane, a jak temperatura w autoklawie spadła do 40 i je wyjąłem to już byly zaciągnięte wieczka.
I teraz mam rozkminę czy powinienem w ten sposób na pół autoklawu sterylizować czy może zrobić jeszcze inaczej i załadować cały ale spuścić z niego wodę jeszcze przed ostygnięciem przy wysokim ciśnieniu, np 2 barów?
Czytałem już co się da na ten temat w sieci ale nie znalazłem nigdzie odpowiedzi. Bo boję się czy spuszczenie wody przy wysokim ciśnieniu i temperaturze nie spowoduje zbyt szybkiego spadku ciśnienia w słoikach i ich uszkodzenia lub uszkodzenia uszczelek?
Co radzicie?