Witam, to mój pierwszy post. Chciałem podzielić się moim sposobem na wędzenie.
Mam na koncie kilka wedzeń - kilka razy kombinowałem z wędzarnią z płyt betonowych z doprowadzeniem dymu z paleniska przewodem dymowym (wedzenie drewnem) ale miałem kłopoty z utrzymaniem temperatury w ryzach - bardzo pracochlonne wędzenie żeby nie przesuszyc miesa owijałem w slonine - trzeba bylo ciągle pilnowac żeby nie bylo za gorąco i żeby nie zgasło
pół roku temu wpadłem na prosty i genialny sposób na wędzenie z wykorzystaniem grilla z popielnikiem. zacząłem od nawiercenia kilkunastu dziur w denku popielnika - popielnik w połowie wypełniam weglem drzewnym i podpalam lampa lutowniczą. Jak się węgiel dobrze rozpali daję mu jeszcze 5 min na rozpalenie się i wrzucam na rozgrzany węgiel trociny (dębowe lub olchowe) kupione na allegro - 2 garście. W zalezności od warunków wietrznych ustawiam odpowiednio szyber w popielniku - jak jest wiatr to szyber zamknięty - jak wiatru brak szyber całkowicie otwarty. Wsad węgla w popielniku, w zalezności od wiatru wystarcza na 1,5-2 godziny - 2 spore garście trocin - na ok godzinę - - w najgorszym wypadku na 6 godzinne wędzenie trzeba z 7 razy dorzucić trocin i 4 razy uzupełnić węgiel, ew. rozpalic ponownie jak zgasło. Nie ma ryzyka zbyt dużej temperatury - to raczej wedzenie na zimno, bo nawet po 8 godzinach nie ma śladów ścięcia białka na mięsie. Pod koniec wędzenia na 30 min dorzucam wiecej węgla i odrobine trocin, żeby wedzonki złapały kolorek. Przy takim wedzeniu dym jest bardzo czysty - woda po parzeniu boczku niewiele zmienia kolor. Ograniczeniem jest wwielkośc rusztu - wchodzi ok 3 kg miesa ale można kupic tego typu grille z popielnikiem z wiekszym rusztem. a tak mniej wiecej wyglada sprawca całego zamieszania: grill:http://img853.imageshack.us/img853/6956/grills.jpg
Uploaded with ImageShack.us