Podsuszyć w dymie? Oooooo, chyba doczytam . A ile suszyć w dymie? Jaka temperatura? Jakie drzewo? W jakiej kolejności? Ja bym chyba najpierw podsuszył w dymie a potem do piekarnika. Co do mojego sposobu . Ja bardzo lubię słone, cieniutkie i suche jak "wiór" kawałki wołowiny, których smak dojrzewa. Jak mi wołowina nie pęka przy łamaniu, to znaczy że dla mnie jest za mało wysuszona . To moje zdanie, raczej podsuwam je jako sugestię do rozważenia, bo przecież każdy lubi co innego! Przepis brzmi, jakby do jedzenia trzeba było użyć młotka i przecinaka . Zgadzam się z tym, tak brzmi. Ale pamiętaj, że na kruchość produktu końcowego, oprócz czasu, ma wpływ rodzaj mięsa, jaki użyjesz i sposób w jaki je pokroisz. Rodzaj. Ja biorę część zrazową udźca, bo lubię. Jest kruche i intensywne w smaku. Ale jeżeli weźmiesz ligawę to nie będzie takie kruche po wysuszeniu. Mam w planie polędwicę i pierś krzyżową, ale jakoś tak nie ciągnie mnie do tych sztuk, bo w smaku (tatar) są dla mnie za delikatne. Tatar wołowy najlepiej smakuje mi ze zrazówki :P, co znowu jest kwestią indywidualną.Czas. Jest uzależniony od grubości i od jakości końcowego produktu, jaki chcemy osiągnąć. Te 6h tak, jak mówisz powinno być ok, dla kawałków 3-5mm. Najlepiej sprawdzić sobie co godzinę, czy jest już dobre, czy nie za suche. Średnio wysuszone powinno być giętkie, nie łamać się łatwo. Takie osiągałem po ok 4-5h dla kawałków wielkości chipsów. Tylko jak z terminem do spożycia? Woda zawsze będzie miała wpływ na czas przydatności. Mi bardzo zależało na tym, aby był on jak najdłuższy. Zauważyłem, że suszone mięso im dłużej dojrzewa tym jest smaczniejsze, pachnie intensywniej. Z czasem zaczyna nęcić jeszcze bardziej, a po miesiącu rozkazuje: zjedz mnie! Tak, można zjeść od razu, ale jak dużo się traci! Ja zaczynam jeść po ok 2 tygodniach na kaloryferze. 3 słoiki wiórów (po 0,7l) poddają się przez 2 miesiące. Ale ten ostatni słoik... ach palce lizać...Krojenie. Krojąc wzdłuż włókien dostaniesz produkt doskonały do żucia. Krojąc prostopadle będzie się lepiej łamał.Z takich moich doświadczeń. Miałem zagwozdkę z piekarnikiem przy ligawie. Pokroiłem za długie kawałki (10-13 cm). Góra mięsa suszyła się szybciej od dolnej części. Nie przewidziałem tego. Dla tego zacząłem kroić na kawałki, bardzo cienko (3mm) maksymalnie 5-6cm długie i 3-4 cm szerokie. Potem po suszeniu wychodzą takie fajnie poskręcane i pofalowane. A to bardzo mi się podoba! Odwagi i smacznego!