Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'panacetta boczek suszenie' .
-
Cześć wszystkim. Już od jakiegoś czasu, miałem ochotę spróbować sił, i sprawdzić czy mi się uda wytworzyć swoją, długo dojrzewającą wędlinkę. Fajnie że pojawiło się na forum miejsce, w którym już jest trochę informacji jak się za to zabrać. Mniej więcej. Też nie do końca brałem wszystkie przepisy do siebie, przede wszystkim w doborze i ilości przypraw jakie część z Was wybrała do nadania smaku. Na pierwszy ogień poszedł boczek. Nie wybierałem go specjalnie podczas zakupów, bo było to już jakiś czas temu. Miałem w zamrażarce, więc dzisiaj wyjąłem, zapeklowałem i teraz czekamy na efekty . Peklowanie przebiega oczywiście na sucho. Czego użyłem: - boczek wieprzowy ze skórą - ok 1kg - sól kuchenna sypka (3 łyżeczki) - sól peklowa (2 łyżeczki) - lubię pieprzne smaki więc użyłem 3 rodzajów pieprzów: 1 łyżeczka czarnego, 1 kolorowego, pół łyżeczki białego - majeranek (1 łyżeczka) - kolendra (1/4 łyżeczki) - estragon - jałowiec (1/2 łyżeczki) - liść laurowy (3 szt) - czosnek 2 ząbki + suszony granulowany 1 łyżka. 1. Mięsko po rozmrożeniu dokładnie umyłem pod bieżącą wodą. Wyrównałem tak aby nie było nie ładnych odstających kawałków. Nie odcinałem skóry, mięso ponacinałem "pod nią", tak aby zaprawa wszędzie miała dostęp, a jednocześnie skóra nadal jest integralną częścią. 2. Przyprawy wszystkie razem, łącznie z liściem wrzuciłem do młynka, zmieliłem na grubo i dodałem do soli oraz peklosoli. Wszystko razem z sprasowanym czosnkiem, oraz czosnkiem granulowanym wymieszałem, i zacząłem nacierać mięsko. Część zaprawy, która mi została, obsypałem dno pojemnika i na tej "luźnej" zaprawie do peklowania położyłem boczek, skórą do dołu. Tak przygotowaną, przyszłą panacettę (mam nadzieję ) włożyłem do lodówki. Pojemnik jakiego użyłem to naczynie żaroodporne, na tyle dobrane, że po ułożeniu mięska środku, odwrócona pokrywka działa jak praska. Pekluję w temperaturze 0,5 - 3 stopni C. W tej chwili na dole lodówki jest ok. 1 stopnia. Mięsko zapeklowane o godzinie 15 dzisiaj, a w pojemniku już pojawia się płyn. A pytanko mam takie, bo jutro oczywiście będę przekładał mięcho. Przeczytałem już kilka tematów, i niestety mam rozbieżne informacje na temat zlewania płynu który się uwalnia podczas peklowania. W części przepisów, płyn jest zlewany codziennie, jednocześnie z dosalaniem całości. W innych płyn zlewany jest co 3 dni. A w 2 przypadkach, przeczytałem że nie zlewać. Jak radzicie??