Witajcie, forum przeglądam regularnie od kilku miesięcy. Przez ten czas udało mi się ułożyć w głowie plan i przygotować pierwsze wędzonki. Moja wiedza na ten temat wynosiła okrągłe zero, dlatego bardzo dziękuję wszystkim udzielającym się tutaj. Bez tych informacji na pewno bym sobie nie poradził. Na początek chciałem zrobić coś prostego i porównać kilka rożnych rzeczy. Wybrałem szynkę, karczek, boczek i schab. Za namową rodziny do komory dorzuciłem jeszcze pstrągi. Strachu było przy tym co niemiara, ale na szczęście efekt nadaje się do spożycia Ociekanie W trakcie wędzenia Przygotowane do parzenia Efekt koncowy Ryb niestety nie zdążyłem uwiecznić, zniknęły za szybko. Sam przebieg proces był realizowany tak: Peklowanie - mięso natarte tylko solą peklową (18g/kg) spędziło 9 dni w woreczkach próżniowych w lodówce ustawionej na 6st. Ryby w solance 8% z soli kamiennej niejodowanej (na 2,5kg ryb zrobiłem 2,5l solanki) leżały przez 36 godzin w lodówce. Później przez 12 godz ociekały nadal w lodówce. Osuszanie - wentylator i grzałka ustawiona na 40st. Czekałem aż wszystko będzie suche jak papier. Trwało to jakieś 80-90 min. Wędzenie - zacząłem od 45 st. i obserwowałem kolor. Po około dwóch godzinach wyjąłem polędwicę i podniosłem temperaturę do 55st. Po około godzinie wyjąłem pstrągi. Reszta wędziła się jeszcze przez około półtorej godziny. Po tym czasie wyjąłem wędliny, podniosłem temperaturę do 90st i wsadziłem pstrągi na około 20 minut. Parzenie - zapakowałem uwędzone mięso do woreczków próżniowych i parzyłem przy użyciu cyrkulatora: polędwica w 62st przez dwie godziny, boczek i karczek w 62st przez 8 godzin, szynka w 57st przez 7 godzin. Ryby zostały pochłonięte od na ciepło po wyjęciu z wędzarni. Ze zmian które bym na pewno wprowadził, to skrócenie solankowania ryb - były odrobinę za słone. Myślę, ze 12-18 godzin w solance spokojnie by im wystarczyło. To moje pierwsze wędzenie, ale na pewno nie ostatnie. Będę wdzięczy za wszelkie uwagi i wytknięcia błędów przez bardziej doświadczoną brać.