Myślę że Henio dobrze ci radzi z tym wygrzewaniem wędzarni ,posłuchaj go i nie uszczelniaj jej za bardzo niech dym ma rotację bo inaczej nastąpi efekt termosu i cały dym siądzie ci na wędzonki moje wyglądały dobrze ale i tak były kwaśne jak sam wcześniej wspomniałeś teraz już wiem że wygrzanie wędzarni ,osuszanie wędlin jest bardzo ważne ,ja zrobiłem w ten sposób paliłem w wędzarni jakąś godzinę i choć zrobiła się gorąca zauważyłem że osadzają się kropelki wody od strony wewnętrznej pomyślałem że może to nie przeszkodzi a jednak to był błąd ,trzeba było wygrzewać jeszcze dłużej po drugie w akademii Dziadka tłumaczy że po osuszeniu wędlin wędzić rzadkim dymem tu chodzi żeby było go jak najmniej,ja zrobiłem tak nagromadziłem dużą ilość żaru w wędzarni nie było dymu włożyłem wędzonki i osuszałem jakieś 1,5h na otwartej beczce no i chyba za krótko ponieważ panowały zbyt kiepskie padał śnieg później deszcz trzeba było wydłużyć ten czas nie śpieszyć się,później gdy stwierdziłem że już dość osuszania po prostu podłożyłem jedno polano drewna najgrubsze jakie miałem i efekt był zadowalający pojawił się rzadki dym lekko przykryłem beczkę żeby dym mógł swobodnie krążyć temperatura była dość stabilna 45-55stopni odymiałem jakieś 1,5 h ,i zauważyłem że wędzonki nie zmieniają koloru i zrobiłem błąd przykryłem szczelnie wędzarnie nie rób tego dym nie mógł swobodnie krążyć i zrobił się efekt termosu zaczął się skraplać i wędliny zaczęły się parzyć w dymie i dla tego zrobiły się kwaskowate a po oparzeniu dość mocno ściemniały,wędziłem drewnem z śliwy i jabłoni może moje błędy ci w jakiś sposób pomogą pozdrawiam