Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że karp po odłowie konsumenckim, transporcie i pobycie w sklepie jest chory i ledwo żywy. Szansa na to, że przetrwa na wolności, zwłaszcza wypuszczony zimą są minimalne, tak więc wypuszczając go dostarczasz mu tylko kolejnej dawki cierpienia i przedłużasz agonię. Ci tak zwani humaniści i ekolodzy, rzadko myślą o realnych konsekwencjach swoich czynów, ale przecież to tak ładnie wygląda wypuścić stworzonko na wolność. Ps. Kanarek też w zimę w Polsce nie przetrwa, albo zdechnie z chorób i głodu, albo go wróble dziobami rozniosą.