Jako że dopiero zaczynam przygodę z wędzeniem mam pytanie. Po uwędzeniu zwłaszcza mięsa typu szynka, karczek czy polędwica wszystko od razu parzę. Parzenie odbywa się pod kontrolą temperatury wody jak i mięsa wewnątrz. Po osiągnięciu odpowiedniej temperatury wewnątrz mięsa przekładam wędzonki do wody o temp. ok. 40 stopni do schłodzenia. Później wędzonki wyciągam i zostawiam do obeschnięcia 12 - 16 godz. Takie wędzonki mają bardzo dobry smak jak i wygląd. Ale zawsze część wędzonek pakuję próżniowo lub zawijam w folię spożywczą i mrożę. I tu zaczyna się problem bo po rozmrożeniu każde mięso jest bardzo mokre i czasem np. polędwica robi się lekko gumowa czego nie było po zaparzeniu. Dodam jeszcze że pisząc mokre nie chodzi o wilgoć na zewnątrz po rozmrożeniu tylko np. po naciśnięciu mięsa wypływa z niego niewielka ilość wody a najgorsze jest to że mięso nie jest już takie dobre w smaku. Podpowiedzcie co robię źle chyba że jest to normalne zjawisko.