Henio Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #1 Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Urodziłem się i wychowałem na Kurpiach i na Święta Wielkiej Nocy czekało się niecierpliwie. Mama przed Świętami przygotowywała wypieki i ciastka które były kręcone w maszynce do mięsa ( maszynka miała taką nakładaną końcówkę z przesuwaną listwą w różne wzory) Ja oczywiście kręciłem korbą i pilnowałem by ciastka były różnorakie Tata zajmował się wędzeniem wędlin i do moich obowiązków należało pozyskanie świeżej olchy ( tak tak , nie śmiejcie się - musiało być dużo dymu , a o pirolizie nikt nie słyszał ). W Wielką Sobotę moim zadaniem było pójście do kościoła (dosłownie pójście , a do kościoła było 7 km.) . Szliśmy całą ferajną chłopcy i dziewczyny zaopatrzeni w papier do przyniesienia kawałka węgla z palonego ogniska przed kościołem i w flaszkę na wodę święconą .Było trochę "uciechy" jak się kogoś popchnęło w żar z ogniska , lub do wanny z wodą święconą . W pierwsze święto miałem spokój , gdyż do kościoła jechali rodzice , a po ich powrocie było śniadanie i dopiero wtedy można było się zajadać słodkościami.Nie ukrywam , że coś tam się uszczkło wcześniej. W Lany Poniedziałek dopiero były prawdziwe święta , bo po śniadaniu szło się do Rodziców Chrzestnych zaopatrzony w buteleczkę wody kolońskiej , by złożyć im życzenia , a faktycznie to szło się po tak zwany wykup , czyli prezent . Jako dziecko , to dostawałem koszyk w którym były pisanki , słodycze i miło było gdy była jeszcze jakaś zabawka. Jak byłem trochę starszy to dodatkowo Chrzestny na boku niby cichaczem wręczał mi jakiś banknot . Smingus Dyngus to raczej tylko między nami i dorosłych się szanowało (odrobina wody na rękę) . W wioskach , gdzie była Ochotnicza Straż Pożarna , strażacy jechali czym tam mieli ( przeważnie był to Żuk) i polewali obejścia . Gospodarz wychodził z koszem jedzenia i przeważnie flaszką "własnego udoju" i dawał to strażakom.Na szczęście w tym dniu nie było pożarów , bo po tej imprezie nie nadawali się raczej by wyjechać na akcję . Cytuj Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/ Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Gonzo Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #2 Opublikowano 8 Kwietnia 2012 szło się po tak zwany wykup , czyli prezent U nas to była włocewna. A nad staw na łące to i ja latałem ( oczywiście z kolegami wyprawa) po świeżą olchę I było wporzo :grin: Pozdrawiam :wink: Cytuj Carpe diem - raz kozie death Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212438 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
DZIADEK Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #3 Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Henio. Takie same zwyczaje w moim regionie Podlasia . Chodzenie po wykup do chrzestnych, najczęściej dostawało się jajka, kawał pieroga no i rarytas cukierki i ciastka. W pierwszym dniu Świąt wieczorem chodzenie z allelują pod oknami w grupach ze śpiewem pieśni wielkanocnych. Podarki to jaja a starsi to czasami po kielichu dostawali. Gdy chodziłem w święta do Babci i Dziadka to Babcia pilnowała gdy się weszło, to zaraz trzeba było usiąść. A czym to motywowała? Oblewanka to była w trzeci dzień Świąt. Teraz to odbywa się w drugi dzień Świąt Cytuj Wszystko co zrobimy sami dla siebie jest najlepsze, nawet gdy to nie odpowiada utartym standartom jakości produktu. Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212463 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
PanBoczek Opublikowano 8 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #4 Opublikowano 8 Kwietnia 2012 W rodzinie to moja babcia pilnuje zwyczajów przyjechala w okolice Warszawy "znad Buga", spod Nura ze wsi Ołtarze Gołacze.. najważniejszym zwyczajem świątecznym jest oczywiście święcenie koszyczka w sobote i wtedy właśnie pobieranie porcji wody święconej na cały rok Przed śniadaniem babcia bierze kropidło i tą wodą z talerzyka chodzi i kropi wszystkich z rodziny oraz cały dobytek. Wszystkie pokoje we wszystkich budynkach, roślinki, zwierzątka a przede wszystkim kapliczke :grin: Jajkiem i kiełbaską dzielimy sie w taki sposób, że babcia dzierży talerz, podchodzi do każdego i daje kawałek jajeczka z sola i pieprzem i kiełbaski. Kiedy skończy wszyscy skłądają sobie życzenia Po śniadaniu śpiewanie wielkanocnych pieśni i wiekowy podobno zwyczaj - wodę święconą z talerzyka wylewa sie pod bukszpan, z którego co roku bierzemy gałązki do przystrajania domu, stołu wielkanocnego oraz koszyka ze święconką.. O domowych wędlinach itp nie wspomne.. tradycja praktycznie zanikła przy większym miescie.. cięzko było ją zachować zdala od wsi Może dlatego babcia jedząc domowe pyszności wzruszyła sie i płacząc opowiadala, jak to kiedyś dziadek przed wielkanocą zarzynał świniaczka i robili dla siebie i sąsiadów różne frykasy Pozdrawiam i życze radosnych świąt :grin: Cytuj Boldly go where no Boczek has gone before w morde jeża! Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212469 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
madlinka Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #5 Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Miło się czyta takie wspominki, także piszcie jeszcze więcej jak to kiedyś było, może coś ocaleje od zapomnienia.Ja zauważyłąm, ze teraz lany poniedziałek jakiś bardziej suchy niż dawniej. A jak to z postem bło, czy w sobotę można było jeść już mięso czy dopiero w niedzielę po święconce? Cytuj Lepiej żałować tego co się zrobiło, niż żałować że się czegoś nie zrobiło Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212600 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
przemo73 Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #6 Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Witam, od kiedy tylko pamiętam w Niedzielę po śniadanku zawsze były robione na dworze najczęściej w ogrodzie pod roślinami gniazdka i tam dzieciaki miały chowane prezenty od zajączka-najczęściej jakieś słodycze i owoce i nie raz mała zabawka.Tradycje tą w dalszym ciągu pielęgnuję w swoim domu i mimo tego że dzieciaki już trochę lat mają 18, 17 i 14 to nie mogą się doczekać prezentów od zajączka i jest wielki ubaw i zabawa przy szukaniu. Śmigusa obchodzimy w drugi dzień i jeśli jest ciepło to wszyscy są mokrzy, aż do majtek :grin: woda do lania nabierana jest nawet z oczka bo z kranu za wolno leci :smile: . Dawniej pościliśmy, aż do śniadania wielkanocnego teraz po święconce już jemy mięsa. Cytuj Nie jem po to by żyć, lecz żyję po to by jeść https://wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?p=89386#89386 Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212606 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
@halusia@ Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Zgłoś Udostępnij #7 Opublikowano 9 Kwietnia 2012 Świeta Wielkanocne z mojego dzieciństwa wspominam bardzo sympatycznie, takie ciepłe w gronie rodzinnym. W domu nas była spora gromadka , rodzice postarali się o 5 córek i jednego syna. Tak że w tym okresie przedświątecznym rodzice zabiegali aby w tych dniach niczego nam nie zabrakło... pomimo że na półkach za wiele nie było... no i z pieniędzmi tez było krucho.Stanie w kolejce po każdy produkt, to dopiero była nie lada bieganina. Nie nie mówiąc już o owocach.. pomarańcza to był rarytas... nie to co teraz. :wink: Wędliny i jajka zawsze mieliśmy ze wsi, od dziadków, a ciasta mama sama piekła.Co prawda nie było za dużego asortymentu bo mama upiekła babkę, makowca i drobne ciasteczka.Moje miejsce zawsze było w kuchni , śledziłam i próbowałam mamie w czymś pomóc... a najczęściej była walka by '' wylizać'' miskę''.. ach teraz się z tego śmieję. :grin: W sobotę mama przygotowała nam koszyk a każde z nas malowało jajko... pamiętam jak gotowało się razem z łupinami z cebuli by uzyskać kolor... potem się w pięknie ozdabiało, czyje najładniejsze.Co do święconki to zawsze się kłóciłyśmy .. kto ma nieść koszyk... do Kościoła.Piątek jak i sobota były to dni Wielkiego Postu.Dopiero w niedziele na śniadanie dzieliśmy się jajkiem i składaliśmy sobie życzenia.Natomiast w lany poniedziałek to... było dopiero.. mama na święta zawsze ubierała nas w najładniejsze sukieneczki , a w drodze powrotnej z Kościoła już nie było na nas suchej nitki.Oj jest co wspominać...Jeśli chodzi o dzisiaj to już po święcące można jeść.... :wink: Cytuj Pozdrawiam Halusia "idę wolno, ale nie cofam się nigdy" http://emotikona.pl/gify/pic/kotek.gif Odnośnik do komentarza https://wedlinydomowe.pl/forum/topic/6871-ocali%C4%87-od-zapomienia-wielkanocne-zwyczaje/#findComment-212619 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.