No i szybko to poszło, uwinąłem się:-) Ozorki i serca ugotowane do miękkości pokroiłem w grubą kostkę,bez łoju i błon powięzi części osierdzia zalałem gorącym wywarem naturalnym z gotowania rosołem i na każdy słoik 0,5 litra dałem płaską łyżeczkę soli.Nie dawałem żadnych przypraw tylko sól,ma być naturalny smak krowiska-cielaka:-) we własnym sosie,kto chce może dodać co chce z przypraw. Czas na wątróbkę cielęcą,podaję przepis moja inspiracją smakowa. Po koleji do słoika na dno daję przesmażoną na złoto cebulkę,kilka ziaren czarnego pieprzu,plasterki świeżego czosnku-dużo na to kawałki wątróbki w małych kawałkach,potem łyżeczka przecieru pomidorowego i powtarzamy tak dwa razy warstwy na górę jeszcze łyżeczka przecieru czosnek i dodaje 1/3 łyżeczki cukru zredukować przecier,1/2 płaska łyżeczka soli oraz oliwę z oliwek pepperonii 1 łyżeczka bardzo ostra i do końca zalewam dobrą oliwą z oliwek,nie żałować nie zalewać dziadostwem w tej oliwie potem macza się dobre pieczywko i idzie tylko na zdrowie,nawet wskazane jest kielicha czystej wypić ale nie mam nic:-( Polecam użyć dobrej oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia ja używam tej z Toskanii bardzo dobra i zdrowa choć oliwek nie jadam ale kapusta okraszona tą oliwą o dziwo mi wchodzi.To by było na tyle szaleństw kuchennych,kto chce ze mną jeść musi poczekać, aż smaki wątróbki się przegryzą. 3-majcie się kochani, róbcie swoje pyszności w kuchni...uffff jak ładnie pachnie krowiskiem w mieszkaniu ,chodził za mną ten zapach :-)