Skocz do zawartości
Aby te święta, a także cały nadchodzący rok upływał w harmonii i zadumie, by nigdy nie zabrakło Wam ciepła drugiej osoby, a każdy dzień był pełen niezapomnianych chwil. Administracja ×
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

siwydymek

Użytkownicy
  • Postów

    673
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Pabianice
  • Zainteresowania
    Łowiectwo, wędkarstwo, majsterkowanie

Ostatnie wizyty

1 579 wyświetleń profilu

Osiągnięcia siwydymek

Doświadczony

Doświadczony (10/14)

  • Pozytywnie reagujący Unikat
  • Przyjazny Unikat
  • Pierwszy post
  • Współpracownik Unikat
  • Aktywny rozmówca Unikat

Najnowsze odznaki

16

Reputacja

  1. Zapewne latem(?) Wełna na pewno jest lepsza od izolacji zamkniętej między dwoma aluminiowymi ekranami, bo jeśli dostanie się tam wilgoć, to z czasem będzie miała możliwość odparowania. Jeśli zawilgotnieje izolacja między ekranami, to już wilgoć stamtąd nie wyjdzie 🤢
  2. I to by było najprostsze i najzdrowsze. Wszelka wilgoć łatwiej by stamtąd ulatywała i całość po wędzeniu szybciej by schła 👍
  3. siwydymek

    Mięso dzika

    Mam nadzieję, że wyciąłeś i wyrzuciłeś? Osobiście nie próbowałem, ale podobno psują smak, więc lepiej się pozbyć🤐
  4. siwydymek

    Mięso dzika

    Mój okoliczny Zakład Weterynarii nie bada na ASF, co widać na świadectwie badania.
  5. Czy znasz współczynnik przenikalności ciepła przez tę cienką izolację? 5 mm to mało nawet dla dobrych izolatorów
  6. Chciałbym zadać może niedyskretne pytanie, jak sobie radzisz ze zdobywaniem możliwie "ekologicznego" surowca w tych trudnych czasach? Dla Twoich klientów, to na pewno sprawa istotna. Ja będąc detalicznym amatorem do zdobycia surowca dajmy na to na 10 kg kiełbasy w możliwie najbliższych okolicach z trudem i rzadko kupuje mięso "prosto od rolnika". Częściej z konieczności kupuję w pobliskiej prywatnej masarni wierząc na "słowo" właściciela, że pochodzi z polskich świnek. Do tak dużej produkcji, jak u Ciebie, to chyba trudna sprawa?
  7. Jeśli do mnie "pijesz", to pisałem, że JA tak wędzę. Nie pisałem, że WYŁĄCZNIE wędzi się w zimnym dymie. A poza tym - co kto lubi 😏
  8. Już kilka razy wędziłem słoninę z dzika, ale zawsze ZIMNYM dymem (8 - 10 st. C) z uwagi na jej niską temperaturę topnienia. Jak dla mnie bezpośrednio spożywana niezbyt mi smakowała, ale za to do jajecznicy i smażenia różnych mięs czy kotletów- bajka 😋 Solę ją "na oko" a po soleniu omiatam z nadmiaru soli. Moim skromnym zdaniem nie nadaje się do długiego zamrażania, bo po dłuższym czasie (np. już po 2 miesiącach) dość wyraźnie jełczeje.
  9. Do mojego koła łowieckiego przyjeżdżali kiedyś Włosi na dewizowe polowania na bażanty. Z nieukrywanym zdziwieniem oprowadzający ich w terenie kolega zobaczył, że większą dla nich atrakcją były nasze polskie skowronki! 😮 Były to jeszcze czasy, gdy w polach były ich setki. Gdy w drodze wyjątku pozwolił odstrzelić kilka, to byli zachwyceni, a wieczorem z wielką "pompą" je oskubali i i po przyrządzeniu (z oczywiście włoskim winem), z estymą spożywali. Co kraj, to obyczaj 😏
  10. Nie znam Twojej wędzarni, ale w mojej amatorskiej (kanałowej) nawet przy -10 stopni na zewnątrz, bez problemu osiągam (jeśli tylko chcę) nawet ponad 120 stopni 🙂
  11. Wracając do tematu - zakaz uboju gospodarczego moim zdaniem miał na celu pełną kontrolę instytucji państwowych nad tym ubojem i nachalne zaglądanie każdemu do kieszeni. Przecież był czas, gdy rolnik dokonywał uboju sam a mięso było badane u weterynarza i nie musiał nikomu za ubój płacić. Zapewne jednak wtrącili się tu wszędobylscy miłośnicy "źwierzątek" wraz z "ekologami" i wymusili (wraz z Unią) "ucywilizowanie" tego zabiegu obkładając nielegalny ubój karami. Jednak Polak potrafi i znam takich rolników, którzy mając za płotem zaufanych sąsiadów, na zasadzie wzajemności na siebie nie donoszą, a weterynarz po cichu bada mięso i wszyscy są zadowoleni. Odbiorcy (również zaufani) słowa nikomu nie pisną wiedząc, że mają świeże mięsko prosto od rolnika.
  12. siwydymek

    Pasztet z dzika

    No chyba, że tak 😉 Pozdrawiam
  13. siwydymek

    Pasztet z dzika

    Tak patrzę na te 30% mięsa dziczego i myślę sobie, czy aby na pewno można go nazwać pasztetem z dzika? 😉
  14. siwydymek

    Pasztet z dzika

    Po kilku uwagach czytających ten przepis Kolegów - myśliwych, chciałbym nieco go poprawić, bo faktycznie jest w nim kilka nieścisłości i niedopowiedzeń oraz błąd w dawkowaniu soli. Po zmianach brzmi on tak: Pasztet z dzika Składniki mięsne (wagowo): - mięso dzika – okrawki z szynki i łopatki, chudy boczek, karczek - 60% - ozór, ½ serca i płuca dzika - 10% - wątroba z dzika – 10% - mięso wieprzowe (brzuch, podgardle lub łopatka, karczek) w zależności od potrzebnej tłustości - 20%, - wędzona, solona słonina z dzika (tylko dodatek na wierzch dla ozdoby) Warzywa do wywaru (w gramach na 1kg mięsa): seler (80), korzeń pietruszki (50), korzeń marchwi (50), por (80), cebula (50) Przyprawy do wywaru (w gramach na 1kg mięsa): cząber (1 g), sól (25 g) oraz 2 duże liście laur. i 4 ziarna ziela angielskiego Przyprawy do pasztetu (w gramach na 1kg mięsa): pieprz (2), grzyby suszone (15), majeranek (2), ziarna kolendry (0,5), rozmaryn (1), gałka muszkatołowa (2), duża czerstwa bułka pszenna (1 szt./kg mięsa), 1 jajo na 1 kg mięsa, skwarki ze słoniny dzika (30), smalec z dzika (ok. 5) Mięso dzika wraz z wieprzowiną gotuję z warzywami do miękkości dodając liście laurowe, ziele angielskie i cząber (w minimalnej ilości wody wraz z 1/3 całej soli). Serce i płuca dzika gotuję bez soli oddzielnie, tylko z liściem laurowym, zielem ang. i cząbrem, a wywar po ugotowaniu wylewam (bezużyteczny). Wywar z mięs studzę w zimnym pomieszczeniu, aby tłuszcz stężał na powierzchni. Po zdjęciu tego tłuszczu wrzucam do wystudzonego wywaru pokrojoną bułkę, aby nasiąkła. Cebulę po rozdrobnieniu smażę na smalcu z dzika aż się „zeszkli”. Wątróbkę dzika kroję na wąskie paski, obtaczam w mące żytniej i smażę na tym samym smalcu (po cebuli) dodając go jeszcze w miarę, jak go ubywa. Solę ją „z ręki” dopiero po usmażeniu z obu stron (ta sól nie jest wcześniej uwzględniona). Po ugotowaniu mięs i wyjęciu ich z wywaru, kroję je na małe kawałki (aby weszły do gardzieli maszynki) i mielę wraz z usmażoną wątróbką, skwarkami, grzybami, namoczoną w wywarze bułką i z ugotowanymi warzywami, 2-krotnie na sitku „4 mm”. Suche przyprawy (oprócz gałki muszkatołowej) i suszone grzyby mielę w szybkoobrotowym młynku do kawy na „pył”. Gałkę ścieram na tarce a jej resztę rozcieram w moździerzu na proszek. Całą masę dokładnie mieszam dodając zmielone przyprawy, jaja, resztę soli (sprawdzić słoność i ewentualnie dodać soli) i dolewam wywar (tylko dla uzyskania odpowiedniej gęstości). Napełniam foremki masą, na jej powierzchni układam cienkie paski solonej słoniny z dzika wędzonej zimnym, dębowym dymem (dla ozdoby i smaku). Słoniny z dzika nie wędzimy gorącym dymem, bo się topi (ma niską w stosunku do wieprzowej temperaturę topienia). Piekę w piekarniku przez ok. 1 godzinę w temp. 180ºC celem uzyskania brązowego koloru. Po upieczeniu pasztetu otwieram nieco piekarnik, aby pasztet trochę ostygł, po czym wynoszę go na ok. 12 godzin celem całkowitego wystudzenia do zimnego pomieszczenia. Na stół podaję ze smażonymi borówkami lub słodko – kwaśną żurawiną oraz wytrawną nalewką z czeremchy, czerwonym wytrawnym winem lub starą „tarką” (nalewka z owoców tarniny).
  15. Reasumując Twój wpis - Twoje osuszanie jest niczym innym, tylko wstępnym wędzeniem(?)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.