Rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach i dobrze by było ich w dyskusji nie mieszać, bo się robi bałagan: 1.CZY stosować na forum specyficzne nazewnictwo. Moim zdaniem klasyfikacja mięsa podparta podaniem źródła pozyskania jest ok, nie mam do tego zastrzeżeń. Wygodne, logiczne, w miarę łatwe do przyswojenie, zapewnia jakąś tam powtarzalność. Używanie słowa polędwica na określenie schabu b/k .... cóż, mogę się dostosować, choć sprawa jest jak wiadomo mocno dyskusyjna, i to nie tylko na WD ale w całym środowisku przetwórstwa mięsa. W sumie nie warto o to toczyć wojen. Kolejny punkt zapalny - kiełbasa biała czyli różowa Moim zdaniem temat zastępczy, nieistotny szczegół, trzecia dziesiątka problemów jakimi powinniśmy się zajmować. Ale ok, też mogę posłuchać starszych i się starać dostosować. To wszystko jednak jest zależne do drugiego punktu: 2. W JAKI SPOSÓB będziemy reagować na przypadki użycia nazw uznanych za niepoprawne. I tu rodzi się mój wielki sprzeciw i bunt. Nie może być tak, że na słowo schab zaczyna wylewać się rzeka jadu, złośliwości, słownej agresji i poniżania rozmówcy. Nic nie usprawiedliwia traktowania z buta innego człowieka ... chyba że obrona własna Co z tego, że ktoś skończył 3 kursy, albo robi świetne wyroby, albo zęby zjadł na masarstwie ... czy po drugiej stronie ekranu jest ktoś gorszy tylko dlatego, że tej wiedzy nie ma? Dlaczego zaraz trzeba go atakować, okazując swoją wyższość i władzę? To się musi zmienić! I to jest niestety zadanie dla administracji forum. To Wy musicie postawić tamę agresji i poniżaniu, bo jak tak dalej pójdzie, to tutaj nikt nie będzie chciał nic napisać, nic wstawić, ani o nic zapytać. Forum zaczyna umierać, nie ma już Wędzarniczej Braci, życzliwości, wsparcia, zapału i radości z naszego hobby. Niektóre osoby wybierają facebooka .... a być może, mogliby być wartościowymi forumowiczami, którzy rozwiną skrzydła i wniosą tu dużo dobrej energii. Maxell ciągle narzeka na kiepskie wyniki w wiadomej aktywności ... ale kto ma klikać, jak została garstka starych wyjadaczy? Skończy się tak, parafrazując niedoszłego prezydenta, że nie będzie schabu, nie będzie ścięgnistej łopatki ... nie będzie niczego.