Zmotywowany przez jednego tajemniczego forumowicza wiadomością na PW, przemyślałem moją powyższą ocenę autora filmu i muszę przyznać, że niesłusznie nazwałem go idiotą. Autor filmiku nie jest idiotą, bo idiotyczny to jest ten filmik sam w sobie. Autor jest jedynie niedouczonym i leniwym dziennikarzyną-amatorem, szukającym medialnej sławy i taniej sensacji. Dlaczego tak sądzę? Autor nie przygotował się merytorycznie do tematu. Popełnił kardynalny błąd myląc skład surowcowy ze składem analitycznym. Pomieszały mu się dwa ważne pojęcia: białko i mięso. Nie zapoznał się z technologią produkcji parówek. Nie ma pojęcia jaką rolę odgrywa w tym procesie kolagen. O azotynie to wie tylko tyle, że ma złowrogie E na początku. Tłuszcz podobnie ... samo zło. Nagrał materiał jakby z góry i na siłę chciał udowodnić tezę, że parówki są złe. Ale nic nie udowodnił, nic nie wyjaśnił, niczego nie odkrył, tylko wprowadził swoich widzów w błąd.