Skocz do zawartości

jkniepremier

Użytkownicy
  • Postów

    26
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez jkniepremier

  1. Ludzie kochani. Nie dajmy się zwariować. Każdy wytwór ludzki można skopiować do własnego użytku i nie narusza to niczyich praw autorskich. I nie ważne, czy kopiujemy kopiarką książkę, nagrywamy film, muzykę itp itd. Ale w zgodzie z prawem jesteśmy, gdy robimy to na swój użytek. (Możemy to zlecić specjaliście, lub osobie posiadającej odpowiednie urządzenia np. kserokopiarkę w punkcie usługowym). I nikt nie może wyciągać konsekwencji za posiadanie nagranych plików na własny użytek!! Nie na sprzedaż, czy WYMIANĘ, bo tu już wchodzą w grę inne przepisy i trzeba umieć obie sprawy oddzielić, a nie walić wszystko do jednego kotła i wrzeszczeć że to komuna!!Troszeczkę logiki i zdrowego rozsądku. Co byście powiedzieli, gdyby zniesiono prawo własności?? I każdy mógłby bezkarnie zabierać wasze dobra, wytwory pracy czy intelektu, bez konsekwencji prawnych?? To takie układy panują obecnie w internecie. Fakt, że wygodnie jest bezkarnie łamać prawo. A może by zlikwidować prawo o ruchu drogowym?? Też cholerne ograniczenie wolności w poruszaniu się po drogach. Czemu nas mają ścigać za wykroczenia w ruchu drogowym!! Człowiek kilka piw wypije i już odbierają prawko i do pierdla wsadzają. No q,,wa, poje..ło ich.
  2. jkniepremier

    Przywitanie

    Zdrowych i Wesołych Świąt i udanych dymień w Nowym Roku dla wszystkich uczestników forum Jarosław Kaczyński (ale nie z PiS-u) :grin:
  3. Chleb gospodarski pokazał się chyba jeszcze w latach sześćdziesiątych. Były to duże,(ok. 2 kg) podłużne bochenki, z ciemną skórką posypane mąką. Smaku nie kojarzę, bo u mnie jedliśmy zwykły chleb (wrocławski czy sandomierski - głowy nie dam za nazwę).Gdzie był wypiekany trudno mi określić, bo działały wtedy, oprócz Śp MAMUTA, liczne piekarnie dzielnicowe. Ja "przynależałem" pod piekarnię na rogu ul. Olszewskiego i Michałowskiego.
  4. Wracając do personaliów poszukiwanej pamiętam ją z nazwiska "Paryska" -lata sześćdziesiąte ub. wieku. Potem, jak to kobieta, zmieniała nazwisko bodajże na Weka potem nawet i Wrocławska była. Dokładnie nie pamiętam, bo moim sercem zawładnęła zwykła buła. Też przepadła, jest jej marna imitacja.
  5. I czym to wytłumaczysz?? Mąka w obu przypadkach inna, w międzyczasie upiekłem chleb i wyszedł rumiany i upieczony. Mnie, jak trzymałem dłużej w piecu, to się zrobiła gruba i twarda skóra ale blada jak na nieboszczyku. Może je trzeba jeszcze podwędzić dla nabrania koloru :grin:
  6. Nawet początkujący majster łatwo to odkryje, bo wystarczy ostrożnie pokręcić kluczem w kierunku PiS i anty PiS. I wychodzi w praniu. I myślę, że w tym temacie wyczerpaliśmy argumenty. Nie chce mi się teraz rozbebeszać piekarnika, bo i sprawa tego nie warta i pora późna.
  7. Myli się kto nic nie robi. Ale mnie się wydaje że jednak prawy. Lewe gwinty często występują tam, gdzie są elementy obracające się (najczęściej w prawo). Tu nic się nie obraca, więc takiej potrzeby raczej nie ma. [ Dodano: Nie 13 Lis, 2011 00:47 ] Tego samego dnia popełniłem chleb i się zarumienił (mógłby być ciemniejszy) ale wstydu nie było.
  8. W piekarnikach palniki zasłania taka specjalna blacha. Wyjmuje się dosyć łatwo. Wtedy gdy palniki są dostępne można je oczyścić. Najlepiej taką grubą igłą, jaką kiedyś cerowały babcie wełniane skarpety, raz przy razie wkładać do otworków. Czasem są to spalone resztki substancji smolistych w gazie, czasem rdza.Potem można jeszcze przejechać kilka razy szczotką drucianą. Często to pomaga. Warto też zajrzeć do dyszy głównej i ją też udrożnić. Czasem trzeba ją wymienić. Operacja dosyć prosta wymagany jest klucz chyba 10. Bo nic innego nie może się tam zepsuć czy zatkać. Powodzenia. PS. Zalanie bardzo możliwe, ale warto co kilka lat zaglądać "pod maskę"
  9. Piekarnik gazowy, bez żadnych bajerów. Ciasto piecze się normalnie.Koledze Zielony Eden proponuję wziąć taką grubszą igłę i udrożnić otworki w palnikach. Możliwe że w tej części gdzie jest nieprzypieczone, są nieco mniej drożne otworki w palnikach. To mi dało do myślenia. Będę musiał zrobić przegląd kuchni.
  10. A ja już drugi raz usiłuję zrobić buły i ciągle wychodzą białe jak kościotrup. Gdy próbuje dłużej trzymać w piekarniku, to się od spodu spalą a reszta jest biała. Taka opcja czarno-biała. Smak rewelka.
  11. Zginęła bezpowrotnie wraz z uprzednim ustrojem. Razem z nią znikła kiełbasa zwyczajna która potrafiła w ciągu 3 tygodni bycia w lodówce uschnąć na wiór, gdy w tej samej lodówce kiełbasa myśliwska po tygodniu pukała w drzwi, żądna wojaży.
  12. Proponuję przepis na biszkopt z książki Jadwigi Kowalskiej „Obiady u Kowalskich” Warszawa 1987 wyd. V. Z przepisu korzystam od 1987 i nie zdarzyło się, żeby biszkopt nie wyszedł. Składniki: Mąka pszenna 12,5 dag; Mąka ziemniaczana 7,5 dag; 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia; 6 jajek, 20 dag cukru (ja używam puder); ½ płaskiej łyżeczki soli; Skórka otarta i sok z 1 cytryny (wyszorowanej i sparzonej); Tłuszcz do wysmarowania tortownicy i tarta bułka (ja przesiewam przez sitko). Włączamy piekarnik i nagrzewamy do temp. 180*C. Boki i spód tortownicy smarujemy tłuszczem i posypujemy bułką tartą. Oddzielone białka z dodatkiem soli ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodawać cukier porcjami. Potem żółtka. I tu odkładamy mikser i dalej wszystko delikatnie mieszamy, dodając wymieszane mąki z proszkiem do pieczenia (warto je trochę napowietrzyć np. przesiewając) sok i skórkę z cytryny. Powinniśmy uzyskać ciasto o konsystencji gęstej śmietany.Bywa, że jest takie gęste że trzeba je wybierać łyżką. Ale to dobrze. Przełożyć ciasto do tortownicy, wyrównać wierzch ( można delikatnie stuknąć tortownicą o blat stołu) i włożyć ciasto do piekarnika na 20 minut. Przez ten czas nie otwierać piekarnika. Po 20 minutach sprawdzić czy biszkopt zaczyna się rumienić. Jeśli nie, to podnieść temperaturę. Po kolejnych 20 minutach biszkopt jest upieczony. Należy wyłączyć piekarnik i w otwartym piekarniku studzić ciasto przez 10 minut. Po tym czasie wyjąć biszkopt z piekarnika i tortownicy.
  13. A ja uważam, że nie ma co bić piany. Należy sprawdzić, bo na pewno jest to dokładnie opisane, jak mają wyglądać stroje reprezentacyjne polskich sportowców. I jeśli jest tam napisane, że ma być na nim wizerunek godła państwowego, to jest przepis odnośnie ochrony barw i godła. Bo w takim przypadku jest jednoznaczna profanacja wizerunku godła i nic do tego nie ma pieprzenie, że w Unii jest taka moda. Z drugiej strony, to prędzej bym pogonił tych polaków (napisałem z premedytacją z małej litery) którzy wstydzą się powiedzieć, czy chcą wystąpić w koszulce z naszym Godłem.
  14. A olej ich. Ja bym najchętniej zmienił na "KACZY JOGURT". A już na poważnie, to od pewnego czasu stosuję taki kaczy jogurt jako rodzaj polewy do tortów. W szczelnej tortownicy przygotowywany tort układam na dnie. Ciasto musi mieć mniejszy wymiar niż tortownica (tak około 1 cm). Następnie zapinam obrzeże i całość wkładam do zamrażalnika, żeby tortownica mocno się schłodziła (przy ewentualnych nieszczelnościach masa ścina się i uszczelnia tortownicę). Galaretkę rozpuszczam w małej ilości wody. Gdy już zaczyna się ścinać dodaję słodką śmietankę - schłodzoną, (można jakiś jogurt czy mleko) i miksuję do silnego spienienia. I natychmiast wlewam to na ciasto w tortownicy. Najpierw powoli w przestrzeń między tortem a obręczą. Czasem gdy zaczyna wyciekać, przerywam i wsadzam do zamrażarki żeby załapało dół. Potem masę jeszcze raz zmiksować i dolać tak by na wierzchu powstała gładka tafla. Daje to wspaniały efekt optyczny, że o smakowym nie wspomnę. Przed wyjęciem z tortownicy cienkim ale ostrym nożem odcinam brzeg tego kaczego od tortownicy.
  15. Pisu, trochę chyba nie tak :rolleyes: :grin: . Po pierwsze solanka 10% to: 1kg soli/peklosoli + woda mają dać 10l Pozdrawiam :wink: Tak naprawdę, to 10% roztwór uzyskamy gdy w 10 kg mieszaniny (nie litrach) znajduje się 1 kg substancji. Tak uczyli kiedyś na lekcji chemii. Kto wtedy spał, albo był na wagarach to nie wie. Pozdrawiam.
  16. Chodzi zapewne o to, w postaci jakiego związku jest przyswajalne przez organizm. Bo w stanie metalicznym to raczej jest ciężko przyswajalny. Ale chodziło mi o to, że cynk nie jest trucizną, przynajmniej w takich warunkach, jak ma kontakt z żywnością. Np. spawając elementy ocynkowane można się zatruć powstającymi w tym procesie gazami. Ale to się dzieje w temperaturze ok.1500 stopni. Poza tym, przez wiele dziesiątków lat ocynkowane blachy były wykorzystywane w przemyśle spożywczym, i jakoś nie słychać, żeby były odpowiedzialne za jakieś schorzenia.
  17. Cynk jest jednym z niezbędnych mikroelementów – fakt ten został potwierdzony dopiero w 1957 r. Jest obecny w centrach aktywnych wielu (około 200) enzymów uczestniczących w różnych procesach, w tym w przemianach metabolicznych. Ponadto wiele czynników transkrypcyjnych, białek regulatorowych i innych typów białek wiążących DNA zawiera tzw. palce cynkowe. W związku z tym cynk ma wpływ na wszystkie podstawowe procesy życiowe. Bierze udział między innymi w mineralizacji kości, gojeniu się ran, wpływa na pracę układu odpornościowego, prawidłowe wydzielanie insuliny przez trzustkę oraz na stężenie witaminy A i cholesterolu. Ma swój udział w regulacji ciśnienia krwi i rytmu serca. Jest też niezbędny przy syntezie związków regulujących wzrost i rozwój roślin. Cynk zwiększa produkcję plemników. Jego minimalne dzienne spożycie wynosi 5 mg, zalecane 15-20 mg. Wchłanianie z przewodu pokarmowego kształtuje się na poziomie 10-40% i zachodzi głównie w jelicie cienkim. Wchłanianie z pokarmu jest regulowane hormonalnie i zależy od zapotrzebowania (zwiększa się w stanach niedoboru). Białka zwierzęce i kwas cytrynowy ułatwiają absorpcję cynku, natomiast żelazo i miedź utrudniają ją. Niedobór cynku powoduje niedokrwistość, spowolnienie tempa wzrostu, wady wrodzone, złe gojenie się ran, łuszczycopodobne zmiany skórne, zapalenia skóry i utratę owłosienia, złą tolerancję glukozy, biegunki, utratę apetytu. U dorosłych mogą również wystąpić: kurza ślepota, zmniejszenie odporności, zaburzenia w grasicy i węzłach chłonnych, zaburzenia smaku i węchu (ocenia się, że przyczyną ok. 25% objawów zaburzeń smaku i węchu jest niedobór cynku). Może sprzyjać miażdżycy tętnic, ponieważ zmniejsza odporność komórek na uszkodzenia. U dzieci niedobór cynku sprawia, że są niższe niż rówieśnicy i gorzej się rozwijają umysłowo. Niedobór pierwiastka u roślin powoduje chlorozę i karlenie liści. Cynk działa leczniczo na wrzody żołądka, uporczywe żylaki, reumatyzm, owrzodzenia, trądzik, choroby skórne. Sole cynku(II) w dużych ilościach są rakotwórcze.
  18. Phi :-) Dla Inżyniera rozwiązanie problemu jest banalnie proste. Zamiast robić podciśnienie w przewodzie wentylacyjnym można zrobić nadciśnienie w pomieszczeniu wędzarni. Czyli uszczelnić drzwi prowadzące do reszty domu, a wentylator NADMUCHOWY zamontować w tych drzwiach :-) Jeśli już chcesz uchodzić za inżyniera, to podłącz wentylator do wytwornicy dymu, i zrób na nim przepustnicę, aby móc regulować ilość doprowadzanego powietrza. Wylot jak w wersji początkowej. W istniejącym układzie, wentylator prawdopodobnie spowoduje zapalenie się zrębków i ich błyskawiczne spalenie. A "zapachy" z zetki, będą takie same, jak przy wędzeniu na balkonie.
  19. Jeśli muszę na dłużej korzystać z laptopa, to podłączam do niego klawiaturę i mysz. *** A tak przy okazji. Swojego czasy ściągnąłem z YouTube kilkadziesiąt filmików. Od pewnego czasu, przy próbie odtworzenia (Winamp) odtwarzacz niby odtwarza, ale nie ma ani obrazu ani dźwięku. Na innych odtwarzaczach Windows Media Player niektóre odtwarza, ale większość nie. Jest komunikat albo o uszkodzonych plikach albo że nie odtwarza tego formatu. Czy jest na to rada oprócz ponownego ściągnięcia plików.
  20. Np. po to, żeby mniej miejsca zajmował..
  21. Jak "wkleić" zdjęcie???? HELP
  22. Jak się wstydzisz to zadzwoń albo na PW!. :grin:Gdybym chciał być złośliwym, to bym powiedział, że ktoś ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem - ostatnio bardzo modna dysleksja.
  23. Gdzieś na początku były pytania o cenę urządzenia. Ale odpowiedzi nie potrafiłem znaleźć. Czyżby to tak wstydliwa sprawa??
  24. Panowie, dziurawiec to taka roślina lecznicza. Nie wiem w czym tkwią jej własności izolujące . Od pewnego czasu obserwuję doktoraty na temat budowy wędzarni. Kiedyś wędziło się w prostych beczkach drewnianych, przykrywanych zwykłym workiem jutowym. Dym pochodził z ogniska rozpalanego obok i doprowadzany "kanałem" z dwóch desek obsypanych ziemią. A tu robi się wykładziny szamotowe -jak w piecach hutniczych. Ludzie, zwykła cegła wypalana jest w temperaturze ponad 800 stopni. Nasypcie do paleniska koksu, ustawcie dmuchawę i może uzyskacie połowę tej temperatury. Jedynie w przypadku wykonania paleniska z betonu może dochodzić do jego pękania i wtedy warto wykonać wykładzinę z szamotu. Izolacja kanałów dymowych i komory wędzarniczej to zwykłe wyrzucanie pieniędzy. Tak samo potężne, zbrojone fundamenty. Obciążenie od takiej budowli jest mniejsze od nacisku jaki wywiera na grunt 1,5 murek ogrodzeniowy. A tam wystarcza 10 cm chudego betonu, dla wyrównania dna wykopu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.