Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?
-
Postów
94 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez AdamKowalski
-
Regularnie płukane
-
Imponująca ilość Ale jeśli rodzina duża i lubiąca wędzonki, to szybko to zniknie w Święta:)
-
Moje też raczej krzywe... Ale bardziej liczy się smak niż kształt
-
Od środy pekluje się kolejna porcja mięsa. Jeszcze więcej niż ostatnio. To będzie moje trzecie wędzenie Tym razem czas peklowania będzie nieco krótszy niż ostatnio, bo niecałe 6 dni. Teraz chcę uzyskać większą słoność, więc część mięsa zapeklowałem z 16% ilością peklosoli w stosunku do wody, a część z 13%. Nastrzyki zrobiłem na samym początku peklowania. Rodzaje mięs podobne jak za pierwszym i drugim razem: boczek, szynka, schab, karkówka i polędwica.
-
Ładnie te polędwiczki wyglądają. Ja jeszcze polędwiczek nie robiłem, ale na Święta mam zamiar właśnie je zrobić dokładnie według tego przepisu. Czy one mają być zakryte folią na czas peklowania?
-
Obsuszałem dokładnie tak samo jak ostatnim razem czyli w piekarniku na termoobiegu przez ok. 2 godziny. Smak jest bardzo dobry, ale ja nie zauważam różnicy w smaku jeśli porównałbym wędzonki obecne z tymi wcześniejszymi (poza słonością, bo teraz są nieco bardziej słone). Dla mnie i te poprzednie i te obecne są po prostu dobre.
-
-
-
Myśliwska pięknie wygląda.
-
Wędzonki Tomka na przestrzeni ostatnich 4 lat ...
AdamKowalski odpowiedział(a) na tomek1204 temat w Moje wyroby
Wędzonki piękne. Następnym razem pokaż jak wyglądają w środku. -
Mięso pekluje się już 6 dni. Pozostały jeszcze 3 dni peklowania. Nie mogę się już doczekać wędzenia. Mięso przewracam co 1-2 dni (na początku było co 2 dni, ostatnio codziennie). Ciekawy jestem jak wpłynie na smak tak długie peklowanie.
-
Myślę, że można byłoby zamiast parzyć w wodzie, podpiec właśnie. Ja w swojej grilo-wędzarni nie podpiekę, ale w piekarniku jak najbardziej. Wtedy można byłoby obsypać przyprawami przed wędzeniem.
-
Na jakim etapie dodałeś przyprawy? Po parzeniu?
-
Ta część z 12% to raczej będzie za słona. Ale to mała ilość, tylko na próbę i tylko dla mnie. Pozostała część czyli 10% mam nadzieję, że będzie dobra na słoność. Moczenie po peklowaniu jest przewidziane. Ile czasu moczyć? Godzinę, dwie czy dłużej?
-
Piękne wyroby, gratuluję.
-
Od dwóch dni mięso się pekluje. Część w zalewie z 12% peklosoli (w stosunku do wody), a część w zalewie z 10% peklosoli. Będzie się peklowało 9 dni. Dopiero za tydzień wędzenie...
-
Nie chcę się chwalić, ale jeśli miałbym oceniać moje pierwsze wędzonki, to efekt końcowy przerósł oczekiwania. One po prostu wyszły takie jak trzeba, rewelacyjne. Smak, zapach, wygląd. Wszystko. Oczywiście zawdzięczam to wielu osobom z forum, których najpierw intensywnie czytałem i analizowałem, a potem te osoby mi doradzały. Za to jestem ogromnie wdzięczny i dziękuję. Jeśli kolejne moje wyroby wyjdą takie jak te pierwsze, to będziemy bardzo zadowoleni. Ale nie ma już zbyt dużego pola na jakąkolwiek poprawę w ich jakości (a może się mylę, nie wiem). Kolejny rzut to będzie boczek (ale więcej), jedna karkówka, ze 2-3 małe szynki, schab i może jakaś rolada z boczku. Ewentualnie jeszcze polędwica. Mięso podzielę na dwie części: mniejszą (boczek i szynka) i one dostaną więcej peklosoli (z 10,5 - 11 % peklosoli na miarę wody), tak aby wyszły porządnie, mocno słone. Druga część, podstawowa, będzie miała mniej peklosoli (chciałbym na słoność tak jak te za pierwszym razem) i sądzę, że jeśli dam 8-9% peklosoli na miarę wody, to wyjdzie podobnie. Czas peklowania to będzie 8-9 dni.
-
Niestety. W miarę upływu czasu pojawiły się ze strony moich domowników słowa dezaprobaty i krytyki. Chodzi o to, że za mało uwędziłem. Że powinienem o wiele, wiele więcej. No i że za dużo zjadam. A boczek miał największe powodzenie. Wędzonek pozostały resztki. Wystarczy jutro dzieciom do szkoły i koniec. Chcąc nie chcąc, w tym tygodniu rozpocznie się druga tura. Peklowanie będzie trwało 8 lub 9 dni (w zależności kiedy żona kupi mięso).
-
Tak, czytałem. Jak dla mnie to w przekroju jest też w porządku. Po prostu jest kwestia upodobania. Lubimy bardziej suche wędliny. Ale te moje, które wyszły soczyste, też są dobre. No właśnie, czyli dobrze pamiętałem, że można tą wodę wykorzystać... Dzisiaj smak jest nieco inny, chyba lepszy. I są mniej słone. Nie wiem czy mniejsza słoność wynika właśnie z wystudzenia i oddstania tych kilkunastu godzin czy może z tego, że wczoraj jedliśmy mniejszy kawałek niż dzisiaj. Boczek jakby nieco za mało słony. Ja bym zrobił delikatniej bardziej słony. Sprawdzałem ich zgodność w temperaturze pokojowej, potem w gorącej wodzie już nie (następnym razem to zrobię). W miarę poprawnie działają. Nie jest to apteka, ale dla tych celów wystarczy. Ten termometr do wody nieco zaniża, jakieś 0,5-1 stopień. Ten drugi raczej dobrze wskazuje, ewentualnie zawyża 0,5 stopnia. Porównywałem z innym termometrem, który raczej dobrze wskazuje.
-
-
Żółta. I ma piękny zapach wędzonek. Oczywiście jej nie wykorzystam, ale jak przez mgłę pamiętam, że w rodzinie mojego dziadka wodę po parzeniu do czegoś wykorzystywano. Być może był to barszcz biały... Marek, chodzi Ci o to białe przebarwienie na boczku? Z pełną dla siebie satysfakcją oświadczam, że nie skorzystam z Twoich gwarancji finansowych Wędliny wyszły w smaku doskonałe. Wygląd i zapach też jak dla nas są super. Oczywiście przy kolejnym wędzeniu będę chciał pewne rzeczy udoskonalić, szczególnie jeśli chodzi o soczystość. Wędzonki są soczyste, ale mimo to smakują. Fotki wkrótce będą Na pewno będę robił dalej. Są to jedne z najlepszych w smaku wędlin jakie kiedykolwiek jadłem. Szczególnie boczek. A szynkom brakuje nieco suchości. Wtedy byłyby lepsze. Dzięki za krytyczne uwagi, bo dzięki nim moje wędzonki są lepsze. Nie, nieszczególnie... W tym jednym połowicznie żonie uległem, ale inne jej "pomysły" skutecznie oddaliłem. Na przykład pomysł aby szynkę obsypać ziołami przed wędzeniem. Albo, że suszenie jest niepotrzebne i można od razu wędzić.
-
Koniec parzenia. A co mam zrobić z wodą po parzeniu? Wylać do zlewu jak proponuje żona? Ta woda wygląda jak rosół.
-
Niestety. Jest źle. Pierwszą szynkę zjedli zanim porządnie ostygła. Soczysta, ale na słoność idealna. Jest nas piątka, a szynka miała pół kilo. Jeśli jutro nic nie napiszę na forum to...
-
Sam nie wiem co robić. Może wkrótce zasną moje dzieci... Wtedy nie ma problemu: ja jem dzisiaj i jeśli jutro wstanę żywy, to pozostali mogą jeść.
-
Soczyste, to nie znaczy krwiste, może macie jakieś mylne zdanie na ten temat. Nie chodzi o krwiste. Tutaj bardziej chodzi o wspomnienie wędlin z dzieciństwa (wędlin naszych dziadków)... I porównanie z wymoczonymi wędlinami sklepowymi. W sklepach kupujemy jak najbardziej suche wędliny. Są najlepsze. Serio? Ale oni już dzisiaj chcą jeść.
