Jak na razie, to miałem jeden "wypadek", ale mozna powiedzieć, zę sam się o niego prosiłem ;-) Peklowałem całą szynkę sarny i nie mieściło się w lodówce, więc zamiast kupić większy pojemnik, wsadziłem do dużego gara i zostawiłem w kuchni... a to był czerwiec i oczywiście po dwóch dniach szynka ożyła ;-) W żadnym innym przypadku nie było problemów. Gotowe wędliny oczywiście nie mają specjalnie długiego terminu, ale w końcu po co są zamrażarki. Wszystko jest oczywiście podyktowane względami zdrowotnymi, jestem permanentnie na diecie niskosodowej. To co jest w sklepach to niestety nie nadaje się do jedzenia, wyobraź sobie, że człowiek tak cholernie przyzwyczaja się do mało solonego jedzenia, że bułka z wędliną, która ma grubość 1mm, jest w takim zestawie za słona, po co więc jeść ją w ogóle ;-) Z surowcem jest ciężko, strasznie dużo "firm" odpada w przedbiegach, ale na szczęście Putin utrzymuje embargo na mięso z polski i dzięki temu na moim terenie sklepów z mięsem pod dostatkiem a i czasem w InterMarsche można się poratować, bo mają rozbiór na miejscu. Ogólnie da się z tym żyć.