Cała tajemnica w lodówkowym uśpieniu zakwasu to temperatura.
Przed laty, na początku swojej chlebowej przygody trzymałem go na drzwiach wiekowej lodówki. Jak kiedyś sprawdziłem, to było tam ok. 8-10 C. Skutki: po jednym tygodniu objawy głodu zakwasu (zapach), a raz nawet spleśniał. Od kiedy trzymam go w miejscu o temperaturze <=4 C, to nie mam problemów nawet przy 2-3 tygodniach.
Nie bawię się stopniowe odświeżanie zakwasu. Zawsze biorę czubatą łyżkę (30-60g) - niezależnie czy biorę 200g mąki czy nawet 6x tyle - czas fermentacji w temperaturze 23 C ok. 12 h. Wczoraj, zapomniawszy wcześniej go nastawić, zrobiłem ekspres: 4 h w temp. 37 C.