pewien premier postanowił zrobić objazd po kraju-zobaczyć jak żyje się ludziom-pogadać z nimi itp Jadą z kierowcą przez wieś i nagle pod koła samochodu wpadła kura.Premier mówi-trudno,wezmę ją i pójdę do gospodarza wytłumaczę,że to wypadek,dam odszkodowanie-poszedł Wraca obtargany,pomięty ,popluty,wsiadł do samochodu i rzucił tylko krótkie ,,jechać" Jadą tak w milczeniu a tu nagle ..trach-świnia wpadła pod koła Premier mówi-*cenzura*e-nie idę!! Przecież teraz to mnie zabiją!!!Idź ty!!!-mówi do kierowcy Kierowca załamany ,ale poszedł Mijają trzy godziny,kierowca wraca uśmiechnięty,pojedzony ,na rauszu,s koszykiem jaj,szynki,kiełbasy,premier robi wielkie oczy i pyta ,,jak to"? co im powiedziałeś? A kierowca na to: poszedłem do gospodarza i mówię-Jestem kierowcą premiera-ta świnia nie żyje!!!