Oczywiście Pawle, piszę jednak o tym że mielonki lubię i jadam od wczesnej młodości, gdyż we czesnych latach 60 tych, na obozach harcerskich to była tzw. "podstawa żywieniowa". Uwielbiam ten właśnie charakterystyczny puszkowy smak . Eksperymentowałem wielokrotnie. Otrzymywałem i otrzymuję wspaniałe smakowo konserwy. Nie mniej jednak to nie to co tradycyjna puszkowa "Tyrolska", więc sorry, Pawle, każdy tęskni za czymś innym, jeżeli za smakiem "Tyrolskiej" z dzieciństwa, to tego charakterystycznego smaczku i posmaczku, bez gotowej przyprawy jeszcze nie udało mi się otrzymać. Inni ponoć potrafią to zrobić tylko na domowych naturalnych przyprawach, lecz próbowałem różne, różniste i niestety, nie wierzę, nie mówię że są one złe, tylko tyle że to nie tradycyjna smakowo, "Mielonka Tyrolska", i tylko tyle, ale smaczne i zdrowe są na pewno. Więc pozostanę przy tym co chcę aktualnie jeść Pawle, czy domową mielonkę, czy "Tyrolską" jaka drzewiej bywała .