Trzy lata temu kupiliśmy siedlisko, no i jak jest dom na wsi to zrobiła się możliwość wybudowania wedzarki.Nie mając zielnego pojecia o wedzeniu zbiłem skrzynie ok 70cm na 70 i z 1,2m wysoką, palenisko dość duże zrobiłem z płyt chodnikowych wykopane w ziemi,zainstalowałem drzwiczki od pieca chlebowego znalezione gdzieś na strychu, zakopałem rure z 1,7m dlugą i rozpocząłem przygodę z dymieniem.Spokojnie dymiąc podkładając co 0,5 godz.jakąś szczapę po całym dniu dymienia wedząnki wychodzily super bez potrzeby sparzania.Jako że palenisko było od poludnia często się zdarzało ze jak wiatr był ze złej strony to nie było cugu nie chciało się wędzić a wiatr wywiewał dym.Następnego roku dobudowałem drugie palenisko od zachodu aby mieć alternatywe ale o połowe krótsze i już wiecej nie korzystałem z tego pierwszego.Nie dawno przeniosłem wędzarkę bliżej domu i palenisko zrobiłem też od zachodu praktycznie takie samo z kanałem dł.ok 80cm.Pali się w nim o wiele łatwiej i krócej, poza palcówka która póżniej wisi z 2 tyg,słoniną która wychodzi jak masło i zeberkami do zupy reszte spazam po wedzeniu.Lecz coraz częsciej odzywa się tęsknota za tamtym smakiem z dlugiej rury.Wydaje mi się ze warto mieć albo alternatywe palenisk w zależności od nastroju lub wczesniej przed wybudowaniem drogiej i trudnej do przerobki wedzarki popróbować różnych palenisk.Taką możliwość daje beczka lub skrzynia bo to żadna inwestycja.Jedni powiedzą bezpośrednie drudzy posrednie ,ktoś zakrzyknie tylko długie a i tak każdy z nas jest inny i ma inne preferencje inny smak.Tak że nie ma co się bać eksperymentów i poszukiwań.Oczywiście słuchając cennych rad i uwag doświadczonych kolegów.Słuchać ,wyciągać wnioski i próbować.Ja osobiscie bedąc na początku drogi zadymiacza jestem niezmiernie wdzięczny kolegom za wiedze wynoszoną z forum ale chyba nie ma prawdy absolutniej i do niektórych rzeczy musimy dojść sami.