http://wedlinydomowe.pl/articles.php?id=1141
Uważam, że główna przyczyna to brak odpowiedniego wygrzania wedzarni przed włożeniem kiełbas i kurczaków (zbyt mała ilośc żaru i koniecznośc dokładnia drewna podczas osuszania), a następnie zbyt mały ciąg ciepłego powietrza w komorze podczas osuszania. Jesli dodamy do tego zbyt niska temperaturę wedzenia (+ zbyt mało odpowiedniego dymu), otrzymamy właśnie takie blade wyroby. Powinny być do nich przyklejone kawałeczki popiołu.
Przy takim wedzeniu czas leci, a kolorku nie widać. Podnosi sie wtedy temperaturę by szybko, poprzez podpiekanie złapać kolor i zamiast tego wyroby sie marszczą obsychają i dalej sa blade (mało dymu).
Dziadek cały czas powtarza: na poczatek wygrzanie wedzarni i zrobienie dużej ilości żaru.
Otwarta góra wędzarni zwiększa ruch powietrza w komorze, ale to powietrze jest odpowiednio wygrzane dzieki dużemu zapasowi żaru. Zawiera mało dymu.
No i podczas wędzenia, jesli wedzonki nie wyschły zupełnie, nie wolno zamykac całkowicie góry beczki. Robi się tzw. bania, czyli łaźnia parowa. Wszystko zaczyna się zaparzać, co nie sprzyja przyjmowaniu dymu i koloryzowaniu ich powierzchni.
[ Dodano: Pon 29 Mar, 2010 11:33 ]
Proszę pamiętać, że teraz wiosną, jeśli beczka stoi bezpośrednio na gruncie i palenisko ma kontakt z ziemia, dochodzi nam efekt parowania wilgoci z gleby. Wszystko to idzie do komory i osadza sie na wędzonych wyrobach.