Salcesonik domowy, prosty i jadalny pół głowy wp - 1 szt golonka tylna - 1 szt. (ważyła 1.25kg) kolanko wp - 2 szt kość karkowa - 1 szt uszy wp - 4 szt rosół z gotowania towaru - 0.9L sól - 18g/kg czosnek pieprz świeżo kręcony majeranek Cały towar gotowałem na maluśkim ogniu 3 godz., ledwo bulkało. Oprócz przypraw do farszu dodałem do gotowania ziele, pieprz ziarnkowy, listek bobkowy, czosnek. przyprawy dodałem dlatego, że odrazu mam gotowy wywar na jakieś tam zupki, jak wywar mi nie potrzebny to przypraw nie daję żadnych. Po obraniu mięsa z kości, całość ważyła 2,32 kg. Nie mogłem w sklepie dostać skórek wp, zamiast tego kombinowałem, miałem skórkę z kolanek, z głowy i z dwóch uszu wp, z uszu po ugotowaniu nożem zeskrobałem skórę. z całości odebrałem jakieś 1/3 mięsa, wybierałem mięso z kości i z głowy, wraz ze skórkami zmieliłem na sitku 4 mm, to co zostało pokroiłem w kostkę. Po dodaniu rosołu i przypraw wsio wymieszałem, nadziałem w kątnice wp. Nadziane kątnice wkłądałem do wody o temp. jakieś 84st.C i parzyłem w temp. 77-81st.C. Mniejszy salcesonik parzyłem 1 godz. dwa większe 70 min. Wpierwej studziłęm pod zimną wodą jakieś 20 min. następnie położyłęm na blachę do pieczenia. lekko przycisnąłem i na spiżarnianą podłogę, salcesony przewracałem co 20 min aż zaczęłu tężeć, następnie do lodówki do całkowitego wystudzenia. W lodówce salcesony mocniej obciążyłęm. Chyba niepotrzebnie do odważenia soli doliczyłem rosól z gotowania, dla mnie wyszło ciutkę jakby słonawe, ale ja to małosolny jestem, innym w domu na sól pasi :D