Skocz do zawartości

Zbój Madej

***SUPER VIP***
  • Postów

    7 795
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Zbój Madej

  1. Jest i nie mam pojęcia dlaczego, ale smak jest oki
  2. Nie musisz nie musisz :D
  3. Ech Kurpik, że też Ty do Napoleonowa w tym roku nie przybywasz, ech... :D
  4. Spoko spoko, ja jeszcze nie skończyłem zadymiać :laugh: Dziś goloneczki zadymiam, wieczorkiem fotki wstawię, jutro polędwice. Coby tylko Borniak wytrzymał "zapotrzebowanie"
  5. Zakwasik buraczany gotowy. Robił się nie 7, a 7.5 dnia, smak kwasu bardzo prawidłowy W przepisie jest 1.5 kg buraków, ja miałem niecałe 1.8 kg i tyle dałem
  6. Spoko boczki pewnie jeszcze zostaną, trochę ponad 4 kg zadymiłem, a gdyby brakło to zawsze mogę "pożyczyć" z tych co to niby mamie wcześniej wędziłem i na zlot zabiorę :D Jeszcze fotka baleronu, po parzeniu
  7. Małe sprostowanie chodzi o najbliższy Czwartek, Andrzej przybywa do mnie w gościnę ale tak jak pisałem, zamrożę i do Napoleonowa przywiozę, no chyba, ze w nadchodzący łykent wsio zejdzie :D
  8. Jeden chyba muszę zapakowac próżniowo i zamrozić, może jeszcze golonkę zamrożę Od Czwartku w południe będą udostępnione do smakowania A do tej organoleptyki to Pan życzy sobie wiśnię, truskawkę, plebana, czarną porzeczkę, czerwoną porzeczkę czy też może z winogron??? oprócz plebana wsio z zeszłego roku a może z moreli świeżej tegorocznej???
  9. Boczki po parzeniu, baleronik jeszcze w garnku
  10. W dawnych dobrych czasach, jak jeszcze ze skórą mogłem kupić to nie zdejmowałem nigdy Na słoninkę zawsze dymek "wejdzie", mniejszy lub większy, ale "wejdzie"
  11. Wędzonki bardzo smaczniaście wglądają Cieniutki nie cieniutki, ale ze skórą U nas skórkowańcy boczek bez skóry sprzedają, bandyty a ja tak skórkę wędzoną lubię :D
  12. Dymienie zakończone, 7.5 godz. z hakiem. Peklowanie 10 dni wg mojej "tabeli" Teraz wędzonki się parzą. Jeden najmniejszy boczek nieparzony, w Czwartek pójdzie na skwarki i do krupniku będzie. Jutro goloneczki
  13. Andrzejku, czosnek jest w karkówce, a majeranek na karkówce Za mało chyba nie będzie, karkówka jakieś 2 kg chyba ważyła, może ździebko więcej
  14. Kaziu, co do Prezesa to o tłustość wyrobu się nie martwię, on takie spożywa, najważniejsze coby za twarde nie było :D Ja jak karkówkę piekę to czosnek razem z cebulą zawsze pod mięso kładłem do pieczenia, ale taka nadziewana to pierwszy raz, ale jak piszesz, że dobre to oki No i pieczeń borowikowa gotowa. Dodałem też gorczycę, jestem ciekaw połączenia smaków gorczycy i przyprawy borowikowej Jak wystygnie to oczywiście w celofan i do lodówki, na dwa dni conajmniej Troszkę przypaliło ziarenka gorczycy, ale to pikuś
  15. Pierwszy raz nadziałem karkówkę czosnkiem, miałem posypać moją mieszanką przypraw, ale się skończyła, a nie było komu jej zrobić całość posypałem szczodrze solą, górę posypałem z garści pieprzem i majerankiem roztartym, całość zapakowałem próżniowo i do lodówki, jutro pieczenie. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, ale nic to Baśka, w Czwartek przyjeżdża Prezes Pobiedziskich Zakładów Mięsnych i oceni produkt :D Obecnie w piekarniku siedzi pieczeń borowikowa, qrcze chyba za tłusta będzie, przy spożywaniu mus będzie dobrze wiśniówką podlewać coby ten tłuszczyk na bieżąco neutralizować :D
  16. Zbój Madej

    Przywitanie

    Serdeczne witanko wszystkim nowo przybyłym :D
  17. To kolega podmuchał sobie za wszystkie czasy chyba
  18. To się uśmiałem Papcio :laugh: Papcio i kostek, śmiało zamrażać, nie rozmrażajcie osłonek, tylko odraz do wody i będzie oki :D
  19. Ło matko i córko!!! chyba sprzedaż salcesonów i kaszanek pieczonych poprowadzę :D Ja Tobie kostek odpowiem od siebie. Dopiero dwa lata temu zacząłem mrozić zapasy różnych osłonek naturalnych i jak na razie nie zdarzyło mi się żeby po rozmrożeniu coś z nimi było "nie halo". Całkiem niedawno robiłem kiełbasę "na biało", nadziewaną w jelita wp 24/26mm, które były mrożone. Z zamrażarki jelita dałem do lekko zimnej wody, nie wiem ile woda miała stopni, mierzyłem ją "na palca". W tej wodzie moczyły się z godzinkę, później poszy do wody letniej na kilka godzin i nadziewanie. Salceson co to go robiłem w zeszłym tygodniu był nadziewany w dwie kątnice co to je Andrzej przywiózł w Lutym, były zasolone, zapakowane próżniowo i zamrożone i nadziewałem także w trzy kątnice, które Andrzej w zeszłym roku pocztą podesłał, były zasolone, zamrożone, ale nie pakowane próżniowo. Jedne i drugie kątnice dałem do zimnej wody na kilka godzin coby odtajały, później poszły do zimnej wody i do lodówki na kilkanaście godzin. Ja, amator salcesonów i innych smaczniastych wyrobów nie stwierdziłem nic niepokojącego w osłonkach mrożonych, rozmrażanych i później różnościami nadzianych. Polecam taki sposób przechowywania nadmiaru osłonek naturalnych, zawsze to będzie więcej miejsca w lodówce na inne fajności do spożycia :D
  20. Jakby tak choć plasterek do mnie dojechał to napewno się znajdzie "jakiś dodatek %" do tego
  21. Dałem do zamrażarki coby na zaś było. Z pięciu nadzianych kątnic w dwa dni półtorej sztuki już poszło, więc mus był mrozić coby choć po plasterku dla gości było
  22. Salcesoniki zapakowane, poszły do zamrażarki
  23. Kaziu, wszystkiego najlepszego!!! :D
  24. Wpierwej podziękowania mojej mamie za pomoc, bez niej tego salcesonu teraz by nie było, zmielony poszedłby do zamrażarki :D Miałem salceson robić w Poniedziałek, towar ugotowałem zmieliłem i prace zostały przerwane. Wczoraj roboty zostały ukończone Przepis podobny do tego /topic/5781-wyroby-podrobowe-wg-zboja/?p=354826 , jak to pisu powiada pełna improwizacja, czy jakoś tak. Nie dawałem kolanek wp, dałem skórki z czterech golonek, ze 30 dag skórek z podgardla i ilość rosołu z parzenia to 1.5 L, reszta chyba bez zmian. Całość suchego towaru ważyła po oddzieleniu od kości 3.91 kg. Henryk!!!! jakby co to kminek dodałem Fotki zrobione wczoraj. Niestety warunki do schłodzenia bojowe, dlatego tak ściśnięte w foremce do wypieków. W spiżarni zbyt duża temp. Po wyjęciu z gara, salcesony studziłem pod zimną bieżąca wodą ze 30 min. albo i dłużej. Później do lodówki. Najmniejsza sztuka, tak około kg. Nadziana końcówką produktu, co na dnie miski zostało, dlatego taki mało mięsny był, już go nie ma Fotki z dzisiaj. Dziś się jeszcze pochłodzi, jutro pakowanie i do zamrażarki. Może jeszcze kawałeczek spożyję
  25. Mirek, ja tylko raz użyłem turbo i już nie używam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.