Zlałem dziś do butelek zakwas buraczany nastawiony 6 dni temu i oczywiście odrazu próba wykorzystania jego, znaczy się barszcz zrobiłem na tym zakwasie. Sam zakwas ma bardzo fajny delikatny smaczek, idzie go więcej niż np. octu "japkowego", ale naprawdę wart jest zrobienia. Zakwasu wyszło 2 literki z hakiem. Do barszczu poszło mniej niż "setka" zakwasu, nie mieżyłem, na smak dodawałem. Do odcedzonego po gotowaniu barszczu dodałem 800 ml wywaru warzywnego, doprawiłem solą, pieprzem, zakwasem i wyciśniętym czosnkeim, teraz się przegryza, tak ze 30 min i będzie gotowy do spożycia :D Odcedzony przez tetrę i zabutelkowany zakwas. W garnku na dnie trochę zostało. Gotowy barszczyk. Dziś też szykowałem udka drobiowe do zapeklowania na mielonkę parzoną, a z kości, skórek i kuperków ugotowałem wywar, na gorąco zlałem do słoików, będzie do jakiejś zupki. Zlałem dziś do butelek zakwas buraczany nastawiony 6 dni temu i oczywiście odrazu próba wykorzystania jego, znaczy się barszcz zrobiłem na tym zakwasie. Sam zakwas ma bardzo fajny delikatny smaczek, idzie go więcej niż np. octu "japkowego", ale naprawdę wart jest zrobienia. Zakwasu wyszło 2 literki z hakiem. Do barszczu poszło mniej niż "setka" zakwasu, nie mieżyłem, na smak dodawałem. Do odcedzonego po gotowaniu barszczu dodałem 800 ml wywaru warzywnego, doprawiłem solą, pieprzem, zakwasem i wyciśniętym czosnkeim, teraz się przegryza, tak ze 30 min i będzie gotowy do spożycia :D Odcedzony przez tetrę i zabutelkowany zakwas. W garnku na dnie trochę zostało. Gotowy barszczyk. Dziś też szykowałem udka drobiowe do zapeklowania na mielonkę parzoną, a z kości, skórek i kuperków ugotowałem wywar, na gorąco zlałem do słoików, będzie do jakiejś zupki. Tak dla przypomnienia http://www.kuron.com.pl/przepisy/art374.html