Golonki nastrzykuję dwa razy więcej niż np. boczki, szyneczki i inne, golonkę nastrzykuję jakieś 160 ml/kg mięsa, golonki zlotowe miały po 1.2kg i poszło w golonkę 200ml zalewy, peklowanie 3-dniowe, osadzanie w spiżarni kilka godz. później golonki powiesiłem w kuchni i nastawiłem na nie wiatrak wiało na nie 1.5 godz. z jednej strony i tyle samo po odwróceniu kija, osuszanie w Borniaku 2 godz. dymienie olchą 4 godz. z musu po wędzeniu golonki na kij do spiżarni, rano na gotującą wodę wkładałem golonki, gotowałem 15 min. po tym czasie skręcam palnik dolewam zimnej wody coby temp. wody miała 80-82st.C. Parzyłem je 3.5 godz, mogłem parzyć 4 godzinki, skórka była ni to miękka ni to twarda, jak kto ma zdrowe zęby to pogryzie, mięsko na miękkość dla mnie w sam raz Aha, temp dymienia w granicach 55st.C +/- [ Dodano: Czw 10 Maj, 2012 12:10 ] Jeszcze jedno, raz trafiłem golonki(niech je chudy byk...) chyba ze starego świniora, parzyłem prawie 4 godz. i twarde niemiłosiernie były, także czas parzenia zależy też na jakie mięsko się trafi