Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

sverige2

Użytkownicy
  • Postów

    7 577
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez sverige2

  1. No i kolejny eksperyment za nami. Serek Capri dnia następnego po "kąpieli dymowej" został z lodówki a następnie z pojemniczka wyjęty, lekko posypany solą, i ponownie umieszczony w lodówce aby sobie "doszedł". Dzisiejsza degustacja pokazała że serek się pięknie ścisnął, kroi się w związku z tym idealnie, a smak i zapach wędzonki nie jest zbyt intensywny. Gdyby nawet dla kogoś był, to zawsze można przecież obniżyć stężenie roztworu. Uważam że serek smakuje wspaniale, a dym w płynie do "wędzenia" serków doskonale nadaje się ze względu na prostotę i wygodę procesu dającego tak dobre rezultaty, i jest naprawdę doskonałym rozwiązaniem w tym przypadku . Następnym eksperymentem będzie "wędzenie oscypka", ale to dopiero za jakiś czas, po powrocie na "zimowy popas" do Szwecji . Pozdrawiam
  2. Tutiki, to niezupełnie zgodnie z prawdą, bo wyobraź sobie np. silnik bolidu formuły I - jeden, które to silniki oscyluję gdzieś w okolicach 750 km. a więc kolosalna moc prawda ? Natomiast silnik miejskiego autobusu mają przeciętnie tylko 200 - 300 km. mocy a więc około dwukrotnie mniej, a poruszają wielotonowe pojazdy z kilkudziesięcioma osobami na pokładzie . Tak więc liczą się inne rzeczy, przełożenie, etc. a nie sama czysta generowana bezpośrednio teoretyczna moc silnika. Te niby "mocne" urządzenia gastronomiczne bardzo często w niesamowicie krótkim czasie ulegaj spaleniom i awariom . Profesjonalne sprzęty maja niskie moce silników, tu są przykłady jakie moce mają takie sprzęty dla profesjonalistów : https://www.goga-gastro.pl/category/miesiarki-i-miksery-spiralne-miksery-spiralne Tak więc nie podawana w W "moc" gwarantuje dobre wieloletnie i prawidłowe działanie dobrego sprzętu do mieszania ciężkich chlebowych i nie tylko chlebowych ciast .
  3. Dzięki Miro serdecznie za chęci, ale przestało mnie to że tak powiem "kręcić", trzeba było mi to zaproponować na samym początku kiedy się tym zainteresowałem, a na razie kolejna próba jaką w tej chwili wykonałem, to serek "Capri" zanurzony w roztworze wędzarniczym i umieszczony w pojemniczku szklanym z przykrywką wylądował w lodówce. Zobaczymy jutro co za cudowny efekt osiągniemy. Nie mniej jak pisałem, jeżeli nie ma innej możliwości, a ktoś chce koniecznie rozkoszować się własnymi wyrobami, to wyrób przy pomocy koncentratu dymu w miarę poprawny, ale gdyby chcieć go porównywać z wyrobami tradycyjnymi, to należałoby sobie zadać jedno zasadnicze pytanie ??? Dla czego nasi rolnicy i producenci wyrobów wędliniarskich na wszelkich targach krajowych, jak też i międzynarodowych, zdobywają wszelkie możliwe nagrody, są tłumnie oblegani że dopchać się do nich nie sposób, czyżby dla tego że wędzą swe tradycyjne wyroby w oczyszczonym, zdrowym, " płynnym koncentracie dymu" ??? I to byłaby jadąc klasykiem cała odpowiedź na wszelkie " za, a nawet przeciw " zdrowego wędzenia dymem w płynie . Pozdrawiam
  4. No i drugi eksperyment za nami Rezultat nieco lepszy niż wczoraj ze względu na zmianę proporcji koncentratu. Wczoraj był on nieco mocniejszy niż dziś, ponieważ rozrobiony był w butelce o poj. 1 litr, gdzie wlałem 100 ml koncentratu dymowego i uzupełniłem do pełna wodą co jednak znaczy że była to proporcja 1 : 9 a instrukcja zaleca 1 : 11, więc dziś wykonałem zgodnie z zaleceniem i na 100 ml. koncentratu dymowego dodałem 1,1 litra wody, otrzymując 1.2 litra gotowego płynu wędzarniczego. Sam zapach dymu był w trakcie mniej intensywny, w późniejszej fazie "wędzenia" już prawie niewyczuwalny. Kolor kiełbasy lekko brązowy, można uzyskiwać bardziej intensywny dodając więcej barwnika. Po wędzeniu parzenie 20 min. w 75 stopniach C. Zostawiłem część kiełbaski do prób smakowych bez parzenia. Ni zauważyłem jakich większych różnic smakowych, poza tym że parzona, po wystudzeniu bardziej ścisła, no ale to zupełnie inna sprawa. Cóż, wrażenia podobne do wczorajszych, tyle że bardziej łagodny, nie drażniący zapach dymu, lecz niestety dokładnie taki sam charakterologicznie. Wyraźnie wyczuwalny zapach wędlin sklepowych, czyli "nijaki", a sama kiełbasa ? Nic co miałbym polecać szczególnie początkującym kolegom. Jak to się potocznie mówi, wyrób "może być", ale szału nie ma, sklepowa kiełbaska przemysłowa i tyle. Porównania do naszych wyrobów, wędzonych tradycyjnie, dobrym, suchym drewnem, buk, olcha, wiśnia, etc. zero. Powtórzę więc raz jeszcze, wyrób z braku możliwości wędzenia tradycyjnego daje się zjeść, zapach bliżej nieokreślonej wędzonki, dym nie dym, trudno zgadnąć dokładnie charakter, kiełbasa typu "wędlina sklepowa", bez tej nutki wspaniałego zapachu i smaku tradycyjnego wyrobu z "kibelka", "beczki" czy "pomniczka" i nic nie jest w stanie zmienić mej opinii. Powiem więc jeszcze raz. Proszę sobie zrobić kiełbaski obydwoma metodami, a następnie te kiełbaski położyć obok siebie i dokonać sobie porównawczych prób smakowo-węchowych. Nie wiem jak się ma sprawa z wyrobami luksusowymi, jak szynki, polędwice balerony etc. osobiście testował tego nie będę, być może rezultaty będą lepsze, ale na pewno również typowo "sklepowe", mnie najbardziej chodziło o kiełbasy, te jadam najczęściej, tu różnice są nieporównywalne, i tyle na dziś . Pozdrawiam
  5. Powiem szczerze że nie jest zbyt drażniący, w początkowej fazie dosyć mocno, ale nie jest nieprzyjemny, później zanika, ale nie jest to tak "aromatyczny" zapach jak ten podczas otwarcia drzwi wędzarni w trakcie procesu wędzenia. Inna charakterystyka zapachu najzwyczajniej, pachnie wędzonką, lecz taką raczej trudną do zdefiniowana, trochę taką "sklepowa" jak pisałem wcześniej .
  6. No i o to chodzi Miro, dokładnie tak . Ponieważ należę do uparciuchów i zawziąłem cię niczym łysy na grzebień to aktualnie jestem właśnie w trakcie drugiego eksperymentu. Kiełbaskę a.la Chłopską Szczepana ukręciłam sam, z mięska zakupionego o 6.00 raniutko w moim sklepie, gdzie jest codziennie świeża dostawa i mięsko prima sort. Kiełbaska osadzała się trochę, a następnie nastąpiło osuszanie aż do osiągnięcia gładkiej błyszczącej skórki. Reszta zgodnie z recepturą. Siedzi obecnie w kombiwarze z uchyloną pokrywą dla wymiany powietrza. temperatura robocza we wnętrzu kombiwara 60 stopni C. i "wędzi się" . O nowych rezultatach napiszę .
  7. Elmaz, jeżeli twe kubki zapachowe nie wyłapią tej różnicy, bo głównie o tym "przemysłowym" zapachu mówię, to to twoja sprawa. Smaki to całkowicie inny akapit, choć sposób dymienia ma absolutnie zasadniczy wpływ na to również. Porozmawiaj więc sobie z tymi którzy się tym zajmują na co dzień, i posłuchaj co mówią, jeżeli nie masz zbyt dużej wiedzy i doświadczenia w naszym hobby, ego nie wiem. Usłyszysz dokładnie to samo. Ponieważ ten "dym" i jego charakterystyka smakowo zapachowa, zawsze będzie inna od tej jaką otrzymujemy w naszych przydomowych wędzarniach. Taka właśnie jest, taka normalna, przemysłowo sklepowa, normalna , tak na pewno, ale ja znam również zapach wyrobów domowych, bo o tym głownie mowa, i to są dwie całkowicie różne od siebie rzeczy, kto nie chce niech sobie sam spróbuje, tak jak ja to zrobiłem dzisiaj i pewnie jeszcze będę robił bo "dymu" nabyłem cały 1 litr Tak więc spokojnie koledzy, przemysłówka to jedno, a domówka to drugie i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni, to dwa róże całkowicie światy w wędlinach . Odnośnie technologii uzyskiwania skoncentrowanego dymu naturalnego, to jest głownie tylko ta jedna technologia. Są tylko różne zapachy i posmaki tego "wynalazku" w zależności od drewna z jakiego ten koncentrat jest uzyskiwany, technologia którą to notabene wynaleźli Polacy. Elmaz, bez urazy, aby jednak zakończyć niepotrzebne dywagacje. Czy wędliny nabywane w sklepach i marketach, choć czasami niektóre naprawdę niezłe, smakują i pachną tak samo jak te nasze wykonywane samodzielnie i wędzone dobrym drzewem, owocowym, bukowym, olchowym etc ??? I myślę że na tym powinniśmy zakończyć wątek. Pozdrawiam
  8. No cóż podałem otwarcie producenta, również sprzedawcę, gdzie od lat kupuję, opisałem wszystko dokładnie z detalami i fotkami. Powiem szczerze że miałem większe oczekiwania, do nowicjuszy przecież nie należę i wiem z czym tę "żabę" zjeść. Napisałem głównie po to by ci którzy są w początkach swej wędzarniczej przygody nie spodziewali się tego samego, co otrzymujemy z naszych wędzarni po uwędzeniu powiedzmy bukiem czy olchą. Nie ma i nie będzie, tyle mogę powiedzieć na 1000%, to co będzie to będzie to co napisałem wcześniej, PRZEMYSŁÓWKA, i nic poza tym, takie są niestety fakty, bo innej opcji po prosty nie ma. Czy jak wchodzimy do INTERMARCHE na dział wędliniarski, to jest zapach jak z naszej domowej wędzarni ??? Niestety, nie ma go i nie będzie, bo być nie może, ale są przecież ludzie którzy mówią, ooo, jak ładnie kiełbaska pachnie , ale oni nigdy nie "wąchali", ani nie próbowali wędlin z naszych "kibelków", "beczek", czy "pomniczków", i porównania nie mają. Ja teraz już mam, na pewno czasami pewien rodzaj wędliny sobie tą metodą zrobię, ale to tylko w razie czy przypadku tzw. "konieczności wyższej", ale nigdy, przenigdy jakem "smakosz", dla zapachu i smaku .
  9. Elmaz, daruj sobie kolego, ale ja akurat nie należę do początkujących kolegów, i bawię się w tę zabawą pewnie nieco dłużej niż Miro, więc spokojnie. Co do odpowiedzi dla Miro Po pierwsze primo zapytam ponownie, czy ty czytałeś to co napisałem wcześniej ??? Po drugie primo Miro, czy ty uważasz że masz dłuższy staż w "branży" niż ja zadając pytania jak dla Zosi ??? Po trzecie primo, na koniec Miro, to zawsze będzie tylko przemysłówka pachnąca przemysłowym dymem, dokładnie jak w markecie, nie jest i nigdy nie będzie to samo co z naszych wędzarni, żebyś nie wiem jak się nadął, cz najeżył . Pomacałem, dotknąłem, posmakowałem i podzieliłem się wrażeniami ale to tylko moje wrażenia Miro. Ty możesz opisać swoje wrażenia i spostrzeżenia, może uwierzą ?
  10. Miro, krótko czy ty umiesz czytać ??? Żebyś nie wiem jak się napinał, to jakość wyrobu przemysłowa, dokładnie taka sama jak w np. w INTERMARCHE, gdze niby to wędzą we własnych wędzarniach. Zjeść się oczywiście da, moja LP zjadł i generalnie mówił "może być",ale rewelki nie ma żadnej, a już porównania z naszymi wyrobami z "kibelków", "pomniczków" etc, to porównanie jak Syrenki z Mercedesem. Po postu nie ma żadnego porównania. To mówię ja sverige2 haj . Ty możesz mówić co chcesz, myślałem że będzie obiektywnie i uczciwie, ale już widzę że poczyniłeś inwestycje i się chyba nie da ??? Ps. Wszedłem właśnie do kuchni, a tam ło mato córko, nadal pachnie wędzonką jak diabli, ale to niestety nie ten sam zapach jaki mamy w domku po przyniesieniu do parzenia naszych wędlin z wędzarni. Jest dokładnie tak jak we wcześniejszym opisie, przemysłowo , zupełnie inny charakter zapachu wędzonki, ale kto się nie zna, to się nie połapie
  11. Doskonale to wiem, ale kolor mam, sam dodatek koloru nie ma wpływu na jakość i smak wędzonego wyrobu, cieszy oko jedynie. Jest jeszcze też ten dodatek do farszu, ale tak czy inaczej, przemysłówka jaką may w każdym sklepie, w INTERMARCHE również. Kudy im do naszych wyrobów z "kibelka", bajka o żelaznym wilku i tyle . [Dodano: 23 paź 2017 - 21:03] Miro wszystko zgodnie z normą i z instrukcją. Były też rozmowy instrukcje i porady z fachowcami u źródeł, więc luzik i spoko. Przemysłówka i tyle, nic co można polecać jako pyszne domowe wędzonki, więc pojadę klasykiem, "Nie ze mną te numery Bruner" , ale ponoć o gustach się nie dyskutuje .
  12. Właśnie wykonałem mały teścik . Kupiłem na szybkiego w sklepie po sąsiedzku, parę kawałków białej surowej, jedne zanurzyłem tylko jeden raz zgodnie z instrukcją, przez 60 sekund w przygotowanym rozcieńczonym preparacie, drugą porcję zanurzyłem jeszcze jeden raz w trakcie przygotowywania w kombiwarze nastawionym na temp. ok. 100 stopni C. grzałem ok. 35 min. Kiełbaska 1 raz maczana była OK. ta zanurzona drugi raz w trakcie grzani w kombiwarze, tak po ok 10 minutach, była zbyt intensywnie pachnąca, a smak skórki lekko piekący. Chciałem to zrobić zanim żona przyjdzie z dyżuru. Po wejściu stwierdziła że w całym domku pachnie wędzonką, a wyrób jej smakował, no ale moja LP jest "kiełbasolubna", ja natomiast jestem tzw. pies na kiełbasę i nie tylko . Otóż sam zapach i smak nie powala, i był typowy, po prostu dokładnie taki sam jak wszystkich gotowych wędlin które skupujemy w sklepach. Do naszych wyrobów wyjmowanych prosto z wędzarni, toooo ho, ho, lata świetlne, nie ma po prostu żadnego porównania. Piękny zapach naszych wędzonek prosto z wędzarni to poezja, o smaku nie wspomnę, natomiast "malowane", cóż zwyczajna przemysłówka, jak w każdym markecie, ten sam typ aromatu, to nie produkt dla "smakoszy", sorry. Konkludując dla kogoś kto nie ma warunków do korzystania z tradycyjnej metody wędzenia, lub potrzebuje na tzw. chybcika, tak, w przeciwnym przypadku, nigdy w życiu. Nie wiem, są zapewne ludzie którzy nie znają smaku prawdziwych wędlin wędzonych tradycyjnie, bo niby skąd ? i tym na pewno będzie smakowało. Forumowym koneserom zaś tak jak większość z nas, zdecydowanie nie . To rzeczy najzwyczajniej nieporównywalne, kto będzie twierdził inaczej, to będzie sprawa jego indywidualnego smaku, mojego niestety nie. Tyle moich spostrzeżeń na tzw. "gorąco" .Pozdrawiam
  13. Ten ze SMOKELANDU, to jest dokładnie taki sam preparat, tyle że już po rozcieńczeniu dla indywidualnego klienta, i kosztuje wielokrotnie drożej . Butelka ze SMOKELANDU kosztuje w okolicach 50.00 zł. Kupując więc koncentrat dymu AFS MEGA 2000 w PAK Toruń, za kwotę 45 zł 60 groszy, otrzymujemy 11 litrów gotowego płynu wędzarniczego takiego jak ze SMOKELANDU, do zanurzania lub natrysku czyli otrzymujemy gotowy towar o wartości 550,00 zł. fajnie, co ?
  14. Właśnie nabyłem drogą kupna w PAK Toruń koncentrat dymu wędzarniczego "AFS Mega 2000", koncentrat w ilości 1l. kosztuje 45,50 złotych polskich należy go rozcieńczać wodą w stosunku 1 ; 11 jak podaje instrukcja, następnie zanurzyć przyszłą wędlinę w rozcieńczonym preparacie przez okres 45-90 sekund, 0,2 litra preparatu wystarcza na ok. 100 kg. mięsa. Tyle podają w instrukcji, co pokażą próby, zobaczymy w najbliższym czasie ???
  15. sverige2

    Na grzyby

    A i siwe też widzę nie od macochy .
  16. sverige2

    Na grzyby

    Małe co nieco, heh, .
  17. sverige2

    Na grzyby

    Tak PePe, tak robię właśnie, z cebulką, solą i pieprzem, najpierw podsmażam, a następnie podduszam w śmietanie właśnie, powiem jednak szczerze że czosnek lubię, nawet bardzo, ale jakoś w grzybkach coś mi nie bardzo jakoś "leży", lecz skoro polecasz to na pewno spróbuję .
  18. sverige2

    Na grzyby

    Nooo Electro, to możesz prawie że z balkonu grzybki zbierać , ja mam niestety kilkanaście km. do lasu, ale nie jest źle, nie ma co narzekać, zawsze to trochę więcej ruchu .
  19. sverige2

    Na grzyby

    Electro, ja zbieram gąskę zieloną i gąskę szarą, lub siwą jak kto woli, zbieram w okolicach Lund, gdzie występują w całkiem sporych ilościach i są dokładnie taki same jak w Otwockich lasach pod Warszawą, bo i te Skånskie lasy są bardzo podobne w swym charakterze, zapewniam Cię, borowika ceglastoporego też zbieram .
  20. sverige2

    Na grzyby

    Fajny Atlas Woytas, ale ja powiem tak. Też będę zawsze podobnie jak ty, i wiele, wiele innych osób zbierał gąski zielone, ale jeżeli autor Atlasu pisze aby nie zbierać gąsek i innych blaszkowatych, ponieważ łatwo je pomylić, to ja bym absolutnie odradzał, a wręcz zabraniał zbierania jakichkolwiek grzybów ludziom o takim poziomie wiedzy w rzeczonym temacie, bo o borowiku szatańskim, czy też borowiku ceglastoporym nawet nie wspomnę Borowika ceglastoporego osobiście zbieram i konsumuję , bo to też pyszny grzybek, podsmażam, dodaję cebulkę, duszę dosyć długo, bo twardawy to on jest, a potem śmietana wiejska do tego, sól i pieprz, i niebo w gębie jak dla mnie oczywiści .
  21. sverige2

    Na grzyby

  22. sverige2

    Na grzyby

    Co nieco o gąskach można znaleźć na stronach "Pyzy" : https://smacznapyza.blogspot.com/2013/10/gaska-zielonka-prosnianka-zieleniatka.html Więc wyrobienie sobie zdania i podjęcie decyzji będzie może nieco bardziej proste. Ja tam zostaję ich zdeklarowanym fanem i smakoszem, ponieważ chociażby z racji wieku zwiotczenie czy rozpad mięśnia nie jest mi już tak straszny, czy nawet groźny, a już na pewno nie grozi rozwodem więc ??? Na grzyby, bo sezon w pełni, na grzyby koleżanki i koledzy .
  23. sverige2

    Na grzyby

    No to miło Eugeniuszu że jest jak jest, ale tak czy inaczej ja nadal uważam gąski zielone za jedne z najpyszniejszych grzybów do zupki ziemniaczanej, i wierz mi że bez obaw trzymam je w zamrażarce tak jak robi to Beata i mam na całą zimę spokój. Jeżeli już miałbym z którychś zrezygnować, to raczej z olszówki kiszonej, choć ta też nigdy ani mnie, ani nikomu ze znajomych nie zaszkodziła . Pozdrawiam .
  24. sverige2

    Na grzyby

    To zdanie świadczy o poziomie! O twoim Gieniu z całą pewnością
  25. sverige2

    Na grzyby

    No cóż Eugeniuszu, ja może autorytetem nie jestem, ale z racji tego że już siódmy krzyżyk dawno minął, a grzyby zbieram od małego dziecka, czego nauczyła mnie śp. pamięci moja mama która była zamiłowaną grzybiarką, to myślę że porady jakie piszesz są fajne ale dla ludzi o znajomości przedmiotu na Twoim poziomie, a tak w nawiasie to olszówki też kiszę i zajadam ten "trujący" kiszony rarytas, a z ruskimi nic wspólnego nie mam pychota. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.