Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

sverige2

Użytkownicy
  • Postów

    7 577
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez sverige2

  1. Baco kochanieńki, mój koncentrat dymowy jest chyba z innej f-my niż ma Miro, został zakupiony w PAK Toruń i nazywa się "AFS mega 2000" i jest produkowany przez renomowaną w branży w firmę dla przemysły wędliniarskiego w Polsce i Europie, więc jego jakość jest z całą pewnością nie podlegająca dyskusji i posiada on wszelkie potrzebne certyfikaty, normy i zezwolenia potrzebne w EU.Sposób użytkowania koncentratu jest prosty, rozcieńczamy koncentrat wodą w proporcji 1:11 i gotowe. Następnie wystarczy zanurzyć osadzoną i osuszoną kiełbaskę w tym rozcieńczonym płynie na ok. 10 sekund tylko 1 raz, bez żadnych dodatkowych natrysków w piekarniku domowym podczas "wędzenia". Piekarnik nastawiony na ok. 60 stopni C. a w jedną z lasek kiełbaski wbita sonda termometru. Czas grzania "wędzenia", ok 2 godzin, następnie podniosłem temperaturę do ok 75 - 90 stopni C. aby podpiec i osiągnąć wewnątrz batonu 68 stopni, co następuje dosyć szybko, i gotowe . Bez dodatkowego parzenia w wodzie, suszenie swobodnie na powietrzu. Teraz odnośnie samego koloru kiełbaski. Aby wędliny miały odpowiednią barwę należy spryskać dodatkowo innym płynem służącym do tego celu. Ponieważ ja tego płyny koloryzującego nie zakupiłem, to wykonałem nieco inny "eksperyment", po prostu pozostawiłem tradycyjnie na noc kiełbaski w temperaturze pokojowej aby podeschły i "doszły" sobie, no i kiełbaski na dzień następny zmacerowały się i nabrały właściwego połysku oraz kolorku. Smak i zapach kiełbasek naprawdę apetyczny i zachęcający do konsumpcji tym razem nareszcie . Konsumenci testerzy, nie byli powiadamiani eksperymencie i nowym sposobie wykonania, niczego jednak absolutnie nie "zwietrzyli", a kiełbaska została oceniona jak zwykle, jako "pychota" . Sposób wykonania "łososiówki" opisywałem w poprzednim poście. Pozdrawiam
  2. Bardzo ładna ta Twoja polędwiczka łososiowa Miro . Ja też już właśnie wczoraj drugi rzut zrobiłem w ilości dwóch batonów "łososiówki" po ok. 80 dkg. netto każdy na gotowo. Wszystkim bardzo smakuje, a ci którzy nie wiedzą jaką metodą polędwiczka była "wędzona" nie widzą żadnej różnicy gdyż pachnie ładnie wędzonką, tak akurat, ani za dużo, ani za mało, a kolor i konsystencja bez zarzutu. Polędwiczka jest najzwyczajniej cacy, a ja należę do grona tych których na byle co nabrać się nie dają jak chyba wiadomo . Powiem w tajemnicy, że i kiełbaskę też za radą Miro ponownie zrobiłem, no i efekt tym razem również bardzo obiecujący, po prostu do wszystkiego trzeba dojść, poznać i nauczyć się, a myślę że dla tych którzy nie mają warunków do normalnego wędzenia, lub im się powiedzmy nie chce, to naprawdę warto, ponieważ po "rozpracowaniu" metody przygotowania, wyroby wychodzą prima sort .
  3. Bardzo ładny Halusiu, wiemy że to tzw. "uproszczona metoda" Maxella, ale osobiście jednak brak tego swoistego smaczku ze świńskiego łebka, mocno mi doskwiera .
  4. http://wyrobydomowe.blox.pl/2012/05/Wedzarnia-z-paleniskiem-bezposrednim.html /topic/14880-projekt-budowy-w%C4%99dzarni-opracowany-przez-andyandyego/ https://www.facebook.com/pg/wyrobydomowe/photos/?tab=album&album_id=558837787496588
  5. Skontaktuj się z Piotrem, i wiele się dowiesz w temacie beczki i jej prawidłowego wykorzystania jako wędzarni . /topic/10434-beczka-piotra/
  6. Tak Muski, masz rację, głównie wygoda, ale i "smaczki" też, no i jeszcze frajda z tej całej "puszkowej" zabawy, to w końcu nasze hobby, a cena ??? . No cóż, wydaje mi się że taka niska to akurat w tym przypadku nie jest, bo zamykarka "All American seal caner" nie należy do tych z tzw. "dolnej półki", to nie jest naprawdę bardzo tani ten sprzęt. Wierz mi również, że przynajmniej w moim przypadku nigdy nie kierowałem też i nie kieruję nadal, ceną podczas wyboru dań w restauracji, chyba nie po to się tam bywa .
  7. sverige2

    Chleb na zakwasie.

    Wodą. Można też dodać kefir, jogurt, etc. co tylko dusza zapragnie .
  8. No cóż Beato, z całym szacunkiem, ale nie tylko ty jesteś jak widać na forum , a smaki są różne, o których się ponoć nie dyskutuje ? Pomijam już wygodę kiedy latem biwakuję w przyczepie nad jeziorem, a i koledzy "kamperowcy" też już się w tej materii "puszkowania" wypowiadali, i mają swą zdecydowaną opinię o sprawie .
  9. sverige2

    Chleb na zakwasie.

    Wystarczy wpisać w GOOGLE "chleb Sivona na zakwasie" i po kłopocie, wyskakuje na pierwszej pozycji .
  10. sverige2

    Sok z kiszonych warzyw

    Anno zwróć uwagę że ja piszę o masie całkowitej i to się sumuje i zgadza. kapusta 5kg. + 5l wody, daje razem właśnie 10 kg. masy całkowitej i 20 dkg. soli na tę właśnie ogólną wagowo masę, czyli 2 dkg. na 1kg. masy ogólnej, całkowitej .
  11. sverige2

    Sok z kiszonych warzyw

    Czyli tak samo Electro jak przy normalnym tradycyjnym kwaszeniu, 2dkg. soli na 1 kg. masy, tak tez przypuszczałem, ale ponieważ ja osobiście jestem słonolubny, więc daję 2.5 - 3.0 dkg. ale to wszystko kwestia "gustu" .
  12. sverige2

    Sok z kiszonych warzyw

    Anno, przecież główkę wraz z ew. dodatkiem innych warzyw, marchewka, por . seler, burak, etc. zalać w wiaderku, czy innym naczyniu solanką o odpowiednim stężeniu, solanką wykonaną najlepiej z soli Kłodawskiej niejodowanej, przycisnąć aby główka była zanurzona, i kwasić, a później już tylko raczyć się witaminami w płynie . W linku jest podany kontakt, więc można zadzwonić i popytać o stężenie solanki etc. i sądzę że nie będzie problemu .
  13. Nooo, Duchu niekoniecznie, chociaż doceniam Twoje doświadczenie i rutynę, ale np. mój zakwas, który ma "ileś tam lat na karku", był zostawiony w zakręconym słoiku w lodówce, na całe 5 miesięcy podczas mego letniego pobytu w Polsce. Po powrocie odkręciłem nakrętkę, zlałem z wierzchu czarną wodę która się w ciągu tego czasu ustała, zapach zakwasu bardzo łady, więc zakwas został dokarmiony, ożywiony i jest ponownie w ciągłym użyciu. Po każdym użyciu zakwasu do wypieku w ilości ok.(0,45l.) zakwas zostaje ponownie uzupełniony do tej samej ilości, i wstawiony do szafki. Po 24 godz. zakręcony i wstawiony do lodówki, bez żadnego dokarmiania innego dokarmiania czy dożywiania w tzw. "międzyczasie". Czeka sobie spokojnie na kolejne pieczenie chlebusia . I tak cykl się powtarza od nie pamiętam ilu lat . I to by było na tyle w sprawie przechowywania i ożywiania zakwasu. Ps. Do sporządzaniu zakwasu używam głównie mąki żytniej razowej 2000. Nie mniej można też śmiało używać mąki mieszanej z podobnie dobrym skutkiem .
  14. Miro, o tym jestem absolutnie przekonany. Do polędwicy np. zastosowałem 6 dniowe peklowanie przy takim samym stężenie zalewy peklującej jak u Ciebie, 1 : 10 w ilości pół litra zalewy na 1.2 kg. polędwiczki, oraz 1 łyżeczkę od herbaty koncentratu dymu, plus przyprawy. Listek laurowy, ziele angielskie, pieprz czarny, ziarna jałowca. Nie stosowałem następnie żadnego dodatkowego "malowania" koncentratem po wyjęciu z zalewy, a tylko dokładne płukanie polędwicy pod bieżącą wodą, osuszanie ręcznikiem papierowym, 2 dniowe ociekanie w siatce, w temperaturze pokojowej ok. 21 stopni C. a następnie 5 dniowe dojrzewanie w lodówce. Zapach wędzonki jest i tak dobrze wyczuwalny, a kolor polędwiczki bez zarzutu, walory smakowe ? mniam, mniam .
  15. Przynajmniej w moim przypadku Miro nie zachodzi taka przesłanka, ponieważ osobiście nie mam w tym żadnego interesu . Moim celem jest zawsze tylko rzetelny opis stanu faktycznego, jeżeli z kiełbasy nie byłem w pełni zadowolony, to podejmowałem polemikę, pisałem o tym natychmiast, szczerze i otwarcie Natomiast jeśli polędwiczka wyszła superaśna, to równie szczerze o tym piszę, bo niby czemu nie ? Dobrymi przepisami i sposobami przygotowywania wędlin należy się przecież z koleżankami i kolegami dzielić, tak uważam .
  16. A teraz mój nowy "experyment" z polędwicą łososiową, lecz bez efektu dodatkowego wędzenia w piekarniku jak to czynił Miro. Polędwica jest surowa i powstał tylko przy pomocy efektu peklowania bez nastrzyku, czy dodatkowego natryskiwania (malowania), z niewielkim dodatkiem koncentratu dymu w płynie do zalewy peklującej, a następnie ociekania w siatce w temp. pokojowej, i osuszania (dojrzewania) w lodówce. Rzeczywiście tak jak pisze Miro, potwierdzam również ja, efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i zaskoczył mnie bardzo, bardzo, pozytywnie, tym razem. Polędwica jest naprawdę dobra w smaku, jak też i w samej konsystencji. Jest zwięzła a zarazem mięciutka i bardzo smakowita, tylko leciuteńko wyczuwa się efekt "wędzenia", dokładnie jak być powinno, według mego smaku oczywiście . Żadnego "sklepowego" efektu tym razem, o jakim uparcie pisałem przy kiełbasach. Polędwica jest autentycznie bardzo dobra, a praktycznie nie wymaga żadnej pracy czy skomplikowanych zabiegów. Jest więc wyrobem prostym i łatwym do wykonania nawet dla początkujących. Początkowo miałem zamiar ją po peklowaniu i osuszaniu, parzyć "sous vide" na 58 stopni C, przy pomocy tego urządzonka nabytego w Lidlu, jednak zrezygnowałem i dobrze zrobiłem. Degustacja odbyła się na dzisiejsze śniadanko, no i co mogę tu więcej dodać, jest super . Na pewno na stałe wejdzie do "katalogu" mych wyrobów .
  17. sverige2

    Bulion

    Kiedyś dokładnie opisywał, i fotkami ilustrował przygotowanie takiego fajniusiego bulionu, "Pan Boczek", który nie wiem gdzie się obecnie podział, ponieważ go od dawna na forum nie widzę ?
  18. sverige2

    Wybór nadziewarki.

    Nie zgadzam się absolutnie z takim twierdzeniem Biniu, absolutnie i w całej jego rozciągłości, bo to zwyczajna arogancja. Nie dla każdego 550 zł, jest kwotą bez znaczenia, ale odpowiem Ci jeszcze inaczej. Osobiście uważam że należę do grupy która akurat mogłaby sobie na ten "luksus" pozwolić, lecz skoro po wydaniu dodatkowej kwoty 10-15 zł na tuning, zdecydowanie wybieram 3l. Oscar Cooka który po tuningu przedstawionym przeze mnie na forum działa do dziś bezawaryjnie, i jest w ciągłym użyciu od paru lat. Co się zaś tyczy prezentowanych "luksusów" Royalów, etc. za 5 stówek, i ponad, to przynajmniej dla mnie, całkowicie je dyskwalifikuje to wielki hydrauliczne kolano umieszczone pod spodem tuby. Pełna porażka, i zdecydowanie wybieram wygodnego, taniego i bardzo poręcznego 3l. Oscar Cooka, jako użytkownik, i wieloletni praktyk, a nie jakiś początkujący tzw. "ogier teoretyk" z zasobnym portfelem . I to by było na tyle .
  19. Tak Electro, masz rację, ale też i głównym czynnikiem jest "wielkość rodziny" chyba, ale u mnie spokojnie wystarcza, więc myślę że na Twoje potrzeby też zupełnie spokojnie jak mówią, "bidę opędzi" . [Dodano: 21 sty 2018 - 19:35] EAnno, bardzo zgrabnie to wychodzi, ponieważ to nie są haki, a tylko jeden duży hak, pracujący ruchem planetarnym, więc po prostu nie ma takiej możliwości, i naprawdę fajnie to działa .
  20. EAnno, mój Kenwood Chef swoje lata ma, ale działa ciągle bezawaryjnie i misa 6l. oraz nadziewarka 3kg. w całości i z pełnym spokojem zaspokajają potrzeby moje i mych najbliższych, na tzw. "handel" nie robię , więc mieszarka do farszu w moim przypadku niekoniecznie jest że tak powiem sprzętem najpotrzebniejszym. Ostatni nabyłem to "urządzonko" do sous vide, i jutro będę przy jego pomocy robił polędwicę, nabyłem też ostatnio zamykarkę do puszek jak zapewne czytałaś, gdyż to bardziej mi chyba potrzebne, choć nigdy nie negowałem samej mieszarki jako takiej, Boże broń, ale przecież wszystko zależy od tzw. "potrzeb" . Ps. na ile porcji ? Ależ oczywiście że wiem, nie ważyłem nigdy, bo i po co, ale tak na tzw."oko" jakieś ok. 3-3,5 kg. aby z misy nie wypadało, a że mieszanie idzie sprawnie i dosyć szybko, więc nie mam powodów do narzekań i do zakupu mieszarki się w związku z tym nie przymierzam .
  21. Przecież nie 15 kg. farszu na jeden raz EAnno, to oczywiste, ale misa moje Kenwooda ma 6 l. i ze spokojem sobie radzę, przy tak niewielkich ogólnie ilościach Tak samo jak z nadziewarką OscarCok, ma pojemność tylko 3 kg. a jak dla mnie to jak mówią "świat i ludzie" .
  22. sverige2

    Wybór nadziewarki.

    Na spokojnie, tak jak pisze Miro . /topic/10065-nadziewarka-pionowa-oscar-cook/page-2
  23. Nie wiem EAnno, nigdy mnie to tak naprawdę nie interesowało, ale na tyle że na moje domowe potrzeby wystarcza z dużym spokojem, nigdy nie robię jakich dużych ilości, ale 10-15 kg, więc problemu nie ma aby sobie poradzić , posiadam wiele różnych sprzętów, jak to bywa w naszym hobby, ale mieszarkę jako oddzielny "agregat" odpuściłem sobie z pełną premedytacją, ponieważ nie odczuwam takiej konieczności przy tych ilościach kiełbaski
  24. KarKan ze spokojem możesz to robić, hakiem do ciasta na wolnych obrotach, ja robię to od lat na moim Kenwoodzie Chefie, czasami tylko trzeba łyżką drewnianą czy szpatułką lekko pomóc poprawić, jak się gdzieś farsz zbyt oblepi, ale ogólnie "malyna" i bardzo duża wygoda .
  25. Pomniczek bajka, a "dębinka" gwarantuje jakość, super izolację i wytrzymałość na wieki .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.