Kolejny wyrób, tym razem pasztet. Wzorowałem się na przepisach z forum. skład 0,5 kg wieprzowina kl II ( łopatka) 0,5 kg boczku 0,5 kg wołowina kl II ( łopatka) 1 średni kurczak 0,5 wątróbki kilka obgotowanych grzybków 2 wymoczone w wywarze z grzybów bułki 2 cebule ( zeszklone na patelni) 4 jaja wykonanie mięso wrzuciłem na wrzątek i gotowałem około 1 godziny. Do wody dodałem kilka ziaren ziela angielskiego, liść laurowy, łyżkę vegety i troche soli. Po ugotowaniu kurczaka obrałem i razem z innym mięsem przepuściłem przez maszynkę fi 2-3 to samo zrobiłem z grzybami, bułką i cebulą. Całość dokładnie wymieszałem i doprawiłem solą i świerzo zmielonym pieprzem. Dodałem jeszcze łyżeczkę gałki muszkatałowej. Na koniec wysypałem pół słoiczka pieprzu zielonego ( w całości) w zalewie. dolałem około 0,5 szklanki wywaru z gotowania mięsa i dodałem jajka. Ponowne mieszanie. Blaszki i foremni wysmarowałem olejem i obsypałem bułką tartą. Na spodzie położyłem kilka pasków słoniny wędzonej ( kupnej niestety). Przełożyłem masę do foremek. Czytałem gdzieś żeby nie wypełniać do pełna tylko do troche ponad połowę. Na wierch ułozyłem po plasterku słoniny. Całość piekłem w piekarniku około godzinę w temp 180 st z termoobiegiem. Pasztet wyszedł bardzo dobry. Rodzinka i kilku pieczeniarzy zajadało się. Dał się bez problemu smarować. Żona narzekała że trochę mi sie pieprzu sypnęło ale mój młodszy syn ( 2 lata) zjadł pół małej foremki i nic nie mówił. Ale fakt pieprzu było trochę bogato. Poniżej fotki.