Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?
Maad
Użytkownicy-
Postów
6 712 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez Maad
-
[FACHOWA POMOC] - Zakres - Prawo cywilne, kpc
Maad odpowiedział(a) na Maxell temat w Kącik przydatnych porad
Potrzebuję porady dotyczącej procedury reklamacyjnej z tytułu niezgodności towaru z umową. Być może koniecznym okaże się przekazanie sprawy do stałego polubownego sądu konsumenckiego. Chodzi o odrzuconą przez sklep reklamację skórzanych kozaków mojej córki, w których po 2 miesiącach sporadycznego użytkowania pękł obcas. Czy taka porada mieści się temacie tego wątku? -
Artur Dor, widzę, że zaprzyjaźniłeś się z trybem M :clap: za wyroby też :clap:
-
to jednak Bialetti - mam taką samą - porządna włoska robota, stal kwasoodporna, nie jakieś tam aluminium, dobrej jakości, nieśmierdzący plastik i w dodatku bardzo zgrabna ... a może chińska? kto tam wie :grin: ale kawę robi dobrą
-
a kto "przychodzi" ? sanepid, skarbówka?
-
Alltid, to oryginalna kawiarka Bialetti? zacny sprzęt :clap:
-
ostrość poglądów idzie w parze z ostrością zdjęcia :clap:
-
a moja LP przez pół dnia się zastanawiała, jaką to rodzinę mamy w Bogatyni :lol: :clap:
-
cała prawda o spamie, czyli niechcianej poczcie :grin:
-
albo nawet nie zdążą wyrzucić do kosza, bo robi to za nich filtr antyspamowy w programie pocztowym
-
myślę, że w zależności od tego, jaki poziom czystości udało Ci się zachować w czasie produkcji, od 24 do 48 godz
-
http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201303/1364157516_hmvued_600.jpg
-
Czy czeka nas wariant cypryjski? http://www.mbank.pl/porozmawiajmy/blog/artykul,1447.html?lang=P Zmiana maksymalnych limitów autoryzacyjnych dla wypłat gotówki w bankomatach (obecnie limit dzienny dla karty debetowej to 999 999 zł) Informujemy, że z dniem 04.06.2013 r. nastąpi zmiana dotychczas obowiązujących maksymalnych dziennych limitów autoryzacyjnych dla wypłat gotówki w bankomatach, dokonywanych kartami debetowymi mBanku. Maksymalny limit kwotowy będzie wynosił 50 000 PLN, maksymalny limit ilościowy to 15 transakcji. Pozostałe maksymalne limity autoryzacyjne pozostają bez zmian. Przypominamy, że możesz samodzielnie zmienić limity autoryzacyjne dla kart ustanawiając je na wybranym przez Ciebie poziomie do maksymalnych dopuszczalnych wysokości. Dowiedz się jak zmienić limity... Jednorazowe wypłaty kwot wyższych niż 50 000 PLN można bezpłatnie realizować w placówkach MultiBanku po uprzedniej awizacji.
-
robisz smalec czy kiełbasę? :grin:
-
biała wcale nie musi mieć dużo masy wiążącej, w plasterki się jej przecież nie kroi
-
mam na myśli oczywiście deskę drewnianą, klejoną z takich podłużnych listewek
-
Małgoś, nie narzekaj, przynajmniej masz materiał, żeby się do śmigusa-dyngusa przygotować .... możesz zapas śnieżek zrobić :grin:
-
i o takie coś właśnie mi chodzi - dzięki zdecydowanie trzeba zrobić nowy temat, jak widać już zarysowała się ciekawa różnica zdań [ Dodano: Czw 21 Mar, 2013 07:57 ] tak sobie wykombinowałem, że deskę zamiast polewać wrzątkiem i narażać na pęknięcie, można wkładać do piekarnika na 15 minut w 125 stopniachco o tym myślicie?
-
Andyandy, a co robisz z powietrzem ? a tak serio, co możesz polecić do dezynfekcji blatów, desek, naczyń, itp - chodzi mi o coś, co byłoby łatwe w użyciu, bezpieczne i tanie co myślisz o soku z cytryny?
-
Strzelnica stała sobie na uboczu. Nie zarabiała dobrze, nie zarabiała źle. Ostatnio ruch był kiepski, dlatego właściciel ucieszył się kiedy do strzelnicy podeszło trzech klientów. Jedna kolejka za dolara, można maksymalnie wygrać misia za 20 dolarów. W tym celu należy pięć razy trafić. Trzej klienci zapłacili za swoje kolejki, lecz nie oddali strzałów. Byli zajęci szacowaniem. Po ożywionej dyskusji wyszło im, że ich prawdopodobieństwo prawdopodobnie prawdopodobne to około 50% szansy wygrania nagrody. Nie podali metodologii tego szacunku, ale przyjęli go za linię bazową. Jako że jak na razie stracili po dolarze aby uzyskać 50% szansy wygrania 20 dolarów, swoją wartość uznali za 50% szansę na 19 dolarów, co w tych kalkulacjach uśredniło się do obecnej “bezpiecznej” wartości 9.5 dolara. Zainwestowanie dolara i uzyskanie wartości 9.5 dolara zostało uznane za doskonałą inwestycję, więc trzej klienci wydali sobie nawzajem certyfikaty Złotej Jakości Inwestycyjnej. Następnie jeden z nich oddał strzał i trafił. Jako że prawdopodobieństwo wygranej wzrosło o (według niego) ⅕, oszacował on swoją nową wartość na 60% z 19 dolarów, czyli 11.4 dolara, co dało wzrost o 1.4 dolara na przestrzeni minuty, czyli 14 dolarów na dziesięć minut, 84 dolary na godzinę, 2016 dolarów dziennie, 735.840 dolarów rocznie. Teraz mówimy już o poważnych pieniądzach i chociaż były in spe, to tylko prymityw by się tym przejmował, bo na matematykę nie masz pan wała i nie badź pan trąba. W związku z tym wyemitował ów klient papiery wartościowe na swoim notesie. Reszta klientów która nie oddała jeszcze strzału i dlatego szacowała swoją wartość niżej odpowiedziała emitując własne papiery wartościowe, które w celu dywersyfikacji kupił najlepiej sobie radzący klient za własne papiery. Dwaj pozostali oczywiście kupili jego papiery za swoje papiery, skutkiem czego pierwszy posiadał po połowie każdego pozostałego, zaś pozostali posiadali po 40% pierwszego, z 20% wciąż należącymi do niego. I na tym może by się sprawa zakończyła, ale jeden z nich wpadł na pomysł zatrudnienia profesjonalnego strzelca wyborowego. Właściciel strzelnicy zapytał czy ktoś planuje strzelać, ale został zignorowany. Toczyły się tu poważne interesy, nie na poziomie jakiejś zasranej strzelnicy. Otóż profesjonalny strzelec według szacunków jednego z klientów wziąłby 200 dolarów, ale trafiłby w pięć celów z 95% pewności, co wprawdzie powodowało pewną ekspozycję (180 dolarów), ale doświadczalna delta przyrostu skoczyłaby wówczas drastycznie a dług da się łatwo zaksięgować i pokryć z przyszłych zysków. 95% pewności oszacował klient na przyrost wartości do 90% z 19 dolarów, czyli 17.1 dolara. Jak łatwo policzyć w minutę za pomocą samego tego pomysłu wartość przedsięwzięcia wzrosła o 7.6 dolara co daje przyrost o 3.994.560$ w skali roku. To spowodowało wzrost wartości papierów wyemitowanych przez tego klienta. Jako że po jego połowie posiadali pozostali klienci, będące w ich posiadaniu papiery odpowiednio wzrosły na wartości, więc wzrosła też ich wartość. To spowodowało wzrost wartości pomysłowego klienta który przecież posiadał papiery idące gwałtownie w górę. Jako że znaleźli się przez to na granicy zbyt widocznej rekurencji, po krótkiej lecz burzliwej naradzie ustalili że klient który raz trafił jest teraz wart miliard, klient który chciał zatrudnić strzelca jest wart 2 miliardy, klient który nic nie zrobił jest wart 0.8 miliarda. Ten ostatni był teraz uważany za poważnego inwestora, nie idącego na pochopne ryzyko i powoli i pewnie zwiększającego swoją wartość. Narysowano wykresy i przyszedł czas na zatrudnienie księgowych, ale ciężko ich było zatrudnić za kartki wyrwane z notesu. Właściciel strzelnicy zapytał czy ktoś planuje strzelać, ale teraz wokół trzech klientów był już mały tłumek i nikt go nie usłyszał. Tłumowi zaprezentowano wykresy, złożoną matematykę i historię inwestycyjną, z której niezbicie wynikało że kto teraz zainwestuje w trzech klientów, ten stracić nie może. Gapie sięgnęli po portfele. Dwie godziny później tłum liczył kilkadziesiąt tysięcy ludzi a ciężarówki bankowe dowoziły pieniądze. Pojawiły się kolejne papiery wartościowe, częściowo emitowane przez co sprytniejszych inwestorów w inwestorów. Właścicielowi strzelnicy kazano iść precz razem z jego strzelnicą bo przeszkadza w interesach. W tym czasie niektórzy inwestorzy notowali już wzrosty roczne rzędu 70%, brakowało notesów do zapisywania nowych weksli, ciężarówki dowoziły po milion dolarów na minutę, z czego 995 tysięcy natychmiast szło na bonusy dla głównych graczy i obracaczy. Wszyscy uważali to za świetny interes, bowiem byli to ludzie Tworzący Wartość, geniusze powodujący nieustanną bonanzę wzrostu, Kapitanowie Przemysłu, Finansowi Magicy, Napędzacze Wzrostu. Zadowoleni i otoczeni dymem z cygar wręczali sobie nawzajem medale. System był doskonały i nikt na nim nie tracił. Zainteresowały się nim fundusze powiernicze, fundusze emerytalne oraz rząd. Do obiegu weszły grube miliardy a potem biliony i pieniądze dowożone już były nie ciężarówkami, lecz pociągami. W okolicy zbudowano stację kolejową i lotnisko. Pieniędzy było tyle że po opłaceniu bonusów dla kilkunasty tysięcy głównych graczy wciąż wystarczało na dalsze emisje papierów wartościowych i wciąganie kolejnych graczy. Nie wiadomo jak długo by to trwało gdyby ktoś nierozgarnięty nie zadał nagle kilku pytań. - Moment, czy nie strzelono tylko raz? - Czy wartość samego materialnego misia nie wynosi tylko 20 dolarów? - Czy nie jest tak, że nikt misia nie widział na oczy? - Gdzie jest w ogóle strzelnica? W Chinach? Czemu tam? - Jaka jest realna podstawa emisji pierwszych papierów wartościowych? Coś co można by zobaczyć albo czego można by dotknąć? Zapadła cisza. Powoli, powoli ludzie przyglądali się ściskanym w rękach przepoconym, zabazgrolonym kartkom. Duża część miała w kieszeni kwit z banku wskazujący poinwestycyjny stan konta: 0$. Ale te przepocone kartki w dłoniach były warte fortunę. Prawda? Prawda?! Nikt jeszcze nie panikował, bo panika naprawdę nie była w niczyim interesie. Obwieszeni złotymi medalami trzej klienci przechadzali się między ludźmi poklepując ich po ramionach, mówiąc o korekcie, o czkawce giełdy, zapewniając że jeśli wszyscy po prostu wznowią aktywność jakby te pytania nigdy nie padły, to wszyscy znowu będą zarabiać. Wierzono im, bo co innego zrobić? No co? Więc giełda wznowiła aktywność, ale z szarpnięciami, z czkawkami, z refluksami a tu i tam widziano ludzi wymykających się w zaułki póki dostawali jeszcze za papiery wartościowe garść gotówki od spóźnionych nowych graczy. To postawiło rząd w okropnym położeniu. Co zrobić? Trzeba to wesprzeć! Jeśli rząd nie włoży w ten system pieniędzy, to rozpadnie się on w drebiezgi, a to zniszczy główne obecnie źródło dochodu kraju. Przecież zysk który się tu mielił był tak gigantyczny że od dawna nikt inny niczego już nie robił, to tu Wytwarzana Była Wartość. Strzelnica? Jaka, *cenzura*, strzelnica?! My tu rozmawiamy o poważnych sprawach! Jak mantrę powtarzano “zbyt wielcy aby upaść”, upadek trzech pierwszych klientów spowodowałby upadek powstałej tu giełdy czego nie chciał zupełnie nikt. Z jękiem i zgrzytem ruszyły maszyny drukarskie. Do domów Wielkiej Trójki jechały sznury tirów pękające od banknotów.
-
Kartoflami i serwatką to kolega Baraki swoich świnek nie karmi, ale wierz mi, i tak jego mięso smakuje o niebo lepiej, niż to co można kupić w makro, selgrosie, czy innych sklepach. Różnica jest tak samo oczywista, jak przy słuchaniu muzyki z jakością CD wobec marnego mp3 128kb/s. Wierzę, że Baraki trzyma zwierzęta zwracając uwagę na ich dobrostan, co ma odzwierciedlenie w jakości mięsa, i w miarę możliwości nie używa antybiotyków. Jak zrobi się cieplej, to sprawdzę te warunki osobiście, bo kolega Baraki nie miał żadnych obaw i mnie do siebie zaprosił na "inspekcję" :grin: To chyba o czymś świadczy.
-
to moja wina wyjmowałem z bagażnika od góry, jak leci, byle tylko przód z tyłem się zgadzał :grin: [ Dodano: Nie 17 Mar, 2013 21:33 ] Baraki, jakby na przyszły piątek (lub sobotę) udało się zorganizować jakąś dostawę do w-wy i okolic, to ja się piszę na tylną ćwiartkę. Przerobiłem tę ostatnią połówkę, ale zabrakło mi surowca a przydałoby się jeszcze trochę szynkowej zrobić i może trochę żywieckiej :grin:
-
Dla mnie, mięso "dobre" musi mieć nie tylko odpowiednie własności technologiczne, ale musi też odpowiednio pachnieć, smakować i nie zawierać substancji szkodliwych. Mięso importowane lub/i pochodzące z hodowli wielkoprzemysłowych nie spełnia tych warunków.
-
to dobrze trafiłeś kolega baraki pomyślnie ogarnął już pierwotne problemy z ubojem i wychłodzeniem, i połówka która mi wczoraj przywiózł ..... hmm ..... w końcu mięsko zaspokoiło mój wybredny gust :tongue: mięsko przyjechało punktualnie, temperatura 5,7 stopnia, czyściutkie, smakowite i nawet ten specyficzny zapaszek rzepaku był ledwie wyczuwalny w skali od 1 do 6 daję 5+ :clap:
-
a tak w ogóle, to czy to chociaż polska świnia była, za te 7,80?
