Dzisiejszy poranek nie był miły. Zapaliła się sadza w kominie. Mimo że często zwracam uwagę na stan komina, czyści kominiarz, czyszczę ja, to i tak się zajarał. Strzelanie ściany, ogień z wylotu komina którego nie dało się dotknąć, bo tak był gorący.... nie zapomniane wrażenia. Tylko wielkie szczęście uratowało nasz dom od pożaru i zniszczenia. Piszę tego posta, aby Was ostrzec. Pamiętajcie o koniecznym czyszczeniu komina i to nie tylko przed sezonem grzewczym, ale również w jego trakcie ! Strażacy powiedzieli że miałem wielkie szczęście, że komin nie wybuchł i że nie zapaliła się reszta domu. Potem to już można tylko budować od nowa.