Minione (na szczęście ) czasy
Czym się różni przedwojenny sklep mięsny od powojennego? Przed wojną na sklepie było napisane: rzeźnik, a w środku było mięso. Teraz nad sklepem wisi szyld: mięso, a w środku jest tylko rzeźnik.
Ludowa przyśpiewka:
"
Mniej Ochabów, więcej schabów.
Nie ma szynki, nie ma gnata,
Hermaszewski w kosmos lata.
Nie ma mięska, nie ma serka,
jak tu lubić wujka Gierka.
Gdy zabierze i pasztecik,
podpalimy komitecik. "
Mężczyzna, widząc ogonek pod mięsnym, zamawia sobie miejsce: - Polecę tylko do KC nakopać Gomułce. Szybko wrócił, kolejkowicze pytają dlaczego. - Ludzie, tam jest kolejka trzy razy dłuższa.
Podobno aresztowano Trubadurów. Przed mięsnym śpiewali "Znamy się tylko z widzenia".
Góral zasnął na pogadance partyjnej. Prelegent go budzi i pyta, co mu się śniło.
- Góra mięsa, a na szczycie siedział Pan Bóg - opowiada góral.
- Co wy, nie wiecie, że Boga nie ma? - dziwi się prelegent.
- A mięso to jest? - pyta góral.
Gierek przejeżdża obok wielkiej kolejki za mięsem. Wysiada i mówi: - Pomogliście mi, to i ja wam pomogę.
Godzinę później pod sklep podjeżdża ciężarówka. Wyładowują krzesła.
Co to jest: długie, pokręcone, odżywia się głównie nabiałem? Kolejka do mięsnego.
Czym się różni świnia od sklepu mięsnego? Świnia ma dużo mięsa i krótki ogonek, a sklep odwrotnie.
Na zjazd PZPR zaproszono Indirę Gandhi, aby nauczyła Polaków żywić się bez wołowiny, i Goldę Meir, aby opowiedziała, jak odżywiać się bez wieprzowiny.
[ Dodano: Czw 28 Sty, 2010 11:35 ]
Coś co niestety się nie zmienia:
Najdroższa woda - w polskiej kiełbasie.
Najtańsza - w polskiej prasie.
[ Dodano: Czw 28 Sty, 2010 11:41 ]
Ciąg dalszy:
Klient zdejmuje w sklepie czapkę i palto, kładzie na ladzie.
- Co pan robi? - woła sprzedawca. - To sklep mięsny.
- O przepraszam - tłumaczy się gość. - Myślałem, że szatnia.
Jaś narysował świnię: ryj, uszy, kopyta, ogon. Pani w szkole pyta: - A gdzie reszta?
Jaś tłumaczy: - To świnia krajowa, gdybym dorysował resztę, to byłaby eksportowa.
Nowa metoda uboju - pod tucznika podkłada się ładunek wybuchowy. Połowa leci na zachód, połowa na wschód, a Polaków krew zalewa
Dialog w sklepie:
- Pół kilo zwyczajnej proszę.
- Nie ma.
- To pół kilo pasztetowej.
- Też nie ma. Jest tylko to, co widać.
- To pół orła poproszę.
Na rynku pojawiły się dwa gatunki kiełbas: "robotniczo-chłopska", z rana czerwona, z wieczora zielona i "chrześcijańsko-katolicka", bo sam Pan Bóg wie, co w niej jest, a ludzie podejrzewają, że papier toaletowy, którego też brakuje w sklepach.