Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

PanBoczek

Użytkownicy
  • Postów

    3 621
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez PanBoczek

  1. oj tam oj tam :P byleby 8 docelowych butelek zostało nieruszonych jeszcze ten długi długi czas Mima, doprawianych niczym ani owocowych nie chcę robić.. mam jeszcze sporo czasu na doczytanie i edukację (rok czasu ) w międzyczasie trochę doświadczenia tez złapię.. tylko nie jestem pewien jeszcze czy robić półtorak czy dwójniak.. nie martwię się o sam proces produkcji tylko raczej o to, że nie wiem co bardziej będzie mi smakowało.. nie miałem okazji próbować ani półtoraka ani dwójniaka, a biorąc pod uwagę to co piszą na forum winoorg to cóż.. wszelkie sklepowe miody pitne to szachrajstwa niepodobne oryginałom.. Więc tak na prawdę nie wiem co jest moim punktem docelowym Oczekuję, że miód będzie: 1. Płynny, ew. lekko gęstawy, ale bez przesady. 2. Nie za słodki, aby dało go się wypić np. 250ml a nie łyczek i już dziękujemy bo za słodko. 3. Klarowny, ale to sprawa wyłącznie czasu i zlewań.. 4. Z dobrego miodu, niesycony, dla zachowania jak najbardziej naturalnego smaku miodu. I to by było na tyle półtorak po 10ciu latach - cóż to będzie? Zastanawiając się nad tym, może jednak dwójniak lepiej podpasuje pod te kryteria? Jakie korzyści dałoby mi wyprodukowanie nawet idealnego, chwalonego przez wszystkich półtoraka, jeżeli dla mnie samego byłby za słodki, za gęsty i nie podchodził do picia.. ciężko, cieżko Może Ty mi podpowiesz? Pozdrawiam
  2. PanBoczek

    Ogony wołowe

    Jansa sprawa Wujaszku chyba, że wszystkie wykupię hehe to nie będę głowy zawracał (żarcik) Paweł, w którym Makro? w Warszawie są w końcu 2.. ja mówię o tym w Ząbkach.. Pozdrawiam
  3. Planuję zrobić w przyszłym roku (na początku) nastaw 40l półtoraka... na bayanusach i będę pielęgnował jak oczko w głowie ten miodzik to decyzja praktycznie w jeden dzień - MD (na soku truskawkowym , czego nie czuć) do czego innego miała w ogóle być, ale był miód i był pomysł hehe już teraz nadaje się do picia w przyjemnością, więc jestem i tak zadowolony zobaczymy co będzie dalej, na żaden konkurs tego miodu raczej nie będę wystawiał hehehe Pozdrawiam
  4. Biowinu w płynie (takie w saszetce).. nic specjalnego.. aż poszedłem do buteleczki sprawdzić.. na razie klarowna, wziąłem łyka i wyplułem szkoda, ale cóż hehe smakuje wyśmienicie, wytrawne.. Pozdrawiam cim cirim cim co by nie było.. miodu raczej żadne eventy niespodziewane nie zepsują hehe jutro nastawiam swój pierwszy zakwas! od razu pszenny i żytni czas upiec jakiś chlebek dobry!
  5. hehe no właśnie.. tylko gdzie a może piłem i nie pamiętam? jedyne co pamiętam to, że z Sylwkiem trochę go próbowaliśmy ale ciut i jeszcze za słodki był.. Mima, Bazyl wyczytałem 2 rzeczy na ten temat.. pierwsza: żeby miód dobrze dojrzewał musi mieć jak najmniejszy kontakt z powietrzem, czyli nalane pod sam korek w balonie - takiego balona nie mam, w tym w którym była fermentacja nie jest to możliwe - stąd wybór butelek.. druga: miód jest gotowy do butelkowania, jeżeli po 2 dniach w temperaturze pokojowej nie zmętnieje. Tak czy inaczej chyba lepiej mu będzie w butelkach, ale zostawiłem jedną dwusetkę w domu żeby sprawdzić czy zmętnieje, jeżeli tak to będę obserwował co się dzieje w butelkach - na rurce fermentacyjnej od dawna zupełna cisza, na zakrętce usłyszę 'sssss' jeżeli wydzieli się jakieś CO2.. Niezależnie od formy zamknięcia czas zostanie zachowany miód próbny, więc można poeksperymentować.. Pozdrawiam
  6. 2 lipiec 2013 - początek 17 stycznia 2014 - butelkowanie ponad 6 miesięcy i 2 zlewania znad osadu i gdzieś się w tym wszystkim magia kryje, MAGIA powiadam! było (o ile wierzyć temu co wtedy napisałem ) niecałe 6 litrów.. a do butelkowania poszło 4.5 litra no nic... hehehe postoi sobie jeszcze z roczek, półtora w piwnicy :P a ja niechybnie muszę nowy nastawić, bo chociaż nie spróbowałem, to pachnie niesamowicie ^^ w niedzielę zrobimy mały test smakowy.. Wyszedł bardzo klarowny i (przynajmniej wg mnie) ma piękny kolorek zobaczymy co z tego będzie... Pozdrawiam
  7. PanBoczek

    Ogony wołowe

    Hmm muszę się rozejrzeć w Makro za nimi fajnie wyglądają, chociaż z niecierpliwością czekam na fotkę już gotowych w sosie hehe pewnie sosik będzie ciemnobrunatny, połyskujący od dobroci, kleisty od długiego gotowania tychże pięknych cząstek ogonowych.. oj oj Gastroporno się szykuje Pozdrawiam
  8. Andrzejku prześwietnie wygląda ta mieloneczka!!!! Idealnie na oko tylko tłuszczyku ile trzeba ^^ mniam na pewno! a serki to klasa sama w sobie hehe Twoich śniadanek królowie, szejkowie i maharadż(dż?)e xD mogą pozazdrościć hehe Pozdrawiam
  9. Electra dzięki, ale nie rajcują mnie te ich super ostre i super drogie sosy raczej wolałbym nabyć suszone papryczki ostrych odmian do własnych eksperymentów.. jakby ktoś zauważył na allegro lub wiedział gdzie kupić TANIO ostre zasuszeńce proszę o cynk butha czy trinidad scorpion, naga jolokia ew. habanero, scotch bonnet, piri piri.. Nadal niestety u nas zdzierają po prostu.. w większości internetowych sklepów papryczki są 2x albo więcej droższe niż być powinny.. nawet na przykładzie tych Birds Eye.. w masali są po 5zł 50g a gdzie indziej ponad dychę.. Bazyl nie ma wyjścia hehe chcę zmielić sobie wołowinkę na piątek.. więc wyszukałem ręczną maszynkę u babci.. trzeba szukać alternatywnych rozwiązań zaraz zmielę i będę miał.. w sumie zmielę, zrobię fotkę i dopiero posta wyślę hehehe xD No i fajno sprawnie się zmieliło.. aczkolwiek ponad godzinę szorowałem tego starocia (nieużywanego już z 12-15 lat..) i tak nie do końca doczyściłem.. przynajmniej tak gdzie dotykało mięso było ok hehe co ciekawe nożyk ostry, wszystko spasowane na styk.. gładko poszło! Zawsze lepsze burgery krwiste niż twarde befsztyki.. Pozdrawiam rosyjski sprzęcik ale raczej nie zabytek hehe
  10. Popracuję jeszcze sam nad tym.. chociaż wszystko inne też do wymiany, coraz mniej sensu w naprawie widzę hehe Kupne tabasco się kończy powoli (a raczej szybko bo już z gwinta jadę xD) więc zrobiłem zamiennik :P coby strzykawką uzupełniać małą buteleczkę hehe co wygoda to wygoda.. Wziąłem skład Mad Doga i na tym oparłem moje tabasco, które miało być nieco ostrzejsze.. okazało się wielokrotnie ostrzejsze hehehe już 20 minut ładnie pali w usta i język ale bardzo przyjemnie 2 rodzaje papryczek - bird's eye i meksykańskie wędzone.. cuś tam (kiedyś już pokazywałem) o bardzo miłym i intensywnym aromacie. Gotowane w wodzie z solą 15 minut, potem nakryte talerzykiem na godzinkę żeby się 'zaparzyło'. Ocet jabłkowy, melasa z trzciny cukrowej i cukier trzcinowy dodane do wystudzonej mieszanki (widać jak woda zmieniła ładnie kolor od samych papryczek).. ponownie wszystko zagotowane i stabilizowane skrobia ziemniaczaną.. tym razem dosłownie ociupinkę.. 1/2 łyżeczki do herbaty. Zblendowane z pestkami przed jakieś 15 minut, przetarte i voila pyszne, ostre i mogłoby spokojnie robić za produkt wytwarzany masowo.. Pozdrawiam
  11. Darbarian świetnie wyglądała ta goloneczka gratulacje i sukcesów życzę w dalszych kombinacjach! Pozdrawiam
  12. Ale samo w sobie nie jest to nic karygodnego? tzn. chora świnia czy niedobre mięso? Jakiś czas temu natrafiłem na coś takiego w podgardlu.. 1 duży ropień i 2 mniejsze koło niego.. nie spodziewałem się i nieopatrznie rozkroiłem - czego nie polecam śmierdzi to niemiłosiernie, mięso wokół (po oczyszczeniu) ma taki mleczno-mdły zapach (nieprzyjemny).. po wycięciu przyległości ropnia reszta mięsa była normalna - na surowo, po obróbce i po spożyciu żadnych problemów.. Mięso było ze źródła sprawdzonego - środa/czwartek świnka zabita, półtusza w czwartek rano rozbierana na moich oczach.. Pozdrawiam
  13. Może i burza w szklance wody... a może nie Czy UE robiąc cokolwiek w sprawach wędlin poprawiła sytuację konsumenta czy odwrotnie? "przekroczenie norm może dotyczyć tylko kilku wyrobów wymagających naprawdę długiego wędzenia. Co ciekawe, producenci certyfikowanych wędlin wędzonych według dawnych receptur nie mogą zmienić technologii produkcji, bo ta została zgłoszona do unijnych organów jako podstawa uznania za produkt tradycyjny. Co z tym zrobić? - Nie wiem. Będziemy się zastanawiać - rozłożył ręce Choiński." Czyli najlepsze wędliny stoją pod znakiem zapytania.. za to połowa rynku, dzięki UE, nie podlega żadnym normom.. "Wędliny "z dolnej półki" to już połowa naszego rynku. Rzeźnicy i wędliniarze przyznają, że na rynku mamy inwazję tandetnych wędlin, bo sklepy wielkopowierzchniowe cisną na przetwórców, aby nie podnosili cen i dostarczali jak najtańsze produkty. Na dodatek normy na wędliny stały się nieobowiązkowe w 2004 r., kiedy przystąpiliśmy do Unii Europejskiej http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12179886,Resort_rolnictwa__miesne_wypelniacze_beda_dalej_w.html#TRrelSST#ixzz2qXf2mhrN" Mogą sobie mówić o dobru konsumenta, może nawet intencje były dobre.. ale jak widać nie umieją tego przełożyć na rzeczywistość. Fajnie, że UE daje wiele korzyści, byłem i jestem ZA! ale czemu powstają takie babole i sprzeczności w przepisach? Pozdrawiam
  14. Miro tego by jeszcze brakowało żebym ten szmelc ludziom ciężko pracującym pocztą na głowę zwalał hehehe nie mam sumienia z resztą BigMama przed chwilą rzekła: "Nie będziemy tego szmelcu naprawiać, szkoda ludziom głowę zawracać!" jak sam nie uruchomię to baj baj może to i lepiej bo miałem wątpliwości co do poprawności działania, źle spasowane, niepasujące do siebie części = za luźny ślimak (nie dało się go wsadzić w metalową obudową żeby centralnie wychodziła końcówka do napędu), nóż i sitka to w ogóle.. produkowały taki ciemny osad, który przy mieleniu trzeba wybierać pieczołowicie - może to było w ogóle powodem przeciążenia silniczka.. nie wspomnę, że słabo się mieliło niemalże wszystko Mareczku dobre! chciałem coś takiego w praktyce zastosować w formie chilli... tylko kurczę zapomniałem, że uwielbiam ostre strzał w stopę hehe Pozdrawiam
  15. Oj nie na temat.... jak nie na temat jak na temat hehe w końcu czymś się to mięso mieli! Dzięki za rady.. będę myślał - kusi mnie alfa być może kiedyś dorobienie napędu, chociaż z moim roztrzepaniem przy pracy.. szkoda palców hehe w sumie jak na zelmerku 5tce dawałem spokojnie radę to na 8ce byłoby naprawdę dobrze.. wyjdzie w praniu :P Duchu dzięki! Jutro pobawię się w maka gajwera, a nuż się uda obdzwoniłem lokalne zakłady naprawy takich urządzeń i co? WSZYSTKIE małe zakłady się zwinęły tylko reklamy w necie zostały.. jedyna możliwość podejść do stacji napraw pojazdów hehe mam ten luzik, że na razie nie szykuje mi się żadne mielenie, ani większe ani mniejsze Brzmią mi w głowie słowa napisane przez Maxella, że każdy chociaż raz powinien wykorzystać maszynkę ręczną i przekonać się na własnej skórze jak wyglądała kiedyś produkcja kiełbas hehehe a nuż mi się spodoba? Pozdrawiam
  16. Dziękuję bardzo Pepe dowiem się ile to będzie kosztować i czy warto naprawiać, czy kupić coś nowego. Myślałem, że może sam ogarnę jakoś temat hehe ale musiałbym się nauczyć co to jest komutator, gdzie są działki i szczotki hehehe w duszy liczyłem, że ktoś napisz "popsikaj wd40 i będzie śmigać" nie wiem na co liczyłem.. w końcu takie zelmerki to 'jednorazówki', których bez łamania plastiku otworzyć nie idzie hehe Pozdrawiam
  17. Nadszedł czas na sprzęty kuchenne hehe najpierw odszedł malakser, potem mikser i szejker do margarity xD a kilka dnie temu okazało się, że malutki zelmerek 5iątka też chyli się ku upadkowi.. Przed wielkanocą będę musiał skombinować nowy sprzęcik, ale na razie do małych prac.. może da się troszkę tego odratować Rozebrałem tak jak się tylko dał, wyczyściłem i posprawdzałem (swoją drogą - zawsze po pracy był myty! a w środku taki syf zastałem, że głowa mała.. niby obudowa szczelna itp itd, ale bród zawsze drogę znajdzie.. ba.. na gwarancji nawet rozkręcać go nie można do czyszczenia). Niestety problem tkwi w samym sercu silniczka.. zwolnione obroty, straszny hałas i coś więcej niż iskry - porównałbym raczej do świeczki w kuchence mikrofalowej - piorun kulisty czy inne wyładowanie. Przy ostatnim użyciu było wszyscy cacy - odłożone normalnie a problem powstał w międzyczasie. Jeżeli ktoś się zna na tych cudach techniki.. czy da się to jakoś domowo lub niskim kosztem naprawić? Nowy silniczek w całości kosztuje 160zł+wysyłka W psującym się (ALE JESZCZE DZIAŁAJĄCYM!) silniczku powodem nie jest żadne tarcie - sprawdziłem wszystko, podpiąłem do prądu i obejrzałem 'na golasa' (silniczek - nie ja ) skąd to wychodzi.. poza tym wydać po czarnym kolorze na tych rudych kabelkach Żeby smętnie nie było.. hehe wyciągnąłem sobie do kopenhaskiej ostatni kawałem krakowskiej ze spółdzielni.,. przepyszna! mrożenie nic w niej nie popsuło oczywiście do tego jugurcik.. marynowana chilli w środku, przyprawa chilli proszkowa na wierzchu, do tego kropelki mad dog i moje malinowe tabasco hiehie dolewaniu końca nie było :X I na koniec przestroga.. nawet w zaufanym sklepie nie ufaj nieznajomym pracownikom! A już na pewno nie pozwalaj kroić tymże mięsa na steki.. kończy się to paseczkami wołowiny zamiast pysznego, soczystego stejka! (ukrojony plaster 1cm i na dodatek wzdłuż włókien.. no ludzie kto tak robi) Pozdrawiam
  18. PanBoczek

    Pilne - słoiki

    http://www.sklep.promet.org.pl/sloj-to-346ml-wieczko-czerwone-82-6z.html mają słoiki dobre do mielonek, tuszonek, galaret.. zakręcane 346ml po 1.20zł i DZK 500ml po 4 coś Pozdrawiam
  19. Postanowiłem jednak pójść za ciosem i zrobić sosik Chilli-kokos-limonka już wczoraj chciałem się przekonać czy uda się zachować jednolita konsystencję w niskich temperaturach.. jak wiadomo można sobie zrobić mleczko kokosowe z wiórków zalewając je wrzątkiem i potem odciskając.. a mleczko tłuste, a tłuszczyk odkłada się na górze i sos w stylu tabasco byłby bez sensu.. w temp. pokojowej po wystygnięciu sos był stabilny, po nocy na chłodzie zgęstniał nieco, ale nic się z niego nie wytrąciło skrobia ziemniaczana w małej ilości to świetny stabilizator jak na razie.. sosik zapakowany w słoiczki, właśnie się pasteryzuje hehe Bardzo podobny w smaku do curry, zapomniałem dodać listków limonki kafir byłby pewnie aromatyczniejszy, chociaż i jest jest bardzo ostry i smaczny. Skład: - 1l soku owocowego (najlepiej jakiś egzotyczny, jak użyłem z granatu) - 4 cebule - 150g wiórków kokosowych - skórka i sok z 3 limonek - 6 łyżek sosu rybnego - pół główki czosnku - 6 łyżek cukru trzcinowego - 2 łyżki cukru białego - 3 łyżki soli do przetworów - 600ml wody - 1.5 łyżki skrobi ziemniaczanej - 4 łyżki octu - pół garści suszonych chilli Składniki wrzucamy do garnka, gotujemy 30-40 min (uwaga, może kipieć) i blendujemy. Dodajemy skrobię rozprowadzoną w niewielkiej ilości wody i gotujemy 2min. Przecieramy przez sito i łączymy z (tego nie dodawać wcześniej do gotowania) sokiem z limonek, octem i sosem rybnym. Szczególnie mama na rzęsach chodziła, uwielbia kokosa jak mało co hehe ładnie pachniało curry.. Sos oczywiście średnio nada się do kanapki z szynką czy steka - jakoś nie widzę tego połączenia smaków za to do zup, zaostrzania sosów, ryżu, makaronu, dań orientalnych itp itd. będzie na pewno świetny! Dodatkowo pozostałości po przecieraniu są bardzo smaczne - połowę odłożyłem do niedzielnego curry (za tydzień) a połowę zamroziłem z zamiarem zrobienia pierożków (farsz z tych pozostałości i odrobiny mięska surowego, to i pierożki i MNIAM! albo jakby to zrobili oryginalnie wieprzowina siekana z krewetkami hehe). Pierwszy test (po 20g na głowę hehe) kiełbaski przeprowadzony. Wygląda i smakuje jak należy, aczkolwiek jeszcze nie wyrobiła w sobie tego smaczku specyficznego. Pozdrawiam Teatralnie!
  20. Electra zdecydowanie TAK powiem więcej.. na razie to pitu pitu na szybko było hehe jeżeli już będę robił większą partię to zrobię tak, aby była wyjątkowo - tzn zamierzam papryczki uwędzić pieczenie też pewnie by zdało egzamin, chociaż chyba lepiej byłoby opalić je na grillu Jojo widzę, że znasz temat pikanterii dużo lepiej niż ja hehe nigdy nie wpadłem na to żeby dodawać sos chilli dla samej ostrości, zawsze też dla smaku.. jak chcę samą ostrość to papryczkę dodaję może pokuszę się o zrobienie koncentratu z minimalną ilością smaku a maksymalnym poziomem ostrości hehe zawsze pozostaje gaz pieprzowy, gdzieś chyba go BigMama jeszcze ma xD Wujaszku fajne forum bardzo mi przypomina inne hehe podjaranie tematem, testy, odmiany ba nawet growboxy aż tak się chilli nie podniecam, ale od razu znalazłem to o czym wczoraj myślałem tzn. fermentowanie chilli.. będzie z tego coś ciekawego może! dzięki za link! Pozdrawiam
  21. Bazyl mogę spróbować chociaż ja wszystko na oko robiłem, więc i tak będą to ilości 'mniej więcej' Passata Mutti di pomodoro al basilico (blabla, włoski przecier pomidorowy z 0,1% bazyli.. ) 700ml 2 duże słodkie papryki (takie podłużne, ale w sumie wszystko jedno) cukier - mały rondelek średnica 17cm, tyle żeby przykrył dno na grubość 1-1.5cm sól do przetworów aromatyzowana chilli - 3 może 4 łyżki stołowe, można dać więcej suszone chilli.. jakie chcesz i ile chcesz.. zależy od odmiany dałem 5 pepperoni 2 czereśniowe i pół garstki bardzo ostrych (nie pamiętam dokładnie co to birds eye albo piri piri..) ocet na oko 3/4 butelki półlitrowej syrop malinowy .. chlust na początki i 2 chlusty na koniec.. przechylasz butelkę i liczysz 1..2.. (po mojemu hehe) słodka papryka w proszku - 1-2 łyżki stołowe kumin - 2 łyżki stołowe sok z 1 cytryny czosnek - pół główki skrobia ziemniaczana - 1 / 1.5 łyżki wody do gotowania wlewasz około litra.. pół wrzątku do gorącego karmelu i pół litra do płukania butelki Ogólnie to nie ma się co bać pod koniec przy próbowaniu można doprawić, najważniejsze żeby złapać jakoś i ogarnąć tą ostrość.. jak patrzysz na suszone papryczki to ciężko to przeliczyć na tyle i tyle sosu i jak ostry będzie.. Po gotowaniu możesz spróbować, jak będzie ostre odpowiednio to ok - a jak nie to można dorzucić jeszcze papryczek i pogotować, z tym że trzeba pamiętać o jednej rzeczy - przy blendowaniu pestki i środki papryczek uwolnią jeszcze więcej ostrości, więc lepiej mieć mniej ostry sos niż za ostry. Jakby końcowy efekt był za słaby można zawsze zagotować kilka papryczek w małej ilości wody, zblendować, przetrzeć i dodać do sosu żeby go podkręcić W razie jak wyjdzie za mocny można pokusić się o dodatek owoców, przecieru itp. żeby nie ujmując smaku rozrzedzić tą ostrość. Pozdrawiam
  22. Jojo uwielbiam hehe najchętniej bym jeszcze podniósł próg wytrzymałości i żarł bez opamiętania papryczki, chrzany i inne wynalazki ten Mad Dog za ostry nie jest.. Skład: woda, miąższ papryczek Tabasco, ocet jabłkowy, melasa z cukru trzcinowego, sól, ocet, guma ksantanowa. Jak poszukujesz swojego ulubionego sosu albo po prostu lubisz próbować nowych to jednak bym odpuścił kupne Przepłacasz a nie dostajesz za to nic czego w domu nie można zrobić. ba domowe lepsze, smaczniejsze i można sobie rodzajem papryczek i ilością kontrolować ostrość właśnie dlatego kiedyś przestałem używać kupnych, zapomniałem dlaczego i kupiłem.. przypomniałem sobie dlaczego i z tego wyszedł post powyżej hehe Już planuję różne wariacje tabasco brzoskwiniowo-herbaciane, cytrusowe, a'la mole z czekoladą i tajskie z kokosem i liśćmi limonki kaffir Pozdrawiam
  23. Halusiu dziękuję również po raz kolejny za przepisy i inspiracje hehe mama chwilowo śpi, ale z na pewno każe Cię wycałować i wyściskać Tak sobie wczoraj w Makro pomyślałem - co szkodzi spróbować jakiegoś nowego Tabasco... i tak bezwiednie wziąłem buteleczkę 57ml Mad Dog'a, chociaż w domciu mam jeszcze domowe ostrości, nawet w 2 wersjach.. ale Sosik wyborny, dużo ostrzejszy od mojego - o coś takiego mi właśnie chodziło MNIAM! myślę sobie, zobaczę ile to cudeńko małe kosztuje... 10,49zł O_o ooo nie.. tak być nie bedzie w domciu wszystkie potrzebne składniki mam! czasu i pracy dużo nie trzeba! a więc podaję skład "Malinowego Tabasco" Passata Mutti di pomodoro al basilico (blabla, włoski przecier pomidorowy z 0,1% bazyli.. ) ok 7zł 2 duże słodkie papryki (takie podłużne, ale w sumie wszystko jedno) ok. 3zł? cukier groszowa sprawa sól do przetworów aromatyzowana chilli - własnej roboty więc grosze suszone chilli.. 3 rodzaje i też groszowa sprawa powiedzmy 1zł bo łostre ocet 1,30zł? syrop malinowy powiedzmy 50gr słodka papryka w proszku grosze kumin grosze sok z 1 cytryny 40 groszy? czosnek 1zł skrobia ziemniaczana grosze no i oczywiście gaz.. mały ogień przez godzinkę cóż to jest.. Cukier do garnuszka, na ogień i robimy karmel (nie za ciemny), zalewamy wrzątkiem i zestawiamy z ognia. Przecier pomidorowy, papryczki, pokrojone papryki, wodę karmelową, sól, syrop malinowy (nie za dużo), paprykę słodką w proszku i prażone nasiona kuminu wrzucamy do garnka. Butelkę po przecierze płuczemy wodą i wlewamy do garnka (nie marnujemy przecieru dodając wodę). Gotujemy to około godziny pod przykryciem i zaciekle blendujemy do uzyskania gładkiego kremu. Wstawiamy znowu na ogień i szybko zagotowujemy, dolewając 1-1.5 łyżki skrobii ziemniaczanej rozprowadzonej w niewielkiej ilości wody. Gotujemy 2 minuty ciągle blendując, dopiero po zestawieniu z gazu dodajemy pół główki czosnku i blendujemy jeszcze ok. 5 min. Przecieramy przez sito i w nowym garnku dalej blendujemy dodając najpierw sok z 1 cytryny, do smaku więcej syropu malinowego i ocet (zeszło z 3/4 butelki 0.5l)... Przelewamy w słoiki i... sam nie wiem, ale chyba zapasteryzuję na wszelki wypadek Wychodzi tyle ile widać na zdjęciach a cena? powiedzmy 15zł. porównując sos kupny i domowej roboty smakowo - nie mam wątpliwości opłaca się robić samemu! do tego sos kupny to niecałe 200zł/litr.. a my mamy tyle słoiczków pysznej ostrości za pół darmo! Wielbicieli ostrych sosów zachęcam do produkcji i dzielenia się pomysłami! Pozdrawiam
  24. Zgadzam się w 100%.. sytuacja z pozoru komiczna i wzbudzająca złość, ale wyniknie z niej coś dobrego.. no tak zależy dla kogo - cieszę się, że wielu osobom, których to prawo pchnie ku domowej produkcji wędlin, będzie żyło się (i jadło) lepiej! I cieszę się, że tym więcej osób będzie korzystało i wspierało Brać Wędzarniczą.. z drugiej strony moim mały marzeniem była właśnie własna restauracja czy malutki zakład mięsny, gdzie można zjeść czy kupić pyszne wędlinki.. Niestety.. trzeba będzie kombinować bo nawet jeżeli można dobrze uwędzić wędlinę bez przekraczania norm (link w odpowiednim temacie o normach unijnych, Sylwek wrzucił - tutaj rozmowa raczej przez pryzmat własnej działalności, więc chyba nie offtop?) to jednak im dłużej się wędzi tym większa szansa, że te normy zostaną przekroczone.. a co z szynką wędzoną np. kilka dni, czy serami wędzonymi kilkanaście dni pod strzechą Nie znam zależności, zawartości i w ogóle mało informacji, więc badania będą niezbędne - dodatkowe koszty i widmo niepowodzenia w razie gdyby normy zostały przekroczone, kolejne pieniądze i czas na zmianę sposobu wędzenia.. Ciekawi mnie tylko ta wybiórcza dbałość o zdrowie obywateli (czy to Polski czy Unii..) Alkohol - ok, trucizna, ale tradycyjna, przy czym tylko państwo może zarabiać.. Tytoń - OK, trucizna (albo raczej wiele trucizn w jednym), ale co tam.. niech się ludzie trują bo kasa z tego jest.. Klej - każde dziecko może kupić i albo na lekcje techniki zanieść albo się nawąchać - kogo to rusza wszelkie 'narkotyki' nawet do celów medycznych - zakazane zło! państwo napędza czarny rynek i napycha kabzy kryminalistom.. ten zakaz można jeszcze zrozumieć, ale szkodliwość tradycyjnie wędzonych (nawet nie do końca prawidłowo) wędlin? Powiem tylko tyle, że moja babcia, jej dzieci no i teraz wnuki i prawnuki jedli całe życie głównie to co babcia i dziadek sami zrobili. Warzywa z ogrodu, wędliny wędzone bez pojęcia w sumie - ot jest ognisko, nad tym mięso i się okopci 2-3 godziny, nie wspominając o eternicie na wszystkich budynkach dookoła Babcia ma się dobrze. Gdyby nie zamiłowanie dziadka do trunków czy wujka do papierosów to zdrówko w rodzinie byłoby na 5+.. Pozdrawiam
  25. Andrzejku my również pozdrawiamy BigMama kazała przekazać gorące uściski i całusy a czy jest powód do uciechy z wyrobów sam w sierpniu ocenisz jeżeli wcześniej się nie zobaczymy hehe poleży kilka miesięcy to i smaczniejsze będzie Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.