Parę dni temu znowu pokłóciłem się z Zośką. Mowie, proszę a ona swoje. Tłumacze sierocie, że na forum proszą, piszą: klasyfikuj, waż gramowo, licz, przeliczaj, trzymaj się norm !!! ..... myśl ! I trzeba było widzieć jej minę .... Armagedon to przy tym .... sielanka. Kupiła łopatkę, mięso z szynki, podgardle i golonko. Pytam co będzie z tego robić .... a ona, że kiełbasę, frankfuterki, parówki i kiełbasę na kanapki ... Pytam czy będzie trzymała się branżowych receptur .... a ta znowu wocha walnęła.... jak to moja Zośka. A to se rób ..... sieroto jedna pomyślałem ....ciekawe co Ci wyjdzie gadzino tępa. Jak mówiła tak zrobiła. Pochlastała nożem w kuchni mięso, oddzieliła tłuste od chudego, poważyła, zapeklowała i dziś kiełbasy tępa strzała będzie robić ... Do kuchni zakaz wstępu mam, ale podpatruję tą moją głupią Zochę co tworzy. Mięso zmieliła, podzieliła na frankfuterki, na kiełbasę i co zostało tłustszego to na parówki. Nadziała farsz w jelita, zrobiła pętka, nadziała w grubsze na kanapkową, przy frankfuterkach to z kuchni dym słowny szedł ... ale dała radę i nawet parówkę też jakimś cudem ogarnęła. Teraz wiszą w lodówce do jutra, bo będzie wędzić ten mój nieuk tępawy. A masz ...... syknęła i na talerzu wylądowały trzy kawałki parzonej kiełbasy. Masz tu i białej skosztuj dziadu....... tyle powiedziała. Osz ty kurna..... tępa jesteś, ale ta parzona biała nie jest przecież białą, bo .... jak na peklosoli przecież robiona to nie biała...... pomyślałem. Ale żeby wiele nie pisać ..... pełen odlot ..... I taka ta moja Zośka jest..... głupia, tępa, nie kumata, nie branżowa, nie gramowa, ale kiełbasy ....to franca umie zrobić... I za to ją kocham ogromnie.