Czytam te wszystkie wypowiedzi o pracownikach .Piszecie różnie o problemach w zatrudnianiu pracy, wydajności i płacach .Przedstawię wam moje opinie . Dzisiejszy rynek pracy dla pracowników najemnych, to zmowa mafijna pracodawców i państwo w tym pomaga jako zespół legalizujący w sejmie te wszystkie furtki w ustawach ,no bo jak może być inaczej , gdy wszyscy dbają o swoje lobby .Przeżyłem w życiu wiele najwięcej za czasów PRL-u takie niestety wypadły moje lata najbardziej aktywnej pracy dla Polski Ludowej. Jako 14- latek o wzroście 145 cm. zacząłem przygodę z tym zawodem w szkole przykładowej przy nauce trzy dni praktyki trzy dni nauki w Zakładach Mięsnych w Gdańsku . Moja praktyka i nauka z tego okresu to wielka radość , gdy o takiego ucznia prosiły odziały produkcyjne w akcjach świątecznych do sznurowana szynek baleronów czy polędwicy łososiowej. W pewnych momentach ,mojej praktyki w szkole zabroniono mi wykonywania pewnych czynności na uboju ze względu na wiek , bo starsi nie wytrzymywali na tych stanowiskach . W nagrodę za to jako dodatkowy, miałem możliwość na linii uboju wybierać stanowiska pracy jakie chciałem. I wszyscy wiedząc o tym tylko kiwali by przyjść do niego i z nim pracować .Ja z tego korzystałem, bo uczyłem się kolejnych czynności .Najtrudniejsze lata to jako odpowiedzialny za linię uboju bydła .Tutaj najbardziej dawali się w znaki pracownicy. Gdy zastępowałeś pracownika który zeszedł z taśmy za potrzebą, to wydajność wzrastała podwójnie by pokazać że brygadzista nie zdąża z taśmą. Zaciskało się zęby by nie dać się i to tak trwało gdy się udowodniło że każde tempo nie jest powodem do zatrzymania taśmy.Dalej praca niczym nie zagrożona, awansy i rozczarowania i rezygnacje z powierzanych nie realnych do wykonania zadań. Wszystko było miłe i skończyło gdy liderem przemian społecznych został Lech . Nastąpiła bojaźń o swoją pracę uczciwą. Przeżyłem dalej tą zmianę ustrojową kamery na oddziałach , i często nie realne zadania właściciela.. Piszę o tym bo w całej mojej pracy to rywalizacja o to by być dobrym w każdej czynności i wstydem dla mnie było i dla innych by nie podołać powierzonym zadaniom ale nie wszystkim to odpowiadało , woleli się migać .Dzisiejsze czasy to analfabetyzm w zawodach, fach mało się gdzie przydaje i liczy . Produkuje się się specjalistów. I macie problemy w zatrudnieniu .Bo co to jest specjalista -wiecie czy nie . Pozdrawiam