Alinko, W dobie kącików kuchennych to raczej nierealne. Nawet, gdyby się udało, ta "zebrana wiedza" mogłaby być różnej jakości a "wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy" trudna do ocenienia , szczególnie przez osoby nowe, bez parówkowego doświadczenia. Na temat produkcji parówek w warunkach domowych powiedziano już na tym forum wiele. Nawet przydatność "wibratorów" została doceniona W dodatku z 2m. buławą wibracyjną Czy powiedziano już wszystko? Raczej nie, bo nie znamy jeszcze parówek następnej dekady XXI wieku. Może zostanie coś nowego wymyślone? Odkryty jakiś przystępny katalizator procesu, który uwolni nas od żmudnego kutrownia (tak sobie marzę). Jeżeli tak się stanie, to na pewno "odkrywcą" będzie ktoś nowy, niekoniecznie broniący technologii obecnej jak niepodległości. Jest nadzieja, że zwiększy się dostępność dobrego sprzętu dla amatorów takich, jak my. Podsumowując, w tym temacie definiujemy produkt, piszemy o technologii, analizujemy przyczyny ew. potknięć, omawiamy parametry procesu i dzielimy się doświadczeniami. IMO nie ma co mnożyć bytów parówkowych Alinko, życze samych udanych paróweczek. P.S. 25% wody w parówkach domowych to wg mnie jest duże ryzyko. Bezpieczna ilość to 20% i to dla mięs dobrze chłonnych. Tym bardziej, że nie doszukałam się w przepisie żadnego emulgatora typu mleko w proszku. To, że parówki się udały z taką ilością wody nie znaczy, że to będzie sukces permanentny.