No tak, Twoje wyroby są bezpieczne, bo dajesz peklosól, pewnie dużo, a tak naprawdę to i tak już nie pamiętam jak robisz i nawet nie chcę, czytałem, nie wzbudziło to mego zainteresowania, raczej obojętność, bo każdy robi jak chce i jak mu smakuje. Są tacy co najpierw parzą, potem wędzą, są tacy co najpierw wędzą - potem peklują, są tacy co najpierw jedzą - potem parzą... Nawet jak tych azotynów będzie nieco więcej, to i tak będzie mniej niż w nowalijkach, których wkrótce będziemy mieli do woli... W Twoich wypowiedziach jest sporo dwuznaczności, przykład- raz piszesz, że sprawdzasz jakość mięsa, potem, że w peklowaniu na mokro miałeś niemiły zapaszek - jedno drugie wyklucza. Szkoda, że te kilka lat doświadczenia jak piszesz, w procedurach uważanych za powszechne poszły w piz du , jak mawiał Siara Siarowski.... Pozostaje mi życzyć dalszych świadomych doświadczeń i świadomych wyborów w stosowaniu ilości dodatków do konserwacji mięsa. Nie oczekuję żadnych odpowiedzi, bo jako niespotykanie spokojny człowiek nie będę nawet próbować pisać Ci że masz czy nie masz racji, a Twoje metody były już wcześniej przez setki lat testowane przez wszelkiego rodzaju bardziej i mniej szczęśliwych magów.....maści wszelkiej.