To niejebajka Uderzamy blachą - mit upuszczamy na podłogę odrazu po wyjęciu z piekarnika z wysokości kolan jednocześnie z dwóch rąk - fakt Biszkopt nie upuszczony (nie zrobił "jep" na podłogę) osiada szybciej i po wystygnięciu jest pomarszczony. Jest niby równy, ale tak jakby, hmmmm..... jakby "inny" jest, absolutnie nie jest zakalcowaty, ale też nie jest tak ładnie puszysty w środku jak ten co to na podłogę "się upuściło". Ten upuszczony ładniej wyrównuję się po wystygnięciu, czasami nawet nie chce się wyrównać, jest taka górka mała na środku, jest bardziej puszysty w środku. Obydwa ciasta bardzo dobrze się przekłada, nie ma problemu z ich przekrojeniem Jeżeli dobrze pamiętam... Upuszczony. Nie upuszczony. Ogólnie jep czy nie jep obydwa sposoby "dają radę" Swego czasu jak byłem w biszkoptowym transie to ich "trochę" napiekłem w ciągu kilku lat. Miałem dwie wtopy, było coś takiego, że to ni zakalec ni nie zakalec, nie widziałem o co kaman. Po drugim razie byłem już mądrzejszy. Za długo miksowałem po dodaniu żółtek do masy białkowej. Miksujemy max 4 sekundy, nawet jak się dobrze nie rozmiesza żółtek ze słodką masą białkową, to dokładne wymieszanie nastąpi już po dodaniu mąk i proszku. Jeżeli przemiksujemy towar po dodaniu żółtek to klapa prawie pewna