witam, Niestety mój ambitny plan zrobienia trzech wersji bulionetki legł w gruzach zaraz po przebudzeniu w sobotę rano, bo okazało się że LP zaplanowała nam cały dzień, i nijak nie mogłem się wykręcić , co oczywiście mnie nie powstrzymało i bulionetka powstała wieczorową porą z jedną tylko modyfikacją, a mianowicie zamiast tymianku dodałem lubczyk, ale nie dlatego że chciałem, tylko po prostu zapomniałem dokupić tymianek, a moja pasta wygląda identycznie jak ta twoja na zdjęciu, jednak dla mnie proporcje do modyfikacji, wczoraj robiłem na niej wywar do sosu pieczarkowego i na 0,5 litra wody dałem ok czubatej łyżki, bo wywar mimo że miał ładny żółciutki kolor i piękny zapach, był dla mnie za mało słony, a w miarę dodawania pasty uwydatniał się smak pikantny, (który ja akurat lubię) nie wiem jaką odmianę chili dodałem bo to taka paczka no-name od chińczyków , ale następnym razem zwiększę ilość soli do 250gr. i zmniejszę nieco ilość chili. Są to tylko i wyłącznie moje odczucia, i myślę że każdy powinien wykonać bulionetkę z przepisu podstawowego, i potem ew. zmieniać proporcje poszczególnych składników. Reasumując, na dzień dzisiejszy jest to najlepszy przepis na tego typu przyprawę domową jaki udało mi się próbować i śmiało mogę powiedzieć że wchodzi do mojego codziennego menu, mając nadzieję że już wkrótce powiem NIE wszystkim kupnym kostkom rosołowym !! Z podanych proporcji wyszło mi 6 słoiczków (po koncentracie, musztardzie). Magda, raz jeszcze dziękuję za przepis i inspirację Pozdrawiam