Dzisiaj oglądałem testy tego urządzenia i posłuchałem opinii konsumentów. Nie jest to nic innego, jak mini-masownica podciśnieniowa. Samo podciśnienie jednak nie wystarczy. Dla osiągnięcia jako takiego efektu potrzebne jest masowanie. W tym wypadku obracający sie bęben. Ta tareczka na spodzie urzadzenia (podkładka przed kontaktem z płynami w spoczynku bębna) dokonuje mikrouszkodzeń delikatnego mięsa, co pozwala na wnikanie większej ilości marynaty do wnetrza. Ten proces wykorzystuje się z powodzeniem w przemyśle i to jest to, o czym pisał wcześniej spec. Opinie konsumentów mięsa przygotowanego tradycyjnie i za pomocą marynatora były sceptyczne w odniesienie do efektów pracy tego urządzenia. Moim zdaniem tak samo można wykorzystać wszelkie urządzenia do przechowywania podciśnieniowego produktów spożywczych, np. Zepptera (wystarczy lekko ponacinać mięso przed marynowaniem). Ogólnie - następny gadget, za sporą kasę, który tak naprawdę przyda się głównie osobom nie chcącym pobrudzić sobie blatów, naczyń i rąk. Nie wymyślono nic nowego.