Odkrywam steki dla plemienia Apaczów Co do różnic w nazewnictwie steków czy stejków zacytuję,,Niechaj Narodowie wżdy postronne znają iż Polacy nie gęsi i swój jezyk mają . Ale tak poważniej to ostatnio kupiłem kilka T-bone steków ,odpowiednio długo leżakowanych w chłodniach ,głęboko zmrożonych, i polędwicy wołowej również leżakowanej i i sprzedawanej na tackach bodajże przez firmę Stek. Mięsa smażyłem w głębokim tłuszczu używając klarowanego masła ok. 1,5 kg. Masło rozgrzewałem do 190-200 st.C. Steki przed smażeniem nie były marynowane,tylko obsuszone ręcznikami kuchennymi i doprowadzone do temp. pokojowej. Masło po włożeniu steków dość mocno wrzało i temp. spadała do ok.150 st.C.Steki smażyłem przez 4 min.Wyszły dość krwiste,ale smakowite.Po usmażeniu soliłem do smaku solą morską i grubo zmielonym pieprzem. Ale bezkonkurencyjna była polędwica wołowa (2 szt. na tacce) -Leclerc smażona 2,5 min. Niech się T-bone schowa. Bardzo zaintrygowały mnie sosy do steków polecanych przez E-Annę. Nie wiem, czy lepsze jest tradycyjne obsmażanie na patelni, czy smażenie w głębokim klarowanym maśle. Sposób w klarowanym maśle jest niewątpliwie dobry Taka wołowina jest bardzo szlachetnym mięsem pozdrawiam