Skocz do zawartości
Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?

sverige2

Użytkownicy
  • Postów

    7 577
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez sverige2

  1. Ależ Electro, kiedy ja jestem "cały w skowronkach" z tej okazji, i bardzo, ale to bardzo inicjatywę i wiedzę "Bagno" i "Dziadka" oraz całe przedsięwzięcie chwalę i całym sercem jestem za !!! Czy nie czytałaś mych wcześniejszych wypowiedzi ??? Wskazałem tylko pewne mankamenty panów którzy podjęli się przedstawienia tego wszystkiego w "kadrze filmowym", i tyle . Maxellu, chwała Ci za to co robisz dla sprawy, ale tym bardziej wszelkie kiksy i niedoróbki należałoby poprawić, aby nie dawać zazdrośnikom powodów do krytyki, która jak znam życie na pewno się pojawi .
  2. Tak, Maxellu dopuszcza, kamer może być nawet jeszcze więcej, tylko że należy zwracać się kamery właściwej kamery prowadzącej. Widzisz to na co dzień w naszej rodzimej TV .Podczas nagrywania należy kogoś kto prowadzi program i jest nagrywany informować, gdzie ma mówić, tak aby ten prowadzący (nagrywany) wiedział do której kamery aktualnie należy się zwracać, zapala się tam wtedy przy kamerze odpowiednie światełko, a i tak czasami następuje "obsuwka", a tu pan "Bagno" robi to ustawicznie, patrzy raz na wprost i mówi do widza, a za chwilę w bok do kamery bocznej i mówi do bocznego kamerzysty, i nie jest to zgodne ze sztuką, sorry very, i zaklinanie rzeczywistości niczemu nie pomoże, ale cóż . Nie będę polemizował, bo filmy są skarbnicą wiedzy, bardzo nam wszystkim potrzebne i konieczne, aby usunąć z rynku lipę i wszelkich "Wujków dobra rada", ale reżyser i kamerzysta oblali totalnie, i tyle. Niektóre sekwencje na pewno można jeszcze poprawić, aby nie wyglądało to jak zupełna amatorszczyzna, bo przecież to są pełne wiedzy fachowej filmy instruktażowe, filmy które reprezentują nasze forum WB, filmy mające iść w szeroki świat na YOUTUBE .
  3. Tak jak pisze Mariusz, finalnego produktu, oraz precyzyjnej receptury danego produktu który jest akurat prezentowany. Tego brakuje. Jeszcze dodam tak na marginesie, że wiemy iż panowie to nie zawodowi aktorzy, ale kamerzysta i reżyser filmujący te wspaniale odcinki, powinien wyjaśnić panom, że podczas nagrywania prezentacji, należy tylko i wyłącznie patrzeć w kamerę centralną, i niedopuszczalna jest rzucanie spojrzeń do kamerzystów bocznych i komentowanie czy potwierdzanie swych czynności z poboczną ekipą. Film i kamera posiadają swe żelazne prawidła i zasady, bo choć panowie nie aktorzy, ale przecież pełni profesjonaliści w swoim fachu, i prezentacja filmowa powinna być tego potwierdzeniem. Poza tym super sprawa !!!
  4. Nareszcie materiały podawane przez ludzi z pełną kompetencją, a nie "Wujków Dobra Rada" czy "Praktyka u Praktyka", od których aż gęsto w internecie, o "fachoffcach" od wędzarni i wędzenia, nie wspomnę. Brawo "Szefie", czekaliśmy na to, tak trzymać !!!
  5. Chlebek bardzo ładny , ale np. ja stosując tego rodzaju przepis, mieszam wodę z zakwasem, ok. 250 ml zakwasu i drugie tyle wody. Reszta jak w przepisie Zbójaszka. Dodaję jeszcze łyżkę czubatą grysu ziemniaczanego (daje większą wilgotność) nie wysycha tak szybko, może też być gotowany ziemniak przeciśnięty przez praskę. Chleb z dodatkiem zakwasu ma jednak bardziej wyrazisty, taki (chlebowy) smak, nie każdy jednak taki kwaskowaty chlebek lubi, niektórzy wolą takie bardziej łagodne, "Grahamowe" smaki . Ważne że jest możliwość podejmowania zmiany ew. decyzji na bieżąco, bo chlebek jest prosty w wykonaniu, a w smaku jest fantastyczny .
  6. Jest takie stare, ale jakże ciągle bardzo aktualne przysłowie że "Tylko krowa nie zmienia zdania", ale jeżeli żonce chodzi o małą architekturę i wystrój ogrodu, to lepiej od razu zamów, lub kup gotowy u fachowca od architektury ogrodowej, projekt jakiegoś eleganckiego "pomniczka", a wędzarnię i wędzenie odpuść sobie. Autentycznie czasu szkoda na budowę "różnej maści" koszmarków ogrodowych, które często spełniają oczywiście wrażenia estetyczne zamawiającego i napawają dumą właścicieli posesji czy ogrodów, ale do poprawnego wędzenia tak się nadają, jak sławetny polski prawnik Ryszard Kalisz do kariery baletmistrza, i solowych występów w balecie Teatru Narodowego w Warszawie .
  7. !!!
  8. Przecież właśnie o to Nestorze chodzi. Najpierw wstępne wytarcie ręcznikiem papierowym jak pisze Wróbelek, a następnie osuszenie w odpowiedniej temperaturze aż do czasu do otrzymania suchej całkowicie powierzchni, to oczywista oczywistość. Wycieranie wstępne jednak bardzo to ułatwia, i daje gwarancję sukcesu. Jeszcze nigdy, podkreślę mocno nigdy, nie zdarzyło mi się zakwaszenie wędlinki. Osuszam wstępnie ręcznikiem papierowym zawsze, i jestem z tej metody i rezultatów bardzo zadowolony, choć jeżeli ktoś nie chce, oczywiście nie musi . Ps. Maxell mnie wyprzedził, przepraszam .
  9. To jest złota rada, i zawsze warto tak robić, osobiście też zawsze o tym pamiętam, naprawdę warto .
  10. Piurku, pogratulować, pięknie to wszystko "wymalowane", pokazowo wręcz, tak trzymać i nie kombinować !!!
  11. Ja też 40-sty piąty, miesiąc marzec Electro , czas pędzi niczym "Pendolino" .
  12. Tak Electro, już kiedyś mówiliśmy o tym, Twoja mama i ja jesteśmy zdaje się z tego samego rocznika . Natomiast te zielone "Kubańskie pomarańcze", też pamiętam, to się nie nadawało do konsumpcji . https://www.wykop.pl/link/3078167/tak-prl-handlowal-z-kuba-pomarancze-za-wegiel-za-nieistniejace-lodowki/
  13. Electro ja piszę o czasach o całe jedno pokolenie wcześniej, ale lukrowane też były, fakt, bo przecież te rzeczy w owych czasach na "Różycu", to był cały "Przemysł Gastronomiczno Cukierniczy" i ne tylko, bo obuwniczo-odzieżowy, jak też i owocowo warzywny . Owoce "popołudniowe" były do kupienia cały rok tylko w dwóch miejscach w Warszawie. Na "Polnej" i na "Różycu", poza tym nigdzie więcej . Do normalnych sklepów "rzucali" tylko na Wielkanoc i Boże Narodzenie, tak było, niestety .
  14. Masz rację Electro, jagodzianki też były fantastyczne, to fakt, ale pączki jakoś w owych czasach mnie "nie kręciły", pamiętam jednak że były bardzo obficie posypywane cukrem pudrem, i były tak białe że wyglądały jak gdyby posypane mąką .
  15. Mus to flaki na Bazarze Różyckiego. Nie było lepszych w Warszawie. No i pyzy. Bajka po prostu. Nie zgodziłbym się z tym Jarku, jadałem można powiedzieć "dosyć często" , i tu i tam, ale jednak oryginalne "prawdziwe flaki", w starym "Flisie" na Hożej, to było nie do podrobienia, o swoistym "zapachu" który wyczuwalny był już kilkadziesiąt metrów wcześniej, że soki trawienne zaczynały się wydzielać, a ślinka cieknąć po brodzie, nie wspomnę. Na "Różycu" natomiast nie do podrobienia były pyzy z cebulką i skwareczkami ze słoiczka, i tu masz rację . Najbardziej lubiłem te "Pyzy z dobawką", dobawka natomiast była cichcem spod fartucha . "To se ne vrati pane Havranek" , pychotki nie do podrobienia !!!
  16. Piękna ta kiełbaska EAnno, kolorek "malyna", czy to na "Kłodawskiej" niejodowanej, i jaka to jest kiełbaska, jeżeli można ?
  17. Kierunek prawidłowy, ale ..............., ale palenisko zrobiłbym pod skrzynią, jeżeli to możliwe, jednak to tylko moje prywatne zdanie . Popatrz jak to zrobili inni koledzy z forum, ale oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii :
  18. Tak na szybko i na teraz. Skróć maksymalnie tę rurę tak aby palenisko znalazło się tak blisko skrzyni wędzarniczej jak to tylko możliwe, unoś dach jedną stroną do góry w celu uzyskania odpowiedniego przepływu dymu, lub tak jak radzi Arkadiusz przykrywaj i reguluj deskami, zrób jak Ci będzie wygodniej. Nie pal w palenisku otwartym ogniem. Polana mają się tylko i wyłącznie żarzyć !!! To tyle, i nie załamuj się bo nie będzie szynki na Święta, na pewno się uda .
  19. Powiedziałbym bez kozery że nie tylko dużą wiedzę, ale nawet bardzo dużą, i też nie będzie gwarancji sukcesu jeżeli drobne zmiany przeróbki nie będą wykonane .
  20. A powiedz nam może, kto poddał Ci taki pomysł lub poradził aby zakupić ten pięknie wyglądający model wędzarni, z cienką blaszaną długą rurą, i maleńkim paleniskiem ?
  21. Co głowa to rozum, !!!
  22. Zapach i tak będzie czuć w okolicy, i wszystko zależy jak piszą koledzy, czy sąsiedzi są mili i zgodni, czy czepialscy i upierdliwi, bo specyficznego zapachu wędzonki uniknąć się nie da. Niezależnie od użytego drewna, i nawet najlepszych umiejętności "wędzarza". Czasami pachnie mocniej, czasami mniej, ale pachnie zawsze w trakcie wędzenia, bo inaczej by nie było wędzonek, taka już uroda tego naszego hobby . Najlepiej to od razu przeczytać jakąś małą "lekturkę" wspólnie z sąsiadem, i zapytać go wtrakcie jak by to widział gdybyś od czasu do czasu jakąś szyneczkę czy kiełbaskę sobie uwędził, bo taki masz zamiar, i nie bez tego żeby sąsiadowi nie dać skosztować, na pewno skutek wspólnego "czytania" będzie pozytywny .
  23. :D !!!
  24. Ja kupuję w Lidlu gotowe kawałki boczku, gotowe już zapeklowane, i od razu je wędzę. Później w zależności od potrzeb, parzę , lub na surowo, tak czy tak, są jednakowo pyszne, w zależności co kto lubi .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.