Odszedł .. ktoś, kto był dla mnie bardzo ważną osobą. Miał 84 lata, choć dla Nas mógłby żyć nawet 120. Choć byłam tylko Jego synową - nazywał mnie ''Córcia'' Był dla mnie jak Ojciec. To On wprowadzał mnie w tajniki uprawy warzyw. Czasami też coś uwędził w beczce. Nieważne, że wędzonki były nieco osmolone, ale i tak się cieszył, że ''swojskie'' Czekał dziś na swoją ukochaną wnuczkę, której zaplatał warkocze, kiedy była mała. Nie zdążyła na pociąg, pojechała następnym.. i zdążyła na kilka minut przed Jego odejściem do wieczności. Pewnie tam na górze, zagra partyjkę brydża ze swoim Synem. Tatko .. dziękuję, że byłeś ..