Opadły mi ręce więc postanowiłem jeszcze zakupić nowe zrębki, pomyślałem że może to coś da, w końcu tonący brzytwy się chwyta. Miałem awizowane zrębki więc postanowiłem po wędzeniu wymoczyć DG w krecie. Tyle się nakombinowałem z dymogeneratorem podczas wędzenia aby poprawić dymienie, ale im dalej w las tym więcej drzew, dymienie tylko było coraz gorsze. Że też nie rozjaśniło mi się w głowie, ubzdurałem sobie, że to wina zrębek i koniec. Aż mi głupio, ale muszę się uderzyć w piersi, nie zauważyłem, że podczas ciągłego wysypywania zrębek i wsypywania nowych rurka która podaje powietrze trochę wyszła z rurki dymowej i powietrze uchodziło bokiem , a tym samym podciśnienie robiło się coraz mniejsze i DG dymił coraz gorzej. Dzisiaj złożyłem moją "lokomotywę" tak jak Pan Bóg przykazał, a raczej Roger, bo to jego projekt i DG śmiga jak należy, nawet na starych, przeklętych przeze mnie zrębkach Może moja spowiedź się przyda komuś, więc zamieszczę ten tekst na forum.