Popieram wypowiedź Pedra. Drewno w tym wypadku, jesli było suche, mogło jedynie tylko częściowo wpłynąć na smak wyrobu. Nie mogło kiełbasy tak przyczernić, gdyż robią to olejki terpentynowe, a tych w drewnie liściastym, bez względu na gatunek, zawsze jest dużo mniej, niż w iglastym.
Od siebie dodam, iz kiełbasa mogła być na zewnątrz rozmrożona i podgrzana a wewnątrz jeszcze zamrożona. Podczas wędzenia w komorze następowało jej rozmrażanie, a co się z tym wiąże - zewnętrzne "roszenie". Nic więcej nie trzeba by osiągnąć taki właśnie efekt.
Mogłeś także, chcąc szybko ją osuszyć, zbytno podgrzać kiłbasę farellkiem, co spowodowało denaturację wierzchnich warstw batonów, która nie pozwoliła na właściwą wymianę gazową (przenikanie dymu i wilgoci). Do tego jeszcze pogoda...
Dla przypomnienia - denaturacja białek zwierzęcych zaczyna się już w temperaturze nieco powyżej 30 st. C. (ok. 36). Stad między innymi wziął się podział na rodzaje wędzenia.
Trzymaj się także zasady, by nigdy nie mrozić kiełbasy przed wędzeniem. Podczas rozmrażania gwałtownie rozwija się flora bakteryjna, którą nie zawsze zlikwidujesz w pełni, późniejszym parzeniem. Najpierw wędź, a później zamrażaj, rozmrażaj i parz. Oczywiście, jeśli już nie masz innego wyjścia.
Powodzenia i głowa do góry.