Pamiętajcie, że z naszego forum możecie korzystać bezpłatnie tylko dzięki temu, iż kilkadziesiąt osób klika w reklamy. Może już czas abyś do nich dołączył?
-
Postów
7 425 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Mapa użytkowników
Sklep
Giełda
Treść opublikowana przez pis67
-
Takie większe śmieci wystarczy wystawić popołudniem za płot, rankiem już ich nie ma. U mojej mamy, tesciowej też system jest moim zdaniem prosty i dla mnie akceptowalny. Płaci się za dwa pojemniki, czy są w nich śmieci czy nie. Jak się ma więcej dopłaca się dodatkowo za każdy pojemnik. Naliczanie od ilości metrów kwadratowych mieszkania, ilości zużytej wody, czy ilości mieszkańców, to jakieś absurdy. Moja rodzina pięcioosobowa produkuje dwa razy mniej śmieci od trzyosobowej sąsiada. Ale odpadki organiczne lądują na kompoście, umyte plastiki w pojemnikach do plastików, szkło - idzie do szkła, metale - na złom, kartony, gazety na makulaturę, zużyty sprzęt, świetlówki, żarówki do punktów zbiórki. Moja LP ma od paru lat ma bzika na punkcie śmieci, w domu jsteśmy prawie, że prześladowani, cztery rodzaje pojemników na śmieci w szafce pod zlewem, pomylić się nie można. Zobaczymy co będzie, ale to co się dzieje to :shock: . Znajomy ze wsi, gdzie ustalili wartość śmieci od osoby na 22zł na miesiąc jest osłabiony. Zarabia niecałe dwa koła na miesiąc, żona + czwórka dzieci = opłata miesięczna za śmieci -132 złote- za dwa pojemniki, bo tyle produkuje.
-
Zgodnie z ustawą czy nie, ale niektóre sąsiednie gminy poustalały już nowe sposoby zapłaty za śmieci systemem od osoby, na poziomie 20-22 złote od człowieka na miesiąc. Do tej pory usługa za 1 pojemnik wynosiła 12,60 do 33zł brutto. Rodziny wielodzietne zostały kolejny raz załatwione przez urzędasów, ale widzę, że atmosfera gęstnieje, z tymi śmieciami i sposobami naliczania wymiaru kary będzie niezła zadymka. Zwierzęta domowe zwolnione z opłat. A miało być tak pięknie.
-
Dziś pachwino-boczki znajomego w wędzarni, mróz -8, będą parzone.
-
Darobili mi dziś obudowę i kosz zasypowy do słodów, wkrótce kolejne prace renowacyjno- przystosowawcze.
-
A do sadzenia daleko, mróż jak diabli, może jeszcze w chłodniach leży? Ja w zeszłym roku zamówiłem tu właśnie, na wiosnę, w trzy dni był u mnie. Dobrze plonował, do tej pory używam do wędlin.
-
Wrócę tu do ekologicznych ziemniaków, nie dokończyłem tam pytań odnośnie plonów, temat w koszu, ale już wnioski wstępne wyciągnąłem, ziemniaki ekologiczne, zakłady azotowe w pobliżu, azot z nieba leci, plony duże, na samym oborniku, ponad 20 ton z ha. Z obornika lub poplonów zielonych przyoranych jesienią w ilości ok. 25-30 t/ha, ziemniaki wykorzystują w pierwszym roku do 50 kg N/ha. Aby nie nastąpiło obniżenie żyzności gleby brakujące ilości azotu należy uzupełnić nawozami mineralnymi, albo z wysokiego plonu nici. Kolega miał krowę + obornik od dłużnika, razem na dwa hektary wystarczyło. No i słoma z owsa. Lubię takie opowieści kierowane głównie do "mieszkańców trochę większej wsi" . Czy mam wygasić?
-
Świniodzik to skrzyżowanie świni domowej i dzika. Mięso ma o smaku zbliżonym do dziczyzny, jest chude, ciemniejsze i ma zwięzłą strukturę - bardziej żylaste, bo rośnie dłużej.
-
Oferta kursów specjalistycznych dla rolników i KGW
pis67 odpowiedział(a) na Maxell temat w Nasza Szkoła Domowego Masarstwa
Jako rolnik prawdziwy, powinieneś wiedzieć, że gospodarstwa samopas nie można zostawić, by na szkolenie się udać, gdyż grozi to poważnymi konsenkwencjami w funkcjonowaniu tegoż. -
By dobrej, drobnej, czerwonej masy wypełniającej trochę było. Wyobraź sobie, że bywało i -4 stopnie i ciągle była solanka. Obecnie testuję peklowanie w solance o temperaturze około zera stopni, przez dwa tygodnie. Oczywiście start przy 6-ciu stopniach na plusie przez ponad dobę, potem obniżenie do zera.
-
Przechowywanie wyrobów wędzonych i zachodzące zmiany.
pis67 odpowiedział(a) na Andyandy temat w Przechowywanie wędzonek
Nie cierpie mrożonych wyrobów, mrożę tylko kaszankę, którą spożywam potem z patelni, białą(*szarą) kiełbasę surową, którą potem rozgrzewam i czasem boczek, który mi służy jako okrasa do żurku, bigosu czy kluchów ziemniaczanych z twarogiem. Ja też, nadwyżki rozdam i robię niewiele, ale często. Zapomniałem o kiełbasie na grilla, to też mrożę, ale żar i dym przywraca walory wstępne. Większość wyrobów, które w doskonaleniu hobby uskuteczniam ma taką trwałość, która pozwala by w bezpieczny sposób przechowywać je, aż do zjedzenia. Właśnie dlatego teraz w wędzarni wiszą szyneczki wczoraj parzone i po godzinnym owianiu zimnym dymem ich trwałość bezzamrażarkowa będzie długa, w międzyczasie ewentualnie trochę podeschną. Wpadłwszy w owczy pęd, zakupiłem też pakowarkę próżniową, woreczki z Pak-a, a że było to dość dawno temu, są dobrej jakości, choć do oryginału im daleko. Onej pakowarki też używam, czasem jakąś polędwiczkę czy polędwicę zimnowędzoną zapakuję, kiełbaskę czy szyneczkę i miesiąc sobie poleży. Jednak po takim zapakowaniu zawsze w woreczku jest trochę soków, które wypłynęły z wyrobu, wyrób jest też mokry, ale po wytarciu ręcznikiem papierowym, ma całkiem przyzwoite parametry konsumpcyjne i żadnych oznak długiego przechowywania. To tyle o przechowalnictwie, podsumowując - wyrób mrożony mi nie leży. -
W ogóle nie wzrusza, trochę za czasów edukacji bywałem na"wycieczkach" w różnych zakładach przetwórczych, niektórzy po takich oględzinach nie jedli by nic. A to że coś spadnie na podłogę, która zapewne jest chemicznie dobrze zabezpieczona, a pracownik przechodził przez maty dezynfekujące, nie przeszkadza by podnieść i dodać do reszty, wszystko się zje. A w temacie o mom nie chodzi o to, że on jest, tylko o to, że zamiast okrasy z gęsi, mamy w produkcie mom drobiowy z wołowiną i olejem.
-
To nie będzie przepis, tylko opis jak można zrobić. Salceson to prosta rzecz, ważne by sobie dobrać skład odpowiednio do potrzeb. Surowce: - -łeb wieprzowy bez podgardla -serca wieprzowe -5 sztuk -ozory wieprzowe 12 sztuk może być więcej -skórki wieprzowe - 2kg Wszystko pływało w solance 10litrów wody, kilo soli i 4g saletry pewnie ze 3 tygodnie (temp. solanki 4 do -2 stopni), tydzień wystarczy w 4-6 stopniach. Po tym czasie mięska wymoczone w zimnej wodzie, co by słoności nadmiaru się pozbyć. Następnie parzenie - wszystko razem 85-90 stopni przez 4 godziny. Po tym wszystko wyłowione, ozory oczyszczone ze skórki i przewodów i gruczołów podjęzykowych, serca z zewnętrznych złogów tłuszczu, mięska ze łba obrane, wywar przelany przez sito. Wszystko zostawiam w chłodzie do następnego dnia. Z galarety zbieram tłuszcz. Odważam 2kg galarety podgrzewam, dodaje skórki, które gdy są gorące puszczam przez sitko 4 mm, serca miele na 8mm, ozory i mięso z głów kroję. Wszystko wrzucam do gorącego wywaru dodaję przyprawy w ilości: czosnek -20g pieprz-15g liść laurowy -1g pieprz ziołowy - 10g kminek - 8g kminek mielony 2g. Ostatnio nie dosalałem, słoność była ok. Napełniam luźno żołądki wieprzowe i kątnice, osobiście bardzo skrupulatnie oczyszczone, zawiązuję i wrzucam do wody 85 stopni. Parzę przez 90 minut w temp. 82-84 stopnie, przekłuwam gdy potrzeba igłą, gdy potrzeba podkreślam. Gotowe wrzucam do lodowatej wody, gdzie stygną przez godzinę, po czym układam na desce, przyciskam deską z obciążnikiem. Rankiem dnia następnego pozostawiam na dwie godziny wiszące w temp. pokojowej, po czym wędzę zimnym dymem przez godzinkę. Wieczorem są dobre do degustacji. I tak krótka historia salcesonu została opisana, którego zrobienie zajęło mi niecały miesiąc. Wczoraj zjadłem ostatni kawałek.
-
Fotka z cyklu - widok z wędzarni.
-
Co by się jutro nie nudzić, porcja mięska już wisi, znajomy podrzucił, a i foty szynek po sparzeniu.
-
Jak robiłem chcesz tu czy na pw? A przy okazji kończę zaraz wędzenie, polędwiczki gotowe, szynki do parzenia. Ale mróz idzie.
-
Mróz, ale zaczynam zadymę...
-
Fota młynka, wkrótce dokonam renowacji.
-
Fotki przedstawiają szyneczkę wędzoną 7-go stycznia, mięska na jutrzejszą zadymę i resztki zapasów kiełbasek podsuszanych.
-
Całe to urządzenie ma małą wadę - 13,5kg,jak na młynek to jest trochę, zaletę - silnik 0,8KW. Zrobię foty wkrótce.
-
Temat stary, ale postanowiłem napisać co znalazłem jesienią porządkując magazyny, rupieciarnie, do których latami nikt nie zaglądał. Tam to był młynek, taki do kawy, jak za PRL-u stały w sklepach, kawę się kupowało od razu z mieleniem. Obudowa połamana, ale reszta w dobrym stanie i na chodzie. Po rozebraniu młynka i oczyszczeniu przeprowadziłem próbę na ziarnie słodowanym, na początku pył, potem nieco grubsza mąka, nie dało się połamać ziarna, jak do warzenia piwka. Po wyjęciu trzech noży, pozostały tylko żarna, jest już dobrze, będzie nowy sprzęt piwowarski, DDR-rocznik 1975.
-
Wilgotność w piwnicy 60%, nie jest źle. Może jakiś inny kawałek kup, ligawa - jaki to mięsień i jak zbudowany? Jaka będzie podsuszona ligawa? Odpowiesz sobie na te pytania, podejmniesz decyzję, jedyną słuszną.
-
Czyżby to jakiś anty utleniacz? Kiełbasa do zrobienia, wołowina wkrótce będzie i jelita wołowe też. Trochę proces rozdrabniania nieprecyzyjny, trzeba będzie improwizować.
-
Odnośnie tych przepisów to jakby co to też proponuję na forum, tak naprawdę to kto robi kiełbasy z przepisów branżowych czy zakładowych? Ja robię często.I jest tylko problem, że na forum mamy tyle przepisów na kiełbasy, że głowa mała, połowa użytkowników ma swoje, a spora część różni się od branżowych tym, że się nazywa kiełbasa pryncypała i zamiast 1g pieprzu są dwa, a mięso zmielone na sitku 8mm, a nie na 10mm, bo lepsza. Chętnie przeczytam te niemieckie przepisy, może niektóre sensowne nawet wykorzystam, pamiętając o tym, że do dobrej kiełbasy potrzebne są: - odpowiednie mięso, jego przygotowanie, rozdrobnienie i wyrobienie przy przestrzeganiu reżimów temperaturowych - przyprawy w ilości góra 3-4 rodzajów w odpowiedniej ilości dla danego rodzaju - prawidłowe napełnienie osłonek farszem oraz dalsze postępowanie zgodne z recepturą(osadzanie, osuszanie, wędzenie, parzenie, podsuszanie czy dojrzewanie) To tak sobie popis-ałem w temacie receptur.
-
Tutaj możesz pochwalić się wynikami nabytych umiejętności
pis67 odpowiedział(a) na Maxell temat w Dyskusyjny klub absolwentów SDM
Pierwsze pytanie - po co stosujemy zaprawy skruszające do dziczyzny i dlaczego? Drugie pytanie - dlaczego stosowanie takich zapraw do wieprzowiny mija się z celem? Dosadniej-jest bez sensu? Gdy odpowiesz sobie na te pytania, będziesz wiedział dlaczego bejcowanie dotyczy dziczyzny. -
Mój osobisty amerykański pojazd rocznik 99, składany w Austrii 200tys. przebiegu ma nienaganną blacharkę, choć zauważyłem małą rdzę ostatnio przy progu, dodam że nigdy go nie konserwowałem, awarii praktycznie zero, jakieś kółka napinaczy paska, chłodniczka układu wspomagania, przetarty przewód hamulcowy. Jeżdżę dalej, aż padnie. Tu chyba żartujesz? :shock: Ja też straciłem, na poprzednim przeglądzie wymienili mi dobre klocki hamulcowe, gdy poprosiłem o stare, nie znaleźli. Na ostatnim wymienili mi na uszkodzony stabilizator świateł przednich i mówią, że trzeba wymienić bo nie działa. Pojechałem do innego mechanika wykręcił część i mówi, że data produkcji jest 2009, a auto 2007. Jeśli chodzi o warunki eksploatacji, moje auta nie widzą garażu, o myciu nie wspomnę. A jeszcze wspomnienie, które jesienią znalazło nabywcę BMW5 3 litry benzynka bi-turbo 306KM. Fajne auto, miałem w tzw. użytkowaniu miało wady, paliwko na trasie 12-14l, w mieście 16-20litrów i na dodatek, każdy chce cię wyprzedzić.
