I ja jestem już po pierwszej kiełbasce (póki co jeszcze przed wędzeniem - mam zamiar wędzić dzisiaj) w kilku wersjach. Generalnie skład taki sam do wszystkich, czyli: boczek - 1 kg, wołowina (wziąłem goleń) - 0,6 kg, karkówka – 1,5 kg, szynka – 1 kg., sól peklująca – ok. 20 gr. na kilo, czosnek granulowany, majeranek, pieprz czarny – do smaku oczywiście. Boczek i wołowinę zmieliłem 2 razy na oczku 3 mm, z karkówki i szynki wyciąłem ładne, chude kawałki mięsa które zmieliłem raz na sitku 8 mm, pozostałe części szynki i karkówki 2 razy na sitku 5 mm). Dodałem sól, przyprawy, 10 % masy wody i wymieszałem dokładnie. Trzymałem w lodówce w temp. do 7 stopni przez dwa dni. Wczoraj napełniłem kiełbaśnice – 1/3 ilości masy mięsnej bez zmian, do 1/3 dodałem papryki czerwonej i chili a do 1/3 więcej czosnku i ok. 100 ml wywaru z jałowca. 3 sztuki kiełbaski surowej od razu sparzyłem (70 stopni przez 40 minut) i testowo konsumowałem – i wyszło jak trzeba – tzn. smakuje jak biała , konsystencja idealna, barwa również. W wolniejszej chwili dorzucę fotki. Reszta (poza tą, która ma zostać surowa do bigosu na śniadanie w pierwsze Święto) osadza się w piwniczce na dzisiejsze wędzenie. Spostrzeżenie – mocowanie od lejka w trakcie napełniania jelit tez jeszcze „domiela”, następnym razem część mięsa poleci na szarpaku.